Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Jeśli znajdziesz błąd ortograficzny lub merytoryczny, powiadom mnie, zaznaczając tekst i naciskając Ctrl + Enter.

Devotio

Ten wpis dostępny jest także w języku: angielski (English)

Publiusz Decjusz Mus w roku 340 p.n.e. opowiada o swoim śnie
Publiusz Decjusz Mus w roku 340 p.n.e. opowiada o swoim śnie. Obraz autorstwa Jacoba Matthiasa Schmutzera.

Devotio był skrajną formą votum (poświęcenie, obietnica lub dar dla bóstwa w zamian za spełnienie prośby), według którego rzymski dowódca obiecywał poświęcić swoje życie bóstwom podziemnym (chtonicznym) w bitwie z wrogiem, w zamian za wygraną własnych wojsk.

Devotio – oddane życia za ojczyznę

Wotywny pomnik dla boga Silvanusa. Inskrypcja na pomniku kończy się literami: VSLM (votum solvit libens merito, „śluby składając swobodnie, zasłużenie”).
Autor: Kleuske | Na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0.

Devotio różniło się od votum tym, że jego przedmiotem było życie ludzkie, a dopełnienie ślubowania (czyli śmierć składającego devotio) następowało przed spełnieniem oczekiwanych od bóstwa łask, polegających również na unicestwieniu życia ludzi (wroga), których śmierci życzył sobie składający ślubowanie.

Devotio mogło być formą consecratio, rytuału który zakładał poświęcenie czegoś bóstwu. Devotio czasami było interpretowane jako złożenie istoty ludzkiej w ofierze. Rytuał był ściśle związany z wojną i wyrażał heroiczną etykę i mistykę walki – bohaterski dar złożony z własnego życia dla państwa (rei publici) i dla zwycięstwa.

Obrzędu devotio dokonywano w sytuacjach wyjątkowych, gdy bitwa przybierała bardzo zły obrót. Człowiek, który miał dokonać devotio musiał robić to całkowicie z własnej woli – nikogo nie można było zmusić do poświęcenia się, bo uważano, że nie odniosłoby to wtedy odpowiedniego skutku, a nawet rozgniewałoby bogów. Przeważnie devotio dopełniał dowódca armii (magistratus cum imperio). Był on odpowiedzialny za wojska, więc powinien zrobić wszystko, co w jego mocy, aby zapewnić im zwycięstwo i uchronić od klęski. Jeśli legionami kierował konsul, najwyższy urzędnik republiki, to jego odpowiedzialność była jeszcze większa, gdyż reprezentował także całe państwo. Ludzie, którzy dokonali devotio byli uważani za bohaterów i przechodzili do historii (jak dwóch konsulów z rodu Decjuszy – Decii).

Najszerszy opis opisywanego rytuału pozostawił nam historyk epoki Augusta – Tytus Liwiusz. Historyk rzymski z I wieku p.n.e. tworzył w czasach rządów Oktawiana Augusta i jego reform religijnych, które miały zastąpić staromodne i tradycyjne kanony wyznania. Pewnym jest, że devotio nie było wymysłem Augusta i obrzęd zachował się w księgach Pontyfików, skąd też swoją wiedzę zapewne czerpał Liwiusz.

Devotio – inne formy

Warto dodać, że innym rodzajem devotio było poświęcenie własnego życia w zamian za uratowanie drugiej osoby. Tak było pod koniec roku 37 n.e., kiedy to cesarz Kaligula ciężko zachorował. Podobno znajdowali się ludzie gotowi oddać własne życie, żeby tylko cesarz wrócił do zdrowia1.

Co interesujące, z czasem słowo devotio przyjęło także formę rytuału magicznego, który miał na celu skrzywdzenie lub zabicie innej osoby. Tacyt używa określenia devotiones i nawiązuje do tajemniczego otrucia Germanika2.

Warto także wspomnieć o innej formie votum – tzw. evocatio, kiedy to poprzez popełnienie określonych rytuałów próbowano pozyskać obce bóstwo, np. podczas oblężenia miasta. W ten sposób Rzymianie przekonywali tajemne istoty do przejścia na swoją stronę, obiecując godną świątynię oraz oddawanie czci.

Jak przebiegał rytuał devotio przed bitwą?

Rytuał poświęcenia był ściśle określony i nad jego dopełnieniem czuwał towarzyszący armii pontifex (kapłan). Osoba mająca oddać życie ubierała strój zwany toga praetexta – białą togę z purpurowym paskiem na brzegu. Następnie stawała na położonej na ziemi włóczni i powtarzała słowa ślubowania wypowiadane przez kapłana. Podkreślały one, że śmierć człowieka ma być ofiarą złożoną za ojczyznę. Wzywano wszystkich ważniejszych bogów rzymskich, poczynając od Jowisza, Janusa, Kwirynusa oraz bogów wojny Marsa i Bellonę. Na koniec zwracano się do bóstw związanych ze śmiercią, duchów świata podziemnego, jako tych, które mają władzę nad walczącymi (m.in. boginii ziemi Tellus i duchów zmarłych przodków). Wypowiadana formuła mająca przebłagać bogów miała brzmieć następująco.

Janusie, Jowiszu, ojcze Marsie, Kwirynie, Bellono, Lary, bogowie nowo przyjęci, bogowie opiekunowie ziemi naszej, bogowie, w których mocy jesteśmy my i nieprzyjaciele, boskie cienie zmarłych, do was się modlę, z czcią was błagam, o łaskawość proszę i wołam, byście narodowi rzymskiemu Kwirytów dali moc i zwycięstwo, a nieprzyjaciół narodu rzymskiego Kwirytów dotknęli strachem, przerażeniem i śmiercią. Jak to wypowiedziałem słowami, tak za rzeczpospolitą Kwirytów, za wojsko, legiony i posiłki narodu rzymskiego Kwirytów poświęcam legiony i wojsko nieprzyjacielskie razem ze mną bogom podziemnym i ziemi.

Tytus Liwiusz, Dzieje od założenia Miasta, VIII 8.9.6-8.9.8

Po dopełnieniu rytualnych czynności, dokonujący devotio ruszał samotnie na wroga (zwykle konno) i rzucał się na jego szyk. W momencie, gdy ginął z rąk przeciwników, spadała na wrogie oddziały klątwa prowadząca do ich klęski. Wódz składając w ofierze swoje życie, przypieczętowywał los wrogiej armii, która miała podążyć za nim do krainy umarłych.

Wszystkie elementy rytuału devotio były ściśle określone. Przewidziano nawet, co robić w przypadku niepowodzenia. Gdyby poświęcający się wódz przeżył samobójczy atak na wrogie wojska (choć było to praktycznie niemożliwe), nie mógł już składać ofiar bogom, ani obejmować stanowisk publicznych w Republice.
Ponadto ważna była włócznia, na której stał dowódca wypowiadając słowa ślubowania. Należało jej bezwzględnie bronić, a jeśli wpadła w ręce wrogów, trzeba było złożyć Marsowi przebłagalną ofiarę z wieprza, barana i byka.

Przykłady devotio ze źródeł

Jednymi z najlepiej opisanych przykładów devotio są przypadki poświęcenia się wodzów pod Veseris i Sentinum. Historie opisane zostały przez Tytusa Liwiusza i co ciekawe, swoje życie oddali członkowie tego samego rodu, ojciec i syn; obaj nazywali się Publiusz Decjusz Mus. Pierwszy zginął w 340 roku p.n.e., a drugi w 295 p.n.e.

Bitwa pod Veseris (340 p.n.e.)

W roku 340 p.n.e. konsulami Rzymu zostali Publiusz Decjusz Mus oraz Tytus Manliusz Torkwatus. W tym samym roku doszło do wojny ze Związkiem Latyńskim. Zgodnie z przekazem Liwiusza, w okolicach miasta Kapua, obaj konsulowie mieli sen, który wskazywał zwycięstwo tej armii, której wódz odda swoje życie matce Ziemi i bóstwom podziemia. Konsulowie skonsultowali swoje sny z haruspikami i uzgodnili z żołnierzami, że w przypadku nadchodzącej porażki na którymś ze skrzydeł, dowodzący w tym miejscu konsul odda swoje życie w formie devotio.

Ostatecznie doszło do bitwy z Latynami pod Veseris (nazywana także bitwą pod Wezuwiuszem). Decjusz w pewnym momencie dostrzegł, że jego oddziały przegrywają. Zdecydował się, więc poświęcić swoje życie; w tym celu poprosił pontifexa o poprowadzenie rytuału. Następnie rzucił się w tłum wrogów, wzbudzając tam wielką panikę. Przeciwnicy uciekali, mając go za szaleńca i bojąc się stanąć z nim twarzą w twarz. W końcu zabili go oszczepami, ale samobójczy atak spowodował u nich taki szok, że nie zbliżali się nawet do ciała konsula. Po śmierci Decjusza, Rzymianie zaczęli zwyciężać i wygrali bitwę.

Tak opisuje to wydarzenie Liwiusz:

Tak pomodliwszy się, [Decjusz – autor] kazał liktorom iść do Tytusa Manliusza i zawczasu oznajmić koledze, że się poświęcił za wojsko.
Sam podwiązany na sposób gabiński wskoczył w zbroi na koń i na oczach obu wojsk rzucił się w środek nieprzyjaciela. Wydawał się wyraźnie dostojniejszy od zwykłego człowieka, jakby z nieba zesłany na przebłaganie wszelkiego gniewu bogów, aby zgubę odwrócić od swoich i przenieść na przyjaciela. Tak, razem z nimi idący wszystek strach i trwoga zmieszały pierwsze szeregi latyńskie, a następnie całą ich linię wprawiły w zupełne zamieszanie. Najwyraźniej objawiało się to w tym, że gdziekolwiek wjechał koniem, tam trwoga ogarniała wszystkich, jakby przerażonych pojawianiem się gwiazdy wróżącej zarazę. A gdy padł po gradem pocisków, uciekły z tego końca już bez namysłu spłoszone kohorty latyńskie, zostawiając wszędzie zupełną pustkę. Równocześnie Rzymianie, pozbywszy się zabobonnej bojaźni, rzucili się z świeżym zapałem w zamęt bitwy, jakby teraz dopiero dostali znak do boju. Bo nawet rorariusze wybiegali naprzód przed pierwsze szeregi i wspomagali astatów i pryncypiów, a triariusze, klęcząc na prawym kolanie, czekali tylko na znak konsula do wstania.

Tytus Liwiusz, Dzieje Rzymu od założenia miasta, VIII, 9

Zginęło lub trafiło do niewoli rzymskiej niemal 3/4 wrogiej armii.

Bitwa pod Sentinum (295 p.n.e.)

Inny przypadek devotio miał mieć miejsce pod Sentinum w 295 roku p.n.e. Publiusz Decjusz Mus (syn) poświęcił się, gdy skrzydło armii, którym dowodził zaczęło przegrywać z Galami.

Publiusz, poza wymówieniem formuły ojca, dodał więcej zaklęć do ślubowania śmierci.

Strach i ucieczkę, śmierć i krew, gniew bogów niebieskich i podziemnych niosę przed sobą, przekleństwem zguby obarczam nieprzyjacielskie chorągwie, pociski i broń, a miejsce mojej śmierci będzie miejscem zniszczenia Galów i Samnitów.

Tytus Liwiusz, Dzieje Rzymu od założenia miasta, 10.28.16-10.28.17

Wypowiedziawszy te słowa Decjusz Mus, jak wcześniej jego ojciec, dosiadając konia przedarł się przez ustępujących rzymskich legionistów i ruszył w środek wrogiej piechoty. Liwiusz przekazuje, że w tym samym momencie, gdy rzymski konsul nadział się na broń wroga, szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Rzymian.
Polski historyk Krzysztof Kęciek uważa to devotio, jako jedyne za historyczne.

Atak Samnitów na wojska rzymskie pod Sentinum.
Ancient warfare

Ostatecznie Rzymianie wygrali bitwę pozostawiając na polu bitwy około 8,7 tysiąca poległych legionistów, a unicestwiając 25 tysięcy wrogów i kolejnych 8 tysięcy biorąc w niewolę.

Bitwa pod Askulum (279 p.n.e.)

W trakcie najazdu Pyrrusa na Italię miał zamiar oddać życie kolejny z Decjuszów – także Publiusz Decjusz Mus – naśladując swojego ojca i dziadka. Do spotkania wrogich armii doszło pod Askulum. Decjusz piastował w roku 279 n.e. urząd konsula i dowodził legionami rzymskimi.

W pewnym momencie w armii króla Epiru rozniosły się wieści o potężnym rytuale skazującym wrogów Rzymu na zagładę, co poważnie zachwiało moralami. Pyrrus, obawiając się wybuchu paniki podczas bitwy, kazał poinformować wszystkich żołnierzy, jak będzie ubrany konsul mający dokonać devotio i zabronił im go zabijać. Do Decjusza zaś wysłał wiadomość, informując go, że próba dokonania obrzędu nie uda mu się i trafi do niewoli. Konsul zrezygnował więc z poświęcenia3.Według Cycerona jednak, Decjusz miał rzeczywiście oddać życie w akcie devotio, dając się trafić wrogim strzałom4.

Bitwa pod Niszem (269 n.e.)

Ostatnim znanym ze źródeł devotio jest poświęcenie Klaudiusza II Gockiego w bitwie pod Niszem (antyczne Naissus) w 269 roku n.e. Istnieją dwie wersje śmierci cesarza: albo w wyniku plagi, albo w związku z poświęceniem. Ta druga wersja była swojego rodzaju legendą, jaka narosła wokół cesarza, i która po jego śmierci doprowadziła do jego ubóstwienia. Cesarz miał jakoby ofiarować bogom swoje życie w zamian za zwycięstwo nad Gotami5. W niedługim czasie miał umrzeć albo na dżumę, albo ospę.

Późniejsze rozumienie devotio i występowanie

Sama nazwa devotio oznacza „poświęcenie”. Zastosowane pierwotnie na oznaczenie heroicznego czynu, wzniosłego poświęcenia, w okresie późnego Imperium zmieniło swe znaczenie, odnosząc się do zwykłej lojalności obywatela względem państwa, a nawet skrupulatność w płaceniu danin (devotio rei annonariae).

Francuski historyk, Auguste Bouché-Leclercq, stwierdził: „gdy Cezara zastąpił Bóg chrześcijański, devotio oznacza po prostu religijność, wiarę i gotowość do wszystkich poświęceń, a później, wskutek ostatecznej degeneracji wyrażenia, oznacza dewocję w powszechnym znaczeniu tego słowa, to jest nieustanne zabieganie o zbawienie połączone z drobiazgowym i bogobojnym spełnianiem praktyk kultowych”.

Rytuał devotio występował nie tylko u Rzymian. Istnieją także historie i legendy greckie mówiące o takim rytuale m.in. postać Menoeceusa, który zginął w trakcie oblężenia Teb czy samobójcza walka w wąwozie termopilskim Leonidasa i Spartan.

Przypisy
  1. Swetoniusz, Kaligula, 27.2
  2. Tacyt, Roczniki, 3.13.2
  3. Kasjusz Dion, Historia rzymska, 9.5
  4. Cyceron, Tusculanae Disputationes, I.XXXVII
  5. Ammianus Marcellinus, Dzieje, 16.10.3
Źródła wykorzystane
  • Histurion.pl
  • Ross Cowan, Ku chwale Rzymu
  • Devotio, "Livius.org"
  • Kasjusz Dion, Historia rzymska
  • Julius Evola, Rodzaje heroizmu, "Tradycjonalizm"
  • Kęciek Krzysztof, Benewent 275 p.n.e., Warszawa 2001
  • Swetoniusz, Żywoty cezarów
  • Tytus Liwiusz, Dzieje od założenia miasta Rzymu
  • Wikipedia

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Nowości ze świata antycznego Rzymu

Jeżeli chcesz być na bieżąco z nowościami na portalu oraz odkryciami ze świata antycznego Rzymu, zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!

Księgarnia rzymska

Zapraszam do kupowania ciekawych książek poświęconych historii antycznego Rzymu i starożytności. Czytelnikom przysługuje rabat na wszelkie zakupy (hasło do rabatu: imperiumromanum).

Zajrzyj do księgarni

Raport o błędzie

Poniższy tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów