Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Jeśli znajdziesz błąd ortograficzny lub merytoryczny, powiadom mnie, zaznaczając tekst i naciskając Ctrl + Enter.

„Uczta Trymalchiona” – dzieło ukazujące bogactwo uczt rzymskich

Ten wpis dostępny jest także w języku: angielski (English)

Ulpiano Checa y Sanz, Bankiet w pałacu Nerona
Ulpiano Checa y Sanz, Bankiet w pałacu Nerona

„Uczta Trymalchiona” (Cena Trimalchionis) to zachowany fragment powieści rzymskiej „Satyrykon” (Satyricon), która w sposób prześmiewczy i realistyczny ukazuje społeczeństwo rzymskie z połowy I wieku n.e. Sam utwór zachował się jedynie fragmentarycznie, a po dziś dzień trwają spory co do jego autorstwa.

Podejrzewa się, że twórcą był Gajusz Petroniusz, który dla zafascynowanego kulturą grecką i uważającego się za artystę cesarza Nerona oraz jego zmanierowanego dworu stał się wyrocznią w sprawach dobrego smaku i wartości artystycznych. W rękopisach zachowanego utworu wspomniany jest niejaki Petronius Arbiter.

Fabuła

Wydarzenia w powieści, jak i zachowanym fragmencie „Uczta Trymalchiona”, opowiadane są z perspektywy młodego wyzwoleńca Enkolpiosa, na którym ciąży złość Priapa, boga płodności i urodzaju; nie znamy jednak głębszego kontekstu nieszczęścia. Enkolpios wraz z innymi bohaterami utworu zostaje zaproszony na ucztę do domu Trymalchiona, niezwykle bogatego wyzwoleńca, który stara się zapewnić gościom jak najbardziej unikalne potrawy oraz szeroki wachlarz rozrywek. Trymalchion ukazany jest jako arogancki, przemądrzały i wszechwładny pan swojego domu. Niewolnicy się go boją, a jest ich ponoć tak wielu, że niektórzy nawet nie wiedzą jak ich pan wygląda.

Jak twierdzą goście nie sposób ocenić jego bogactwa i ilości nieruchomości. Dorobić się miał ponoć na przedsiębiorstwie pogrzebowym. Jego pełne imię to Gaius Pompeius Trimalchio Maecenatianus, co jasno nawiązuje do postaci Gnejusza Pompejusza oraz Gajusza Mecenasa.

Bohaterowie po pobycie w łaźni udają się do jadalni (triclinium) gospodarza. Otrzymują wodę mrożoną śniegiem, a słudzy obcinają im paznokcie u stóp. Tam podane zostają ekstrawaganckie dania (m.in. świnia z zaszytymi żywymi ptakami w środku), a gospodarz „raczy” gości swoją wiedzą. W międzyczasie gospodarz udaje się za potrzebą, a goście w tym czasie rozmawiają ze sobą na tematy codzienne: o edukacji dzieci, pogodzie czy igrzyskach. Trymalchion po powrocie do izby zachęca gości do korzystania z toalety, gdyż wstrzymywanie nie służy zdrowiu. Tak mówi:

Jeśliby więc ktoś z was chciał załatwić potrzebę, nie ma czego się wstydzić. Nikt z nas nie urodził się z korkiem. Jestem zdania, że nie ma na świecie większej męczarni niż zatrzymywanie. Jedyna to rzecz, której Jowisz wzbronić nie może. Śmiejesz się, Fortunato, ty, która w nocy zachowujesz się tak, że spać nie mogę? Nawet w jadalni nie wzbraniam nikomu, by sobie ulżył. I lekarze zabraniają powstrzymywać się. Lub jeśli coś więcej się przydarzy, wszystko za progiem jest gotowe: woda, stolce i inne drobne wygody. Wierzcie mi, wiatry uderzają na mózg i wywołują wzburzenie w całym ciele. Znam wielu, którzy zginęli z tego powodu, że nie chcieli pójść za głosem natury.

Petroniusz, Uczta Trymalchiona

Trymalchion prowadzi dyskusje z gośćmi na temat zodiaków (nawet podane zostaje 12 potraw, gdzie każda odpowiada jednemu ze znaków) oraz opowiada swoje historie z niesamowitych spotkań ze strzygami czy wilkołakiem. Zwłaszcza ta druga historia jest ciekawa:

Znaliście przecie Melisse, Tarentynke, śliczną babinę. Jednak, jak tu stoję, nie obcowałem z nią cieleśnie, ani dla miłostek, lecz że miała dobry charakter. Jeśli ją o co prosiłem, nigdy nie było mi odmówione; gdy zarobiła asa, to dostawałem pół asa; co ja oszczędziłem, szło do jej kieszeni i nigdym nie został okpiony. Mąż tej niewiasty umarł w willi, gdzie mieszkali. Niech się dzieje, co chce, pognałem do niej co tchu, by być przy niej: w potrzebie, jak wiecie, poznaje się przyjaciół. Przypadkiem pan pojechał do Kapui, by załatwić różne sprawunki. Skorzystałem z tej sposobności i namawiam jednego z gości, który mieszkał u nas, by towarzyszył mi do piątego milowego kamienia. Był to żołnierz, silny, jak diabeł. Wyruszamy o pianiu kura, księżyc świecił, jak słońce w południe. Wchodzimy między grobowce; mój człek bierze się ku stelom, ja idę, nucąc i liczę stele. Gdym się znów obejrzał za towarzyszem, on rozbiera się i kładzie wszystkie szaty przy gościńcu. Zaparło mi dech, stałem jak martwy. Lecz on oblał je wkoło moczem100 i zmienił się nagle w wilka. Nie myślcie, że żartuję, nie ma tak wielkiego majątku, bym dlań skłamał. Lecz na czym to stanąłem: gdy zmienił się w wilka, zaczął wyć, i uciekł do lasu. Zrazu nie wiedziałem, gdzie jestem; potem podszedłem, by zabrać jego szaty: ale one skamieniały. Kto by bardziej zmartwiał ze strachu niż ja? Tedy wyjąłem miecz i przez całą drogę siekłem powietrze, póki nie dopadłem willi swej przyjaciółki. Wszedłem jak widmo, o mało nie wyzipnąłem duszy, pot ciekł mi strumieniami po krzyżu, oczy martwe, z trudem ochłonąłem. Moja Melissa dziwiła się, że przybywam tak późno i rzekła: — „Gdybyś był przyszedł wcześniej, byłbyś nam przynajmniej pomógł; bo wilk wpadł na dziedziniec, rzucił się na całą trzodę i jak rzeźnik puścił jej krew; ale nie zakpił z nas, choć uciekł; bo parobek nasz przebił mu szyję dzidą”. — Usłyszawszy to, nie mogłem już zamknąć oka, lecz że już jasny był dzień, biegłem, jak okradziony szynkarz, wprost do domu naszego Gajusza101 i gdym przybył w to miejsce, gdzie suknie zmieniły się w kamień, znalazłem tylko krew. Gdym jednak wrócił do domu, mój żołnierz leżał w łóżku jak wół, a lekarz owiązywał mu szyję. Wtedy poznałem, że jest on wilkołakiem i nie mogłem odtąd zjeść z nim ani kęsa chleba, choćbyś mnie zabił. Niech inni myślą o tym, co im się podoba; lecz jeśli kłamię, niech mnie pokarzą wasze duchy opiekuńcze.

Petroniusz, Uczta Trymalchiona

Mają także miejsce kłótnie między biesiadnikami. W pewny momencie gospodyni domu – Fortunata – zwraca uwagę Trymalchionowi, gdy ten obcałowywał młodego niewolnika; wściekły na żonę Trymalchion rzucił w nią pucharem. W międzyczasie do domus przybywa kamieniarz Habinnas z żoną; Trymalchion kamieniarzowi tłumaczy jak chciałby by wyglądał jego niesamowity pomnik nagrobny. Na koniec pijany Trymalchion zachęca wszystkich do odwzorowania swojego pogrzebu.

Główni bohaterowie są coraz bardziej zniesmaczeni i planują opuścić dom Trymalchiona. Sytuacja się nadarza, kiedy wigilowie wpadają do domu na odgłos trąb, które wzięli za sygnał pożarowy.

Czemu powstało takie dzieło?

Autor z pewnością wiedział o czym pisze i miał możliwość poznać ekstrawagancję bogatej części społeczeństwa. Przesadne bogactwo czy dziwaczne maniery ukazują nam, jak były niewolnik (wyzwoleniec) dołącza do zepsutego świata. Co warte odnotowania, jest nie ukrywa faktu, że wcześniej był w stanie niewolniczym, a o swoim byłym panie wypowiada się ciepło. Autor w sposób prześmiewczy ukazuje fałszywość takiego życia; człowiek mając ciężkie życie niewolnika, sam staje się oprawcą. Jak stwierdził rzymski pisarz Makrobiusz z IV-V wiek n.e., dzieło powstało, aby się podobać, stąd wiele w utworze można spotykać humorystycznych i wyolbrzymionych zachowań.

Wielu badaczy twierdzi, że cała powieść „Satyrykon” to tak naprawdę cios wymierzony w samego Nerona. Gajusz Petroniusz musiał popełnić samobójstwo, po tym jak został oskarżony o spiskowanie przeciwko cesarzowi. Nie wykluczone, że powodem był sam utwór, w którym postaci mogły nawiązywać do samego Nerona i jego dworu.

Komentarz

Pozwolę sobie także dołączyć komentarz Pana Michała Kubicza.

Zachowane fragmenty „Satyrikon” Petroniusza są bardzo ciekawe i pokazują niezwykle barwny świat starożytnych Rzymian. A jednak utwór ten trzeba czytać z dużą ostrożnością i zachowując pewien krytycyzm. Dlaczego? Ponieważ po prawie 2 tys lat intencje Petroniusza nie są do końca jasne. Czy pokazuje świat, jaki istniał w jego czasach? Czy jest to rzeczywistość ukazana w krzywym zwierciadle? Czy jest tam ukryte jakieś drugie dno? Czy pisząc swój utwór, chciał wyśmiać konkretne osoby? Jeżeli tak, to czy tylko Nerona? Czy zawarł tam jakieś aluzje polityczne? Niestety mamy tylko suchy tekst, a dwadzieścia wieków pozbawiło nas całego kontekstu, w którym dzieło powstawało i który miał z pewnością wpływ na to, jak „Satyrikon” było odbierane przez współczesnych Petroniuszowi.

Na pewno rozpasania ukazanego w tej bodaj najstarszej powieści nie sposób rozumieć dosłownie. Należy czytać je ze świadomością, że Petroniusz celowo wyolbrzymił wszystko to, z czego on i cała arystokracja się naśmiewała i czym się brzydziła. Pamiętajmy, że czasy Klaudiusza i Nerona to okres zmian w stylu zarządzania państwem. To czas, w którym coraz więcej władzy i bogactw znajduje się w rękach grupki wyzwoleńców związanych z domem cesarskim. To czas wszechwładzy Pallasa, Narcyza, Kalliksta, Polibiusza, którzy za Klaudiusza zrobili zawrotne kariery w administracji cesarskiej i zachowali ogromne wpływy w pierwszym okresie panowania Nerona. W drugiej połowie panowania Nerona, upadła Agrypina, odszedł Seneka i Burrus, a cesarz wywyższył młodszego pokolenia wyzwoleńców, zdecydowanie mniej utalentowanych od poprzedników.

Przywileje byłych niewolników, którzy skupiali wokół siebie władzę i pieniądze, musiały kłuć w oczy starą arystokrację, zmuszoną z jednej strony do zabiegania przychylność bliskich współpracowników cesarza, a z drugiej brzydzącą się sposobem zachowania i nawykami dawnych niewolników. Gdy znamy ten kontekst, wymowa powieści Petroniusza i wyolbrzymianie wszystkich wad bogatych wyzwoleńców staje się bardzo czytelne.

Weźmy jeden przykład, pierwszy z brzegu: w powieści jest scena, w której Trymalchion oddaje mocz do nocnika, po czym symbolicznie zwilża dłonie paroma kroplami wody i wyciera je w czuprynę młodego niewolnika. Czy tak zachowywali się Rzymianie? Oczywiście nie. Ta scena ma pokazać, że były niewolnik po uzyskaniu władzy i pieniędzy zdolny jest do poniżania tych, którym się nie poszczęściło. Petroniusz pokazuje to, by pokazać, że prawdziwy arystokrata winien szanować swoją służbę domową i traktować ją jak swoich domowników (warto przypomnieć, jakie zalecenia odnośnie traktowania niewolników podawał Seneka w Listach moralnych do Lucyliusza). Intencją Petroniusza jest pokazanie, że wyzwoleńcy nie potrafią korzystać ze swej władzy nad niewolnikami w sposób umiarkowany, z powściągliwością właściwą prawdziwym Rzymianom.

W ten sposób należy moim zdaniem odczytywać „Satyrikon”: prawdziwy arystokrata postępuje dokładnie odwrotnie niż bohaterowie powieści.

Źródła wykorzystane

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Nowości ze świata antycznego Rzymu

Jeżeli chcesz być na bieżąco z nowościami na portalu oraz odkryciami ze świata antycznego Rzymu, zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!

Księgarnia rzymska

Zapraszam do kupowania ciekawych książek poświęconych historii antycznego Rzymu i starożytności. Czytelnikom przysługuje rabat na wszelkie zakupy (hasło do rabatu: imperiumromanum).

Zajrzyj do księgarni

Raport o błędzie

Poniższy tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów