Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Jeśli znajdziesz błąd ortograficzny lub merytoryczny, powiadom mnie, zaznaczając tekst i naciskając Ctrl + Enter.

Jak mieszkano w starożytnych Pompejach i Rzymie?

Insula w porcie Ostia
Insula w porcie Ostia

Miliony turystów przyjeżdżają do Włoch oglądać i fotografować imponujące zabytki, będące pozostałością po starożytnych Pompejach i Rzymie. Jednak czasy republiki i cesarstwa rzymskiego to nie tylko piękne wille zamożnych patrycjuszy ale również „blokowiska” zapełnione biedotą.

Pozostałości insuli w Ostii. Budynek datowany jest na II wiek n.e.

Różnice w sposobie mieszkania, nie wynikały jednak tylko z dużego rozwarstwienia stanu posiadania ówczesnych mieszkańców miast. Wszakże nieco inaczej żyło się w wielkiej, tętniącej życiem metropolii, jaką niewątpliwie był ponad milionowy Rzym, a inaczej w prowincjonalnych, liczących około dziesięć tysięcy mieszkańców Pompejach.

W zatłoczonym Rzymie, nie było łatwo żyć ludziom niezamożnym. Byli oni tłoczeni w wysokich i zbyt zaludnionych domach czynszowych, tzw. insulae, ponieważ przestrzeń mieszkalna w centrum była bardzo ograniczona. Czynsze dla biedoty nie mogły być zbyt wysokie, więc budowano tanio i tandetnie. Niektóre budynki miały 6 lub 7 pięter i sięgały ponad 30 metrów. Fundamenty były w nich płytkie, ściany cienkie, a pokoje niskie, małe i ciemne. Rzadko używano też drogiego szkła, dlatego zamiast szyb, w małe i wysoko umieszczone otwory okienne, wstawiano drewniane żaluzje. W tego typu budynkach najlepiej mieszkało się na parterze, gdzie dochodziła woda i była kanalizacja. Mieszkańcy wyższych pięter, po wodę chodzili do studzienek publicznych, myli się w miejskich łaźniach, a potrzeby fizjologiczne często załatwiali do nocnika, który po zapadnięciu zmroku wypróżniali wprost na ulicę. Najbiedniejsi mieszkańcy Rzymu byli zmuszeni do zajmowania mansard (pergulae), suteren, piwnic, a często nawet ciemnych pomieszczeń pod schodami (subscalaria).

Przeciętny mieszkaniec Rzymu, aby dostać się do swojego pokoju, musiał pokonać schody, często bardzo strome i przypominające drabinę. Prowadziły one tam prosto z ulicy. Nie było również mowy o ich oświetleniu. Marcjalis, który sam mieszkał w domu czynszowym na trzecim, „ale wysokim”, piętrze, opisywał przypadek niejakiego Sanktra, który musiał pokonać, aż dwieście schodów aby dostać się do swojej izby. O przewadze mieszkań na parterze decydowała również kwestia ogrzewania. Hypokausty, czyli prymitywne centralne ogrzewanie, były dostępne tylko na owym najniższym piętrze. Inni mieszkańcy domu czynszowego wykorzystywali proste piecyki. Należy dodać, że w pokojach brakowało oświetlenia, a konserwacja budynków była rzadkością.

Tak tandetnie budowane domy bardzo często się waliły. W jednym z listów Cycerona do Attyka czytamy:”…zawaliły się dwie z moich bud, w innych gnieżdżą się jaszczurki; lokatorzy uszli, a nawet szczury się wyniosły”. Z kolei Seneka pisze do Lucyliusza: „często uderzał me uszy trzask walącego się domu”.

Drzwi wejściowe do domus nazywały się ostium. Najczęściej były one dwuskrzydłowe, wąskie i wysokie, a otwierane były do wewnątrz. Nad wejściem do domu często umieszczano ozdobną kratę. Często na drzwiach umieszczano kołatkę.

W domach czynszowych, w których wykorzystywano prymitywne ogrzewanie i oświetlenie, często wybuchały pożary, niezwykle trudne do opanowania. Między rzymskimi, bardzo wąskimi uliczkami, ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie po drewnianych balkonach. Nie było możliwe ugaszenie takiego pożaru od razu wodą, wcześniej trzeba było wyburzać całe bloki aby zlokalizować ogień. Mieszkańców Rzymu męczył również niezwykły hałas, na który narzekał m.in. wspomniany Marcjalis, marzący o pobycie na wsi, gdzie mógłby się w końcu porządnie wyspać. Zgiełku tego nie udało się ujarzmić nawet Juliuszowi Cezarowi, który próbował specjalnym zarządzeniem ograniczyć ruch w godzinach wieczornych i nocnych.
Z kolei zamożnych Rzymian, stać było na budowanie trwałych domów, a nawet pałaców. Często też wynajmowali oni ekskluzywne apartamenty w domach czynszowych, specjalnie w tym celu wznoszonych.

Rzymscy bogacze swoje domy budowali na wzór greckich. Nie wystarczał im prymitywny dom rzymski, na który składały się atrium i sypialnia (tablinum). Budowano zatem drugą część domu, w której punktem centralnym był perystyl (peristilim) otoczony kolumnadą. Wokół tej części gromadził się szereg apartamentów. To właśnie w perystylu koncentrowało się życie rodziny, a w atrium, które często obejmowało również basen i kolumnadę, oficjalnie przyjmowano gości. Do tego ostatniego celu wykorzystywano również pochodzące z Grecji biblioteki (bibliotheca) oraz wielkie sale (oikos). Te luksusowe wnętrza, chętnie przyozdabiano dziełami sztuki.

Podłogi pokrywano kostką porfirową lub marmurową. Ściany, zarówno u bogaczy w Rzymie jak i w Pompejach, pokrywały freski. Kasetony u sufitów lśniły złotem i kością słoniową. Na ścianach wieszano również dywany attalijskie z ciężkiego złotego brokatu. Meble robiono z wyszukanych gatunków drzewa importowanego ze Wschodu. Sofy, na których ucztowano, były ozdabiane okuciami z brązu. O całym tym przepychu pisze m.in. Katon. Stwierdza on, że podczas gdy dawniej starano się przede wszystkim o zabudowania gospodarskie, nie zwracając uwagi na dom mieszkalny, obecnie „wille” stają się jedynie miejscem wypoczynkowym, o starannie utrzymanych ogrodach i placach sportowych.

Zabudowa oraz współżycie biednych i bogatych, wyglądały nieco inaczej w prowincjonalnych Pompejach. Nie było tam osobnych dzielnic dla bogaczy i dla ubogich. Chociaż na północnym-zachodzie miasta, znajdowała się najbiedniejsza dzielnica, to można było tam natrafić również na dwa najbogatsze domy pompejańskie. Zabudowa była też dużo niższa niż w Rzymie, najczęściej dwu lub trzypiętrowa. Pompeje były podzielone na zespoły domów, czyli insule. Były one oddzielone zewnętrznym murem, wewnątrz którego znajdowały się domy mieszkalne, sklepy i warsztaty. Insule przylegały do siebie niczym puzzle. Sytuacja w takim „fragmencie” zabudowy, zależała od finansów jego mieszkańców. Owe „puzzle” liczyły od 850 do 2 500 metrów kwadratowych, na których to znajdować mogło się równie dobrze jedno jak i dwanaście mieszkań. Często bogatsi mieszkańcy odkupywali siedziby swoich sąsiadów, tak aby móc powiększyć swój dom.

Wyobrażenie wnętrza domus w Pompejach według XIX-wiecznego artysty.

Tradycyjny dom w Pompejach posiadał wewnętrzne podwórze (atrium), które otaczały pomieszczenia mieszkalne. W głębi mieścił się zazwyczaj niewielki, prywatny ogród. Do atrium szło się korytarzem (fauces), po którego obu stronach znajdowały się pokoje. Przeważnie były to sklepy, które wychodziły na ulicę. W dachu nad atrium znajdował się otwór (compluvium), przez który wpadała woda. Skapywała ona do baseniku zwanego impluvium, a następnie rurami pod podłogą do specjalnego zbiornika. Wodę tę wykorzystywano później w domu. Charakterystyczne dla Pompejów było tzw. atrium toskańskie, które wspierały dwie ogromne belki. Przedłużenie atrium stanowiły boczne pokoje (alae). Pośrodku znajdowało się tablinum, czyli pokój pana domu, służący do załatwiania interesów. Do tego typu domów dołączano perystyl, czyli ogród z kolumnadą, często zdobiony fontannami i z dobudowaną letnią jadalnią.
Wspomniane tablinum służyło do przyjmowania klientów. Pan domu miał w nim okno, przez które mógł obserwować zbierających się pod domem gości i decydować o tym, kto wejdzie, a kto nie. Około godziny 6 rano drzwi do domu otwierały się i patron przyjmował klientów, po wcześniejszym wywołaniu ich przez niewolnika. W tablinum pan domu przechowywał również archiwa i dokumenty dotyczące rodziny.

Bogaci pompejańczycy kochali uczty, jednak do kuchni, jako pomieszczenia, nie przywiązywali większej wagi. Przeważnie znajdowała się ona w pobliżu atrium, a obsługiwali ją kucharze-niewolnicy. Była ona słabo wyposażona – miała zlew, murowany z cegieł piec, kociołki i ruszt. Co ciekawe, nie przejmujący się zbytnio higieną pompejańczycy, często umieszczali w kuchni wykop, pełniący rolę… latryny.

Kiedy już przyrządzono potrawy, zbierano się na posiłek w jadalni. Starożytni Rzymianie ucztowali na leżąco, podpierając się łokciem. Dlatego też przy stole stały zazwyczaj trzy, lekko nachylone łoża, nakryte poduszkami. Stąd też wzięła się nazwa tego typu jadalni – triclinium. Latem jadano także w ogrodzie i w pokojach z nim połączonych.

Ostatnim ważnym elementem pompejańskiego domu był wspomniany wcześniej perystyl. Mógł on mieć kolumnadę z czterech, trzech, a czasami tylko dwóch stron. Można było tam podziwiać fontanny i posągi. W dużych ogrodach z perystylami i kolumnadą chętnie przechadzano się w upalne, letnie dni. Podczas gdy bogaci mieszkańcy Pompejów rozbudowywali swoje domy, tak jak np.: Faun, który posiadał dwa atria i dwa perystyle, biedota gnieździła się w małych pokoikach. Zazwyczaj mieściły się one na piętrze i wchodziło się do nich z ulicy. Czasami dobudowywano do nich wspólny korytarz-balkon. Nie były to luksusowe siedziby, jednak nieco lepsze od wielopiętrowych, rozpadających się budynków w Rzymie.

Ludność w Pompejach musiała również sama dbać o bezpieczeństwo swoich domów, ponieważ nie było czegoś takiego jak policja. Od strony ulicy nie było zatem okien, ale wąskie otwory, często osłonięte żelazną kratą. Drzwi blokowano natomiast belką. W czasie zwiedzania ruin, możemy natknąć się m.in. na doskonale zachowaną mozaikę, przedstawiającą szczerzącego kły psa. U jego stóp widnieje napis „Cave canem”, czyli „strzeż się psa”. Taka mozaika przy wejściu do domu, miała odstraszać potencjalnych złodziei, niczym dzisiejsza tabliczka”uwaga, zły pies”.

Starożytny Rzym i Pompeje, były przyjaznym miejscem tylko dla ich najbogatszych mieszkańców. Pławili się oni w luksusie, budowali coraz to większe i piękniejsze wille, w których chętnie ucztowali. Zdecydowana większość ludzi gnieździła się jednak w malutkich i ciemnych klitkach, które w każdej chwili mogły się zawalić lub spalić w pożarze. Dlatego też starali się oni jak najrzadziej przebywać w swoich domach.

Autor: Wojciech Martyński
Źródła wykorzystane
  • Connolly Peter, Tak żyli ludzie w Pompejach, wydanie polskie, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1992
  • Jaczynowska Maria, Mączakowa Anna, Tyloch Witold, Historia starożytna, wydanie pierwsze, Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych, Warszawa 1969
  • Kumaniecki Kazimierz, Historia kultury starożytnej Gracji i Rzymu, wydanie IV, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1969
  • Wielka Encyklopedia PWN, wydanie pierwsze, tom 22, Wydawnictwo Naukowe PWN SA, Warszawa 2004

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się dalej rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Nowości ze świata antycznego Rzymu

Jeżeli chcesz być na bieżąco z nowościami na portalu oraz odkryciami ze świata antycznego Rzymu, zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!

Księgarnia rzymska

Zapraszam do kupowania ciekawych książek poświęconych historii antycznego Rzymu i starożytności. Czytelnikom przysługuje rabat na wszelkie zakupy (hasło do rabatu: imperiumromanum).

Zajrzyj do księgarni

Raport o błędzie

Poniższy tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów