Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Jeśli znajdziesz błąd ortograficzny lub merytoryczny, powiadom mnie, zaznaczając tekst i naciskając Ctrl + Enter.

Arminiusz

(16 p.n.e. - 21 n.e.)

Ten wpis dostępny jest także w języku: angielski (English)

Podobizna Arminiusza
Za życia Arminiusza nie wykonano żadnego jego wizerunku. Ta podobizna została wykonana przez artystę i historyka George'a S. Stuarta, na podstawie opisów ze źródeł historycznych.

Arminiusz był synem wodza germańskiego plemienia Cherusków. Mimo że wychował się jak Rzymianin, to z czasem zbuntował się przeciwko swoim wychowawcom i zadał im jedną z największych porażek w historii Cesarstwa Rzymskiego – w lesie Teutoburskim w roku 9 n.e.

Młodość i kariera w armii rzymskiej

Młodzian znakomitego rodu, odważny, bystrego pojęcia, przenikliwy jak nie na łonie ciemnoty zrodzony, z którego twarzy i oczu można było wyczytać zapał wojenny, niedostępny w naszych poprzednich wyprawach towarzysz, co za prawem obywatelstwa rzymskiego uradowany i do grona ekwestrian zaliczony.

Wellejusz Paterkulus, Historii rzymskiej księgi pozostałe, II.118

Drzewo genealogiczne Arminiusza.

Arminiusz przyszedł na świat prawdopodobnie w 17 lub 18 roku przed naszą erą, jako syn Sigimera, wodza germańskiego plemiona Cherusków, które od dawna toczyło walki z Rzymem, pragnącym rozszerzyć wpływy swojego panowania. Ostatecznie zostali jednak pokonani i zmuszeni do podpisana pokoju z agresorami. Sigimer musiał także oddać Rzymowi na zakładników swoich dwóch synów, Arminiusza oraz Flawusa. Branie zakładników wśród elit pokonanych wrogów, było dość powszechną praktyką dla Rzymian. Z jednej strony ich życie miało być rękojmią utrzymania zawartej umowy, a z drugiej, Rzymianie chcieli wychowywać synów plemiennej arystokracji w swoich warunkach i przekonać ich o wyższości i potędze rzymskiej kultury nad każdą inną.

Obaj bracia trafili więc do Rzymu, gdzie uczyli się języka łacińskiego, a także poznawali rzymskie obyczaje, taktykę wojenną, kulturę oraz potęgę Wiecznego Miasta; a także jego wady, przywary i słabości. Z czasem obaj młodzieńcy otrzymali rzymskie obywatelstwo, a także nadano im tytuły ekwitów oraz wysokie stopnie oficerskie w rzymskich oddziałach pomocniczych. W 4 roku naszej ery obaj bracia trafili do Panonii, jako dowódcy oddziałów jazdy pomocniczej Cherusków. Obaj odnieśli tam spore sukcesy i wykazali się niemałą odwagą, zdobywając sobie szacunek wśród swoich rzymskich sojuszników oraz ich zaufanie.

Zdrada i wojna z Rzymem

Pomnik Arminiusza wzniesiony w 1875 roku. Co ciekawe, patrzy on w kierunku Francji, która była wtedy wrogiem Niemiec.

W 7 roku naszej ery Arminiusz wraca do Germanii i przejmuje przywództwo nad swoim plemieniem. Rzymianie w tamtym czasie kontrolowali obszary na wschód od Renu, wzdłuż rzek Lippe oraz Men. Zamierzali jednak rozszerzyć swoją ekspansję na wschód, do Łaby oraz Wezery i liczyli na to, że zromanizowany wódz będzie rządził po ich myśli i wspierał wszelkie ich działania. W rzeczywistości było jednak zupełnie inaczej. Arminiusz, mimo że po wierzchu wydawał się być Rzymianinem, to w sercu pozostał Cheruskiem. Od samego początku w jego myślach zrodził się pomysł buntu przeciwko Rzymowi i udaremnienie im dalszych podbojów, a także zjednoczenia wszystkich plemion germańskich pod swoim przywództwem. Okoliczności sprzyjały młodemu wodzowi. Namiestnikiem Germanii został w tamtym czasie Publiusz Kwintyliusz Warus, który nie radził sobie z rządami na przydzielonych mu ziemiach. Warus nie znał obyczajów Germanów i szybko ich do siebie zniechęcił, wydając niesprawiedliwe wyroki, narzucając rujnujące podatki i egzekwując surowe prawa. Wkrótce pojawiły się okoliczności, które otworzyły Arminiuszowi pole do działania. Z jedenastu legionów stacjonujących w Germanii, osiem zostało przeniesionych do innych części cesarstwa, pozostawiając Warusowi tylko trzy legiony, czyli półtorej sił armii konsularnej. Dodatkowo w Moguntiacum stacjonowały dwa legiony pod dowództwem Lucjusza Noniusza Asprenasa, bratanka Warusa. Dla Arminiusza była to doskonała okazja aby wcielić swoje plany w życie.

Jesienią, 9 roku n.e., Arminiusz przekazał Warusowi fałszywe wieści o buncie szykowanym w lasach północnej Germanii. Przekonał go także, że siły które pod sobą miał (trzy legiony, sześć kohort oddziałów pomocniczych oraz trzy odziały jazdy), wystarczą całkowicie do stłumienia rebelii. Warus łatwo uwierzył w słowa młodego Germanina. O ich słuszności przekonał go pewien fakt z jego własnego życia. Otóż kilka lat wcześniej w Syrii, stłumił żydowski bunt dysponując właśnie trzema legionami, z których jeden był oblężony w Jerozolimie. Warus nie wątpił więc, że takie siły całkowicie wystarczą aby spacyfikować źle uzbrojonych i niezorganizowanych Germanów. Niewiele jednak brakowało, aby plan Arminiusza się nie powiódł. Jego przyszły teść, Segestes, ostrzegł Warusa że Arminiusz spiskuje przeciwko niemu i planuje zdradę. Warus zignorował jednak wszelkie ostrzeżenia, uważając że u ich podłoża leży niechęć Segestesa wobec Arminiusza.

Tak więc jesienią 9 roku, rzymskie siły pod dowództwem Arminiusza opuściły zimowe leża i pomaszerowały z karną ekspedycją. Wszystko było jednak misternie zaplanowaną pułapką. Arminiusz wyprowadził Rzymian jak najgłębiej w lasy i w odpowiednim momencie zaatakował. Plemieniu Cherusków towarzyszyły także plemiona Marsów, Chattów, Chauków, Sigambrów i Brukterów. Rzymianie przez cztery dni stawiali zaciekły opór, starając się za wszelką cenę wyrwać z germańskiego okrążenia, ale ostatecznie ponieśli druzgocącą klęskę. Trzy rzymskie legiony (XVII, XVIII i XIX) zostały całkowicie unicestwione. Germanie zdobyli trzy legionowe orły oraz inne rzymskie sztandary wojskowe. Warus w obliczu klęski popełnił samobójstwo. Arminiusz triumfował. Po zwycięstwie Germanie przystąpili do niszczenia wszelkich śladów obecności Rzymian. Z dymem poszły rozsiane po całej Germanii forty oddziałów pomocniczych, których załogi zostały bezlitośnie wybite. Niszczono rzymskie placówki handlowe, zabijano rzymskich i galijskich kupców, palono wioski rzymskich kolonistów i weteranów. Na wieść o tym, wielu osiedlonych na tych terenach Rzymian porzuciło swoje domy i uciekło za Ren. Cała Germania zawrzała przeciwko Rzymowi. Mimo niekorzystnej sytuacji, Lucjusz Noniusz Asprenas wykazał się niemałym męstwem, ocalając od zagłady powierzone mu siły:

Pełniąc służbę wojskową jako legat, pod komendą swego stryja Warusa, Asprenas dzięki energii i męstwu ustrzegł przed katastrofą dwa legiony powierzone swojej pieczy i, posuwając się pośpiesznie ku leżom zimowym nad dolnym Renem, utwierdził w wierności ludy osiedlone z lewej strony rzeki, które zaczęły okazywać wahanie.

Wellejusz Paterkulus, Historii rzymskiej księgi pozostałe, II.120

Germania w 9 roku n.e. Kolor żółty to tereny należące do Rzymu. Zielony to tereny opanowane za rządów Augusta. Różowy, plemiona wasalne Rzymu.

Następnie Lucjusz zorganizował obronę na Renie, co uniemożliwiło Armiuszowi natychmiastowy atak na prowincje galijskie. Nie mniejszy dowód odwagi dał Lucjusz Cedycjusz, komendant obozu Aliso, w którym przed wymarszem stacjonowała armia Warusa. Wraz z swoimi żołnierzami wytrwał w germańskim oblężeniu, odpierając ich nieustanne ataki, a potem, wedle słów Wellejusza, „Żelazem utorowali sobie powrót do swoich”.

Legioniści Germanika odnajdują pole bitwy w Lesie Teutoburskim.

Rzymianie kontratakują

Wieść o porażce wywołała w Rzymie grozę i powszechne strapienie. W następnym roku do Germanii przybył pasierb i adoptowany syn Oktawiana, Tyberiusz, który zajął przeprawy na Renie i wzmocnił ich obronę. Mimo że spędził w Germanii dwa kolejne lata i miał pod sobą aż dziesięć legionów, to nie odniósł żadnych większych sukcesów, gdyż Germanie unikali konfrontacji. Wkrótce potem Tyberiusz wrócił do Rzymu, gdy rozniosły się plotki o bliskiej śmierci Augusta. Dopiero po jego zgonie, nowy cesarz, Tyberiusz, podjął decyzję o kontrataku. W 14 roku do Germanii przybywa Germanik, który podejmuje działania zbrojne w ścisłym tego słowa znaczeniu. Pierwszą ofiarą rzymskiego odwetu padło plemię Marsów. Germanik zaskoczył przeciwników, gdy świętowali i nie byli przygotowani do walki. Ich ziemie zostały kompletnie splądrowane, a ludność bez litości zabijana. Wedle słów Tacyta „ani płeć ani wiek nie znajdowały litości”. Germanie przypuścili atak na siły Germanika podczas przemarszu, ale Rzymianie zachowali czujność i odparli atak. W następnym roku Germanik atakuje plemiona Chattów i Cherusków. Arminiusz nie odważył się jednak zastąpić drogi Germanikowi, dostrzegając dużą dysproporcję sił. Sam musiał się także zmagać z opozycją wewnątrz plemienia. Jego teść i brat pozostali wierni Rzymianom. Dodatkowo ten pierwszy porwał swoją ciężarną córkę, Tusneldę, żonę Arminiusza, i wydał ją Rzymianom. Germanikowi udało się także odbić orła XIX legionu. Utrata żony, a także wojennego trofeum, było dla Arminiusza olbrzymim ciosem. Rzymianie dotarli także na teren bitwy stoczonej w Lesie Teutoburskim, gdzie pogrzebali kości swoich poległych towarzyszy z armii Warusa. Pod koniec 15 roku Arminiusz postanowił wreszcie przypuścić atak na siły Rzymian, które wycofywały się na zimowe leża.

Armia rzymska, dowodzona przez jednego z generałów Germanika, Cecynę, wycofywała przez tak zwane Długie Mosty, wąską ścieżkę biegnącą kilometrami wśród moczarów, stworzoną przed laty przez żołnierzy Lucjusza Domicjusza. Rzymskie legiony wlokły się powoli, borykając jednocześnie z błotem, w którym grzęzły wozy oraz zwierzęta juczne, gdy nastąpił atak Germanów z plemion Cherusków. Cecyna zarządził wówczas zbudowanie obozu na moczarach i otoczenie go wałami ziemnymi, pobudowanymi naprędce z błota, ale sytuacja Rzymian i tak była zła. Musieli jednocześnie odpierać ataki Germanów, wyciągać z bagien wozy, które w nim utknęły, podczas gdy inni próbowali lepić z błota wały obronne. Cheruskowie wycofali się z walki dopiero w nocy, ale nie dali Rzymianom chwili wytchnienia, gdyż spuścili na ich pozycje wodę z okolicznych wzgórz, która rozmyła umocnienia wzniesione z błota. Z samego rana Cecyna wydał rozkaz dalszego marszu.

Tusnelda w pochodzie tryumfalnym Germanika. Obraz autorstwa Karla von Piloty.

Początkowo Germanie wstrzymywali się z uderzeniem na wroga, ale gdy tylko wozy ugrzęzły, Arminiusz natychmiast wydał rozkaz do ataku. Walka była zaciekła i krwawa. Ranny został sam Cecyna, pod którym zabito konia. Starcie było pomyślne dla Germanów, gdyż Rzymianie utracili cały tabor, wraz z żywnością, namiotami, narzędziami, sprzętem wojennym a także osobistym dobytkiem legionistów i oficerów. Od kompletnej porażki Rzymian uratowało to, że Germanie woleli skupić się na grabieniu wozów taborowych niż ścigać wycofującego się wroga, mimo wezwań Arminiusza. Dzięki zwłoce Cherusków, Rzymianom udało się dotrzeć na suchy teren, gdzie założyli dobrze ufortyfikowany obóz. Ich sytuacja nie była jednak najlepsza. Ponieśli duże straty w ludziach oraz utracili całe tabory. Jedyną pociechą w tej nędznej sytuacji był fakt, że legionistom udało się ocalić sztandary i znaki legionowe. Ich sytuacja była więc niemal równie tragiczna, co armii Warusa. Cecyna nie zamierzał jednak, wzorem swojego rodaka, rzucać się na własny miecz. Następnego dnia, rano, zebrał swoich oficerów i poinformował o planie bitwy. Chciał sprowokować Germanów do ataku na swój obóz, a potem uderzyć na związanych walką pod wałami i zadać im klęskę. W tych planach pomogli mu sami Germanie. Wojownicy podekscytowani wcześniejszym zwycięstwem, palili się do walki i chcieli jak najszybciej uderzyć na Rzymian. Arminiusz ze wszystkich sił starał się ich przed tym powstrzymać. Dobrze znał rzymską taktykę i dobrze wiedział, jak dobrze biją się legioniści broniący obwarowanego obozu. Mówił wojownikiem że o wiele lepszym pomysłem będzie atak na maszerujących Rzymian, jednak niewiele to dało. Cheruskowie, podjudzeni do walki przez wuja Arminiusza, Inguiomerusa, rzucili się do ataku. Rzymianie odparli atak, zadając swoim przeciwnikom duże straty. W boju ciężko ranny został sam Inguiomerus, którego z pola bitwy wynieśli wierni wojownicy. Rzymianie odnieśli wprawdzie zwycięstwo w tej bitwie, lecz ponieśli duże straty, zarówno w ludziach, jak i zaopatrzeniu własnej armii.

W następnym roku, 16 naszej ery, Germanik ponownie atakuje plemiona germańskie. Germanie zwykle unikali toczenia walnych bitew z Rzymianami, jednak ich ciągłe ataki stały się dla nich na tyle uciążliwe, że zmusili Arminiusza, który stał na czele koalicji germańskich plemion, aby wydał wreszcie bitwę najeźdźcom. W skutek tego doszło do starcia zbrojnego, znanego jako bitwa pod Idistaviso. Przed bitwą Arminiusz miał spotkać swojego brata, Flawusa, który nadal służył wiernie Rzymowi. Obaj obrzucili się wtedy obelgami i podobno niewiele brakowało, a skoczyli sobie do gardeł. Do pojedynku między nimi nie doszło tylko za sprawą tego, że obaj stali po przeciwnych brzegach rzeki. Na temat samej bitwy, istnieją jednak sprzeczne relacje. Tacyt w swoich „Rocznikach” opisał, że Rzymianie pokonali Germanów w bitwie na otwartym terenie, po czym zmusili ich do ucieczki. Inne źródła natomiast mówią, że Germanie zostali otoczeni przez Rzymian i doszczętnie rozgromieni. Jakby nie było, bitwa skończyła się druzgocącą klęską Germanów i dużymi stratami. Wedle słów Tacyta:

Od piątej godziny dnia do nocy zabijano nieprzyjaciół, którzy przestrzeń dziesięciu tysięcy kroków swymi trupami i bronią zapełnili.

Tacyt, Roczniki, II.18

Po bitwie Rzymianie usypali na polu bitwy kopiec, na którym ustawili zdobytą broń, z wypisanymi poniżej nazwami pokonanych plemion. Sam Arminiusz, jak i jego wuj, Inguiomerus, odnieśli rany i cudem tylko uniknęli niewoli. Tacyt twierdził, że Arminiusza pojmali wojownicy z plemiona Chauków, walczących u boku Rzymian. Mieli oni rozpoznać zwycięzcę z Lasu Teutoburskiego i puścili go wolno, ze względu na wojenną sławę jaką się cieszył wśród Germanów, także tych walczących po stronie Rzymu.

Arminiusz, mimo że bitwa pod Idistaviso była dla niego dotkliwą porażką, nie miał zamiaru rezygnować z dalszej walki z Rzymianami. Postanowił zorganizować na nich zasadzkę przy Wale Angrywarskim, który rozdzielał terytoria plemion Cherusków oraz Angrywarów. Angrywarowie byli pierwotnie sprzymierzeńcami Rzymian, lecz zerwali z nimi sojusz i chętnie udzielili pomocy siłom Arminiusza, które uniknęły zagłady pod Idistaviso. Zasadzając się na Rzymian, Arminiusz postanowił wypróbować sprawdzoną taktykę z Lasu Teutoburskiego i uderzyć na wroga w trakcie przemarszu.

Siły Arminiusza liczyły około kilku tysięcy jazdy i piechoty, którą ukrył w lesie i na szczycie wału, oczekującej nadejścia armii Germanika. Sam Germanik dowiedział się jednak o zasadzce od swoich szpiegów, i sam postanowił zaskoczyć Arminiusza. Część swojej jazdy wysłał przodem, pod dowództwem Sejusza Tuberona, który miał okrążyć Germanów w lesie. Gdy główne siły Rzymian zbliżyły się do wału, Germanik przeformował swoją armię. Cztery legiony, pod dowództwem generała Syliusza, miały maszerować na wał przez las. Sam zaś na czele pozostałych sił udał się na miejsce zasadzki przez pobliskie wzgórza. Kiedy legioniści Syliusza, pokonując niewielkie oddziały Germanów, przebiły się przez las, Germanik, nie zauważony przez wroga, wyszedł na tyły przeciwnika i zaatakował zaskoczonych przeciwników. Podczas ataku na szaniec, Rzymianie ostrzelali Germanów z balist i skorpionów, po czym wdali się w krwawą walkę wręcz, osobiście dowodzeni przez swojego wodza. Starcie było bardzo zaciekłe, ale lepiej wyszkoleni i uzbrojeni Rzymianie zepchnęli Germanów z wału i zmusili do ucieczki. Uciekinierzy natknęli się jednak na rzymską jazdę, która czatowała na uciekinierów. Doszło do rzezi. Rzymianie, za wszelką cenę pragnęli pomścić swoich poległych towarzyszy z Lasu Teutoburskiego, których szczątki sami pogrzebali i bez litości mordowali każdego Germanina, który wpadł im w ręce. Nikt nie bawił się w zwyczajowe branie jeńców. Do bezwzględności wobec wroga zachęcał zresztą sam wódz:

Germanik, aby tym lepiej być rozpoznanym, zdjął hełm z głowy i błagał żołnierzy, aby w dalszym ciągu mordowali: „Na nic nam jeńcy — wołał — jedynie zagłada plemienia położy kres wojnie!

Tacyt, Roczniki, II.21

Zarówno Arminiusz jak i jego wuj, Inguiomerus, nie wykazali się w bitwie żadnymi wielkimi czynami. Być może ze względu na to, że obu im dokuczały rany, które odnieśli we wcześniejszych starciach. Po bitwie Germanik kazał wznieść trofeum, aby uczcić odniesione zwycięstwo:

Po pochwale zwycięzców wygłoszonej na zgromadzeniu żołnierzy wzniósł Germanik piramidę z broni i umieścił ten dumny napis: „Zawojowawszy ludy, które mieszkają między Renem a Elbą, wojsko Tyberiusza Cezara pomnik ten poświęciło Marsowi, Jowiszowi i Augustowi”. O sobie nic nie wspomniał, lękając się zazdrości albo sądząc, że świadomość czynu mu wystarcza.

Tacyt, Roczniki, II.22

Była to już jednak ostatnia wielka bitwa, stoczona przez Germanika w Germanii. Jeszcze w tym samym roku zaatakował plemiona Marsów i Chattów, jednak poza spustoszeniem ich ziem, nie toczył tam poważniejszych walk. Uświęceniem kampanii z 16 roku, było odbicie drugiego z orłów, utraconych przez Warusa. Germanik planował, że w następnym roku znów zaatakuje, jednak Tyberiusz nakazał mu powrót do Rzymu. Cesarz uznał bowiem, że kampanie w Germanii więcej kosztują, niż przynoszą zysków. Tyberiusz bał się także, że zbyt duża sława wojenna, którą zdobył Germanik, może stanowić zagrożenie dla jego własnej władzy. Zwycięski wódz powrócił więc do Rzymu, gdzie odbył należny mu tryumf, zaś Ren na wiele lat miał pozostać naturalną granicą, oddzielającym cesarstwo rzymskie od Germanów.

Walki wewnątrz-plemienne i śmierć

Rzeźba przedstawiająca Tusneldę.

Opuszczenie przez Rzymian Germanii nie było jednak końcem kłopotów Arminiusza, gdyż wkrótce spotkał godnego siebie rywala. Tym kimś był król silnego plemienia Markomanów, Marbod.

Marbod pod wieloma względami przypominał zresztą Arminiusza. Podobnie jak on, spędził dzieciństwo w Rzymie, jako zakładnik, gdzie uczył się rzymskich obyczajów i kultury. Podobnie jak Arminiusz, został także oficerem oddziałów pomocniczych. Szybko także zrozumiał, jak dużym zagrożeniem dla jego markomańskich rodaków może być władza Rzymu. Gdy więc wreszcie powrócił do swoich, zebrał całe plemię i przeniósł daleko na wschód, poza rzymskie wpływy, na tereny dzisiejszych Czech i założył tam silne państwo, podbijając okoliczne plemiona. Dzięki temu szybko stał się jednym z najsilniejszych i najbardziej wpływowych germańskich władców. W szóstym roku naszej ery, przy aprobacie Rzymian, z którymi utrzymywał dobre stosunki, ogłosił się nawet królem Germanów. Jego władza nie miała jednak trwać długo. W 9 roku naszej ery, po swoim wielkim zwycięstwie w Lesie Teutoburskim, Arminiusz zdobył sobie olbrzymią popularność i sławę wśród Germanów, przez co plemiona Longobardów i Semnonów, które dotąd były posłuszne Marbodowi, zdradziły swojego dotychczasowego króla i przyłączyły się do Arminiusza. Jednak Inguiomerus był zazdrosny o sławę bratanka i sprzymierzył się z Marbodem, wraz z częścią Cherusków.

W 17 roku naszej ery, gdy Rzymianie dali sobie wreszcie spokój z dalszymi podbojami w Germanii, Arminiusz uderzył na państwo Markomanów i pokonał Marboda w bitwie w Lesie Hercyńskim. Była to jednak jedyna zwycięska bitwa Arminiusza nad Marbodem. Wkrótce potem wojna stanęła w martwym punkcie, gdyż król Markomanów doskonale bronił swojego kraju, w oparciu o naturalne przeszkody terenowe, a także słał do Rzymu posłów z prośbą o pomoc. Wkrótce jednak jego sytuacja się pogorszyła, gdyż został zaatakowany przez Katualda, markomańskiego arystokratę, którego wcześniej wypędził. Katuald pokonał Marboda, a także zdobył i spustoszył jego stolicę, Marobudum. Pokonany Marbod salwował się ucieczką do Rzymu. Rzymianie osadzili pokonanego króla w Rawennie, gdzie spędził resztę życia. Możliwe że spotkał więzioną tam żonę Arminiusza, Tusneldę i ich syna urodzonego w niewoli, Tumelika.
Po zwycięstwie nad Marbodem, Arminiusz stał się najpotężniejszym wodzem germańskim, jednak bynajmniej, nie przyniosło mu to wiele korzyści. Musiał zmagać się z opozycją niektórych germańskich plemion, które popierały Rzym. Dodatkowo Germanom, którzy byli bardzo przywiązani do własnej wolności i niezależności, nie podobały się też coraz większe ambicje Arminiusza, który dążył do podporządkowania sobie wszystkich plemion germańskich i uczynienia ich swoimi poddanymi. Wskutek tego doszło do wojny domowej, o której nie wiemy jednak wiele. Tacyt pisał, że toczyła się ona dla Arminiusza ze zmiennym szczęściem i ostatecznie poniósł on śmierć w roku 21, zgładzony przez własnych krewnych:

Zresztą Arminiusz, który po ustąpieniu Rzymian i wygnaniu Maroboduusa do władzy królewskiej dążył, miał przeciw sobie przywiązanie do swobody ze strony własnych ziomków; zaczepiony orężnie, ze zmiennym walczył szczęściem i padł wskutek podstępu swych krewnych.

Tacyt, Roczniki, II.88

Okoliczności śmierci Arminiusza nie są jasne. Niewykluczone że w zamachu na jego życie maczał palce Flawus, gdyż jego syn, Italik, sam został potem wodzem Cherusków. Do śmierci swojego bratanka mógł się też przyczynić Inguiomerus, który zawsze zazdrościł Arminiuszowi sławy wojennej oraz miru zdobytego wśród Germanów.

Pomimo że pod koniec swojego życia Arminiusz próbował narzucić wszystkim Germanom swoją władzę i zmusić ich do posłuszeństwa, co było początkiem końca jego rządów, na wiele lat stał się dla nich bohaterem. Tacyt twierdził że nawet w jego czasach Germanie śpiewali o nim pieśni i opowiadali legendy, uważając zwycięzcę z Lasu Teutoburskiego za wielkiego bohatera. Zresztą sam Tacyt także wyrażał się o nim z szacunkiem:

Bezsprzecznie oswobodziciel Germanii, on, który nie zawiązki potęgi narodu rzymskiego, jak inni królowie i wodzowie, lecz państwo w najwyższym rozkwicie zaczepił, w bitwach nie zawsze szczęśliwy, w wojnie niezwyciężony. Trzydzieści i siedem lat życia, dwanaście lat potęgi swej skończył i jeszcze teraz śpiewają o nim barbarzyńskie ludy; lecz nieznany on rocznikom Greków, którzy dzieje tylko własne podziwiają, nie bardzo też słynny u Rzymian, ponieważ my starożytność wynosimy, a o nowoczesność nie dbamy.

Tacyt, Roczniki, II.88

Rodzina

Arminiusz żegna się z żoną. Obraz autorstwa Johannesa Gehrtsa.

Jedyną żoną Arminiusza była Tusnelda, córka Segestesa, który popierał Rzymian i był zaciekłym wrogiem swojego zięcia. Około 14 roku naszej ery, Tusnelda dała się porwać Arminiuszowi (porywanie żon było bowiem tradycją wśród Germanów) i poślubić, gdyż po zwycięstwie w Lesie Teutoburskim, otaczała go olbrzymia sława wojenna i szacunek współziomków. Rok później, Segestes uprowadził swoją córkę i przekazał Germanikowi, który prowadził ofensywę przeciwko Germanom. Utrata żony była dla Arminiusza dużym ciosem.

W niewoli Tusnelda urodziła chłopca. Nie wiadomo jakie imię nadała synowi matka, ale Rzymianie nazywali go greckim imieniem Tumelikus. Podczas bitwy pod Idistaviso, Arminiusz spotkał się ze swoim bratem, od którego dowiedział się, że jego żona i syn są dobrze traktowani przez Rzymian.

Po powrocie Germanika do Rzymu, Tusnelda szła w pochodzie tryumfalnym rzymskiego wodza, niosąc na rękach swojego małego syna, czemu przyglądał się z trybuny jej własny ojciec. Wiadomo także, że resztę życia spędziła w Rawennie, jednak data jej śmierci jest nieznana.

Niewiele jest także informacji na temat losów Tumelikusa. Tacyt opisał w swoich „Rocznikach”, że były one bardzo burzliwe i że opowie je szczegółowo później. Niestety te fragmenty jego działa nie zachowały się. Możliwe że po śmierci swojego ojca, Tumelikus przestał być dla Rzymian cennym zakładnikiem. Pewne tropy wskazują, że mógł zostać sprzedany do szkoły gladiatorów i zginął w młodym wieku, walcząc na arenie ku uciesze rzymskiej gawiedzi, ale nie ma na to mocnych dowodów.

Ocena

Dzięki swojemu zwycięstwu w Lesie Teutoburskim i późniejszym działaniom, Arminiusz na wiele lat stał się bohaterem plemion germańskich, a później także narodu niemieckiego. Inspirował wielu artystów i polityków, a nawet działaczy religijnych. Do jego legendy odwoływano się w szesnastym wieku, podczas reformacji i walki z wpływami Kościoła katolickiego. Inspirował Niemców podczas wojny wyzwoleńczej przeciwko Napoleonowi, a także w czasach zjednoczenia Niemiec, gdyż sam był uważany za zjednoczyciela plemion germańskich, a także podczas wojny francusko-pruskiej i obu wojen światowych. Jego losy były kanwą dla kilku oper, a niektórzy przypuszczają, że stał się pierwowzorem wielkiego bohatera Zygfryda, z „Pieśni o Nibelungach”.

Autor: Marcin Gwizdalski
Źródła wykorzystane
  • Philip Matyszak, Wrogowie Rzymu
  • Wellejusz Paterkulus, Historia rzymska
  • Paweł Rochala, Las Teutoburski
  • Tacyt, Roczniki

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego wsparcia!

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na kanałach społecznościowych, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM

Dowiedz się więcej!

Wylosuj ciekawostkę i dowiedz się czegoś nowego o antycznym świecie Rzymian. Wchodząc w poniższy link zostaniesz przekierowany do losowego wpisu.

Losowa ciekawostka

Losowa ciekawostka

Odkrywaj tajemnice antycznego Rzymu!

Jeżeli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami na portalu oraz odkryciami ze świata antycznego Rzymu, zapisz się do newslettera, który jest wysyłany w każdą sobotę.

Zapisz się do newslettera!

Zapisz się do newslettera

Księgarnia rzymska

Zapraszam do kupowania ciekawych książek poświęconych historii antycznego Rzymu i starożytności. Czytelnikom przysługuje rabat na wszelkie zakupy (hasło do rabatu: imperiumromanum).

Zajrzyj do księgarni

Księgarnia rzymska

Raport o błędzie

Poniższy tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów