Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Jeśli znajdziesz błąd ortograficzny lub merytoryczny, powiadom mnie, zaznaczając tekst i naciskając Ctrl + Enter.

Żona i matka – codzienność przeciętnej Rzymianki

Ten wpis dostępny jest także w języku: angielski (English)

Rzymskie kobiety na obrazie Lawrence Alma Tademy
Rzymskie kobiety na obrazie Lawrence Alma-Tademy

Dzieje antycznego Rzymu są najbardziej znaną współcześnie częścią świata starożytnego. Najczęściej kojarzą się one nam z wielkim imperium, licznymi podbojami, republiką i cesarstwem. Myśląc o wiecznym mieście, najczęściej mamy przed oczyma uzbrojonych legionistów, Nerona czy Koloseum.

Aspekty militarne, ustrojowe czy religijno-kulturowe doczekały się wielu opracowań, a także są tematami licznych dysput naukowych i konferencji. Istnieją także te zagadnienia, które wciąż oczekują swojego miejsca w historii. Jednym z takich tematów, obecnie wychodzącym już z cienia przeszłości, jest sytuacja kobiet. Żony i matki władców, wyższych urzędników oraz kapłanki cieszą się już niemałą popularnością w historiografii. Jednak obok nich, w społeczeństwie rzymskim żyły też zwykłe kobiety. Ich rola była bardzo prosta – sprowadzała się do bycia żoną i matką. Życie w małżeństwie, kwestia antykoncepcji, ciąża i poród oraz porzucanie niemowląt – jak wyglądała ta codzienność?

Zaręczyny i ślub

Kwestia zamążpójścia w starożytnym Rzymie była raczej prostą sprawą. Matrimonum legitimum, czyli pełnoprawny związek małżeński, zawierany był przez kobietę i mężczyznę, za obopólną ich zgodą. Tak jak dziś, poprzedzały go zaręczyny. Kandydata na męża dla córki wybierał jej ojciec w porozumieniu z ojcem ewentualnego zięcia. Jednak, w przeciwieństwie do Greczynek, w kwestii ślubu Rzymianki dysponowały większą niezależnością. Zgoda kobiety była szczególnie ważna w okresie republiki, jednak obowiązywał jeden warunek – jej wola musiała być jednomyślna z wolą ojca1. Uroczystość związana z zaślubinami nie była wielkim i hucznym wydarzeniem. Przeciętni, mniej zamożni obywatele ograniczali się tylko do zorganizowania bankietu, natomiast ci bogatsi mogli pozwolić sobie na większą ceremonię. Przepełniona była ona pieśniami, procesjami i zwyczajami, jak np. przenoszenie przez próg młodej panny, która ubrana była w toga pura (tradycyjny, biały strój) oraz w croceum (szafranowy welon)2.

Małżeństwo mogło być zawarte na dwa sposoby. Pierwszy z nich – cum manu to związek, w którym kobieta przechodziła pod władzę męża, natomiast drugi – sine manu pozostawiał ją pod opieką ojca3. Owa zależność od męskiego członka rodziny w przypadku Rzymianek ograniczała się jedynie do kwestii finansowej, gdyż nie mogły one same decydować i rozporządzać swoim majątkiem. Z czasem jednak kobiety zaczęły zdobywać coraz większą swobodę w tym zakresie. Natomiast życiu codziennym cieszyły się całkiem sporą swobodą. W odróżnieniu od Greczynek, mogły uczestniczyć na wszelkiego rodzaju przyjęciach, bankietach, być członkiniami życia towarzyskiego. Jednak poza przywilejami, miały też sporo obowiązków. Opiekowały się gospodarstwem i ogniskiem domowym, a także, jako mater familias, zajmowały się dziećmi. Jeden z rzymskich autorów, Kolumella, w I w. n. e. tak pisał o codzienności kobiet: …cały trud zarządzania domem należał do matki, tak jakby ojcowie, pozostawiwszy za sobą wszelkie kłopoty związane ze sprawami państwowymi, mogli znaleźć wypoczynek przy ognisku domowym4.

Ciąża i poród

Nieodłącznym elementem i głównym celem każdego małżeństwa było spłodzenie potomstwa z prawowitego łoża. Dlatego też ciąża i poród były kwestiami, które towarzyszyły każdej Rzymiance wydanej za mąż, a czasem nawet pannom. Chęć, czasem konieczność, posiadania potomstwa wywierała na kobiecie ogromną presję: brak ciąży, rodzenie samych córek, a nawet choroby dziecka były jej winą. Powody te wystarczały, by oddalić żonę i poślubić kolejną. Mimo tego, największa obawa, z którą spotykały się ówczesne Rzymianki, dotyczyła wysokiej śmiertelności. Szacuje się, że w połogu umierała mniej więcej jedna na pięćdziesiąt kobiet – im młodsza ona była, tym ryzyko wzrastało. Tak duża liczba zgonów niewątpliwie związana była z komplikacjami – krwotokami, niedrożnościami i infekcjami, będących wynikiem ówczesnego poziomu medycyny. Dziś są już one niegroźne. Fakt, że rodzono wtedy w prywatnych domach, chronił przed rozprzestrzeniającym się zakażeniem5.

Tak jak współcześnie, w starożytnym Rzymie istniały dwa rodzaje porodów. Obok porodu siłami natury, wykonywano już nawet cesarskie cięcie (uwaga: nie ma to nic wspólnego z Juliuszem Cezarem!). Zabieg ten wykonywano w sytuacji, gdy kobieta już zmarła bądź znajdowała się w stanie agonalnym – polegał na wyciągnięciu żywego wciąż dziecka z martwego ciała matki. Zdarzało się też, że ciężarna nie mogła urodzić, a płód utknął w jej ciele. Wtedy stosowano okrutne wręcz sposoby – polecano wprowadzić nóż do ciała kobiety i poćwiartować płód w macicy. Rzecz jasna, tak brutalnego zabiegu nie przeżywała znaczna większość kobiet6.

Poród Rzymianki na płaskorzeźbie
Fotografia z książki M. Beard SPQR. Historia Starożytnego Rzymu, Poznań 2017, s. 291.

Często korzystano z pomocy położnych czy akuszerek. Pomaganie ciężarnym w porodach, było wtedy niezwykle dumnym zajęciem. Wiele z kobiet, parających się tą profesją, umieszczało na swoich nagrobkach płaskorzeźby, przedstawiające je przy pracy. Znajdująca się obok fotografia przedstawia jedną z płaskorzeźb, pochodzących z grobu rzymskiej akuszerki z Ostii. Znajdująca się przy pracy kobieta, odbiera poród jednej z Rzymianek. Warto przyjrzeć się pozycji rodzącej. Poród na krześle jest najmniej bolesny i najwygodniejszy. Stosowali go już starożytni, a dziś to praktyka, którą niestety rzadko się stosuje.

Noworodek

Śmiertelność wśród dzieci była jeszcze wyższa, niż w przypadku ich matek. Szacuje się, że aż połowa z nich umierała przed dziesiątym rokiem życia. Ponadto, zdarzało się, podobnie zresztą jak w starożytnej Grecji, że pozbywano się noworodków, wynosząc je na wysypiska śmieci. Powody były różne: choroby, deformacje, niechciana ciąża czy… płeć. Mówi się, że dziewczynki stanowiły problem głównie dla niezbyt zamożnych rodziców, którzy musieli przygotować dla nich pokaźny posag7. Za dowód może posłużyć fragment zachowanego listu, w którym mąż daje brzemiennej żonie wskazówki, co powinna zrobić zaraz po urodzeniu: Jeżeli szczęśliwie urodzisz, to jeżeli będzie chłopiec, zostaw go, gdy dziewczynka – porzuć8. Jedynym ratunkiem dla porzuconego dziecka, stawał się handlarz niewolników. Dla niego było to darmowe źródło dochodu, dla owego dziecka jedynie szansa na przeżycie. Wysoka śmiertelność dzieci miała duży wpływ na ciąże kobiet. Szacuje się, że aby utrzymać populację Rzymian, każda z nich musiałaby urodzić nawet sześcioro dzieci. Jednak trzeba też wziąć pod uwagę, że zdarzały się bezpłodne panie oraz wdowy. Wtedy liczba ta wzrastała aż do dziewięciu9.

Antykoncepcja i zwiększenie płodności

Tak duża liczba potencjalnych ciąż mogła przerażać Rzymianki. Wizja przedwczesnej śmierci również nie była kusząca. Wobec tego, kobiety próbowały wszelkich metod, by nie dopuścić do zapłodnienia. Stuprocentową pewność dawała, rzecz jasna, całkowita wstrzemięźliwość seksualna, co prawdopodobnie rzadko się udawało. Dla nas sposoby antykoncepcji, stosowane przez starożytne, mogą wydawać się komiczne, a czasem wręcz absurdalne. Jednym z nich było długotrwałe karmienie piersią10.

W źródłach znajdujemy różne informacje. Ówcześni medycy zalecali karmić dziecko do czasu, aż nie zacznie ząbkować, tj. do 6-7 miesiąca życia. Zachowały się też pisma Lukrecjusza i Kwintyliana, którzy proponowali czynić to do aż do 3 roku życia! W rzeczywistości proces ten najczęściej trwał średnio 18 miesięcy11. Z tego sposobu wyłączone były zamożne kobiety, które oddawały dzieci pod opiekę mamek. Pozostałymi metodami zapobiegania ciąży były: wprowadzanie do pochwy lepkiej substancji, noszenie przy sobie niewielkich robaczków, przyjmowanie odpowiednich ziół w postaci naparów lub soków. Wszystkie te sposoby jednak okazywały się bezużyteczne w momencie, w którym ówcześni naukowcy podawali, że najbardziej płodne dni wypadają od razu po zakończeniu menstruacji…12.

Obok absurdalnych metod antykoncepcji, istniały także przesądy, mające wspomagać ciężarne już kobiety. Przyczynił się do nich, żyjący w I w. n. e. Pliniusz Stary i jego Historia naturalna, jak sama nazwa mówi, nawiązująca do medycyny ludowej. Zalecał on m.in.: noszenie amuletów oraz składanie darów w celu ochrony zdrowia matki i dziecka. Podczas porodu radził położenie na rodzącej kobiecie prawej nogi hieny. Miała ona ułatwić poród. Lewa natomiast mogła doprowadzić do śmierci. W zaleceniach Pliniusza znaleźć można było też przeróżne napary, jak np. napój z dodatkiem sproszkowanych odchodów maciory, mający złagodzić bóle towarzyszące porodowi, a także specyficzne „dania”, m.in. jądra koguta, dzięki którym na świat miał przyjść chłopiec, a nie dziewczynka13.

Jak pokazują powyższe przykłady, życie kobiety w starożytności nie było najłatwiejszym zadaniem, a jest to tylko niewielki wycinek ich codzienności. Jednakże, zdarzały się też sytuacje, w których to kobieta zdobywała władzę i była samodzielna. Za przykład może posłużyć nam Zenobia z Palmyry. Mimo tego, wciąż należy pamiętać, że były to tylko nieliczne wyjątki, jednostki. Uważam, że temat dziejów kobiet również zasługuje na uwagę, jako odrębny dział historii, ukazujący nam długą drogę od starożytnej Rzymianki do współczesnej kobiety.

Autor: Patrycja Kozłowska
Przypisy
  1. Daniel Górski, Kobieta w starożytnym Rzymie: podmiot… czy przedmiot prawa?, Lublin 2002, s. 68.
  2. Mary Beard, SPQR. Historia starożytnego Rzymu, Poznań 2017, s. 279-280.
  3. Daniel Górski, Kobieta w starożytnym…, s. 68.
  4. Lidia Winniczuk, Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa 1983, s. 234-235.
  5. Mary Beard, SPQR. Historia starożytnego Rzymu, Poznań 2017, s. 289-290.
  6. Tamże, s. 290.
  7. Mary Beard, SPQR…, s. 290.
  8. Lidia Winniczuk, Słowo jest cieniem czynu czyli Starożytni Grecy i Rzymianie o sobie, Warszawa 1972, s. 404.
  9. Mary Beard, SPQR…, s. 291-292.
  10. Mary Beard, SPQR…, s. 290.
  11. Magdalena Konczewska, Ciąża i poród w starożytności, https://archeologia.com.pl/ciaza-i-porod-w-starozytnosci/ [dostęp: 20.03.2021 r.]
  12. Mary Beard, SPQR…, s. 290; Magdalena Konczewska, Ciąża i poród…
  13. Magdalena Konczewska, Ciąża i poród…
Źródła wykorzystane
  • Daniel Górski, Kobieta w starożytnym Rzymie: podmiot… czy przedmiot prawa?, Studenckie Zeszyty Naukowe, t. 5, nr 8, Lublin 2002, s. 67-73.
  • Lidia Winniczuk, Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa 1983.
  • Lidia Winniczuk, Słowo jest cieniem czynu czyli Starożytni Grecy i Rzymianie o sobie, Warszawa 1972.
  • Magdalena Konczewska, Ciąża i poród w starożytności, https://archeologia.com.pl/ciaza-i-porod-w-starozytnosci/ [dostęp: 20.03.2021 r.].
  • Mary Beard, Historia starożytnego Rzymu, Poznań 2017.

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się dalej rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Nowości ze świata antycznego Rzymu

Jeżeli chcesz być na bieżąco z nowościami na portalu oraz odkryciami ze świata antycznego Rzymu, zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!

Księgarnia rzymska

Zapraszam do kupowania ciekawych książek poświęconych historii antycznego Rzymu i starożytności. Czytelnikom przysługuje rabat na wszelkie zakupy (hasło do rabatu: imperiumromanum).

Zajrzyj do księgarni

Raport o błędzie

Poniższy tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów