Cztery osoby, trzy twarze. Geta wymazany z rodzinnego portretu Sewerów
Geta wymazany z rodzinnego portretu Sewerów
Na okrągłej drewnianej tablicy o średnicy zaledwie 30,5 cm mieszczą się cztery osoby, ale tylko trzy twarze. Septymiusz Sewer, Julia Domna i Karakalla spoglądają z rodzinnego portretu wykonanego około 200 r. n.e. Pozostała jeszcze sylwetka drugiego syna cesarskiej pary, lecz jego twarz została wyskrobana niemal do drewna. Geta nie zniknął z obrazu wskutek przypadkowego uszkodzenia. Ktoś usunął właśnie tę część portretu, po której najłatwiej było go rozpoznać.
Obraz, znany dziś jako tondo Sewerów, najprawdopodobniej powstał w rzymskim Egipcie. Namalowano go temperą na drewnie, a berlińska Antikensammlung określa go jako jedyny zachowany malowany portret rzymskiego cesarza. Początkowo przedstawiał coś, na czym Septymiuszowi Sewerowi szczególnie zależało: dynastię. Obaj synowie zostali pokazani jako następcy władcy w uroczystym stroju i złotych wieńcach. Ten rodzinny układ przestał odpowiadać rzeczywistości po śmierci Sewera w 211 r. Karakalla i Geta odziedziczyli władzę wspólnie, lecz jeszcze w tym samym roku konflikt między nimi zakończył się zabójstwem młodszego brata. Kasjusz Dion pisał, że Getę zaatakowali centurionowie podczas spotkania zorganizowanego w komnatach Julii Domny i że umierał, obejmując matkę.
Śmierć wystarczyła do przejęcia władzy, ale Karakalla uderzył także w publiczną obecność brata. Imię Gety usuwano z oficjalnych napisów, a jego wizerunki niszczono lub przerabiano. Współcześnie takie działania określa się mianem damnatio memoriae, choć nie była to jedna rzymska procedura nosząca taką nazwę. Materialny ślad zachował się choćby na łuku Septymiusza Sewera na Forum Romanum, gdzie pierwotna inskrypcja wymieniająca obu synów została po śmierci Gety przerobiona. Kasjusz Dion dodawał, że niszczono podstawy jego posągów i przetapiano monety z jego podobizną. Jego relacja o karaniu nawet za samo wypowiedzenie imienia Gety może być wyolbrzymiona, lecz wyskrobana twarz na drewnianej tablicy nie wymaga komentarza ze strony antycznego autora.
Najciekawsze jest właśnie to, czego sprawca z portretem nie zrobił. Nie spalił całego obrazu i nie usunął całej postaci. Strój Gety, jego miejsce przy rodzicach i zarys ciała pozostały. Zniszczono twarz, czyli element pozwalający przekształcić sylwetkę w konkretną osobę. Portret zamówiony jako wizerunek czteroosobowej dynastii przetrwał więc jako zapis próby jej poprawienia po fakcie. Po niemal osiemnastu stuleciach wzrok zatrzymuje się przede wszystkim na ciemnym miejscu po człowieku, którego miało już nie być.
- Kasjusz Dion, Historia rzymska, ks. 78, 2 oraz 12.
- https://search.smb.museum/object/obj-681547?q=Geta&has_images=true&page=2


