Jeśli znajdziesz błąd ortograficzny lub merytoryczny, powiadom mnie, zaznaczając tekst i naciskając Ctrl + Enter.

Jak maszerowali Rzymianie?

Marsz armii rzymskiej
Marsz armii rzymskiej

Legion rzymski kojarzy się z idealnie zgraną formacją maszerującą równym krokiem. Czy jednak legioniści rzeczywiście poruszali się w rytmie przypominającym współczesny krok defiladowy? Źródła i analiza odległości pokonywanych przez wojsko sugerują bardziej złożony obraz: ówczesna armia była szkolona przede wszystkim do sprawnego, szybkiego marszu z ciężkim ekwipunkiem, przy czym tempo i dystans zależały od rodzaju marszu oraz lokalnych warunków. Jak wyglądała więc rzeczywista prędkość legionistów, ile mogli przejść w ciągu dnia i w jaki sposób utrzymywali rytm długiego marszu?

Kultura popularna (zwłaszcza filmy, gry komputerowe) przedstawia legion rzymski jako imponującą maszynę, której elementy (legioniści) poruszają się idealnie zgranym, równym krokiem. Szereg za szeregiem, lewa, prawa, lewa…Sin, dex, sin…

Tymczasem – co wiemy?

Przyznaję, kiepski to argument w merytorycznej, aspirującej do bycia naukową dyskusji, lecz w książce Rudyarda Kiplinga, Puk z Pukowej Górki (wydana w 1906 roku) jeden z bohaterów – Parnezjusz – mówi:

„Jak wiecie, poprzednio służyłem jedynie w oddziałach posiłkowych, które się w marszu spieszą jak szewcy na jarmark. Zgoła inny jest krok legionistów: długi, powolny, miarowy, nie zmieniający się od rana do wieczora. «Tempo żołnierskiego chodu — cecha rzymskiego narodu», powiada przysłowie. Dwadzieścia cztery mile w ciągu ośmiu godzin: ani mniej, ani więcej. Głowa i włócznia do góry, tarcza na plecach, pancerz rozchylony przy szyi na szerokość dłoni — w taki sposób odbywaliśmy wraz z naszymi orłami marsze przez Brytanię” (https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/kipling-puk-z-pukowej-gorki.html).

Mila angielska, nazywana również milą międzynarodową lub milą lądową (statute mile), wynosi około 1,609 km, tak więc według Kiplinga legionista pokonywał w przybliżeniu 38,6 km przez osiem godzin. Daje to szacunkowe tempo 4,8 km na godzinę; zakładam, że realnie większe, wszak trudno uwierzyć, aby żołnierz nie miał przerw w trakcie tak intensywnego wysiłku.

Możliwe, że zastosowano tu milę rzymską (od łacińskiego mille passus) liczącą tysiąc podwójnych kroków (passus), czyli 1,478 km. Wówczas otrzymujemy odpowiednio około 35,5 km i 4,43 km na godzinę.

Wrócę jeszcze do tych danych.

Legiony rzymskie maszerowały w formacji zwanej kolumną (agmen), z utrudzonymi żołnierzami i wyposażeniem, co było kluczowe dla ich efektywności w walce.

Czy Rzymianie maszerowali w tzw. kadencji, czyli utrzymując określoną liczbę kroków na minutę?

Rzymski dzień marszowy zajmował zazwyczaj około siedmiu godzin – od wschodu do około godziny dwunastej. Powszechnie podaje się (co łatwo zweryfikować, zwłaszcza w Internecie), że prawdopodobnie zazwyczaj pokonywano w tym czasie od 30 tys. do 40 tys. kroków. Krok nie jest standardową, uniwersalną jednostką odległości, przyjmę, że chodzi tu o krok w starożytnym Rzymie. Tylko, że stosowano wówczas wspomniany już passus (podwójny krok, miał 1,478 m) oraz gradus (krok pojedynczy: 0,739 m).

Przedstawię schemat dedukcji.

Passus należy odrzucić. W tym wariancie 30 tys.-40 tys. kroków to 44,34-59,12 km. Wątpliwe, aby legionista, maszerując wszak ze znacznym obciążeniem, przemieszczał się w (stałym!) tempie ponad 6-8 km na godzinę. Ponownie zaakcentuję – przy wyliczeniach należy pamiętać o odpoczynku, przerwach. Zrozumie to każdy, kto chociaż raz próbował takiego wysiłku, przy czym sądzę, że rekonstruktorzy wojskowości oraz żołnierze przytakną mi szczególnie chętnie.

Przyjęto, że autorom chodziło o gradus, wówczas rozważania zyskują sens i wiarygodność – legionista pokonuje 22,17-29,56 km, co – nie uwzględniając przerw – daje średnie tempo 3,16-4,22 km na godzinę. I rzeczywiście, w armii rzymskiej wyróżniano zwykły marsz (iter iustum) – trwający około czterech godzin, podczas których wojsko pokonywało dystans 15–20 km (chociaż podaje się, że w iter iustum pokonywano po prostu około 30 km dziennie). W razie potrzeby legioniści byli w stanie przebyć w ciągu pięciu godzin ok. 30 km; był to wówczas szybki marsz zwany iter magnum.
Idąc zwykłym marszem, Rzymianie szli w tempie około 4,5 km/h, natomiast podczas iter magnum rozwijali prędkość 6 km/h. Wychodzi na to, że Kipling głupot nie pisał.

Uważam, że autorzy rozmaitych, powszechnie dostępnych opracowań nader często ulegają mitom lub operują ogólnikami.

Krok kojarzony z legionami to w istocie krok defiladowy (charakterystyczny dla danej czynności sposób stawiania nóg podczas jej wykonywania), już nazwa sugeruje, że nie pasuje on do realiów prawdziwej kampanii.

Stosowano wariant (krok) marszowy/zwykły – definiowany jako związany z przemieszczaniem się w sposób równy, energiczny.

W wojsku polskim marsz rozpoczyna się z postawy zasadniczej lewą nogą (centurion wykrzyczałby „sin”). Wykonuje się go krokiem defiladowym lub zwykłym, natomiast marsz w miejscu – tylko krokiem zwykłym. Pomijając kwestie sylwetki, ruchów rąk – żołnierz, rozpoczynając marsz krokiem defiladowym, podnosi stopę na wysokość około 10 cm i stawia ją sprężyście z lekkim przybiciem. Długość kroku 60-80 cm (krok zwykły jest krótszy, 60-70 cm), tempo marszu 112-116 kroków na minutę (w kroku zwykłym bez zmian). Istotne, że „Marsz krokiem zwykłym umożliwia pokonywanie większych odległości pieszo. Podczas tego marszu pracują tylko niezbędne grupy mięśni”1.
Wymach rąk jest tu swobodny, w takt marszu.

Rekonstruktorzy zwyczajowo zaczynają marsz lewą nogą. Tak przyjęto, po prostu.

Czasy się zmieniają, natomiast ludzką anatomię i metabolizm, w perspektywie wieków, można (raczej) bezpiecznie uznać za niezmienną. Innymi słowy, chłop to chłop, niezależnie od tego, czy przemierza Imperium Romanum dwa milenia temu czy wędruje przez półpustynną, płaską wyżynę współczesnego Iraku. Krok marszowy francuskich oddziałów wojskowych wynosi obecnie około 120 kroków/min; chyba, że pojawi się wątek Legii Cudzoziemskiej, formacji, której oficjalnym marszem jest Le Boudin. Śpiewa się go wyłącznie stojąc na baczność. Marsze defiladowe Legii wykonywane są wolnym krokiem (88 na minutę), może z prozaicznej przyczyny – po pustynnym piasku ciężko iść szybko, nie wspominając o marszobiegu. Exceptio probat regulam.

Wrócę do Rzymu.

Długość kolumny legionu podczas marszu wynosiła 3-4 km.

Rekruci (tirones) szkolenie podstawowe zaczynali od nauki maszerowania.

Według Vegetiusa/Wegecjusza2 (IV wiek n.e.), autora jedynego zachowanego podręcznika wojskowości rzymskiej, traktatu Zarys wojskowości (Epitoma rei militaris), w armii rzymskiej istniały dwa rodzaje marszów, które różniły się od siebie tempem pochodu, a tym samym pokonywanymi odległościami. Podstawę szkolenia stanowił marsz w tzw. tempie regularnym militaris gradus – około 29,5 km (dwadzieścia rzymskich mil)3 – oraz wymuszonym, szybszym plenus gradus – około 36 km (dwadzieścia cztery mile rzymskie)4. Pokonanie tych dystansów powinno zająć pięć (letnich) godzin; zakładam, że w jednym i drugim przypadku uwzględniono potrzebę odpoczynku. Jeśli zwiększy się tempo, marsz wojska przejdzie w bieg, do którego nie ma już odgórnych ustaleń.

Czytelniku, zwróć uwagę, że w moim krótkim wszak tekście, zdążyły pojawić się trzy długości trwania marszu: pięć (spotkałem też materiały podające sześć), siedem oraz osiem godzin.
Różnica trzech godzin to spory rozrzut, przy czym konsekwentnie autorzy pomijają w swoich rozważaniach wątek odpoczynku. Także Wegecjusz nie wspomina o postojach, najprawdopodobniej były one konieczne, choć zapewne dość krótkie.

Problematyczne przy obliczeniach jest, że rzymskie godziny zmieniały długość w zależności od pory roku. Stąd też zapewne rozbieżności.

Wydaje się także, że Wegecjuszowi brakowało osobistego doświadczenia wojskowego, a dokładność jego twierdzeń na temat armii późnorzymskiej jest kwestionowana przez współczesnych historyków wojskowości.

Wymagania stawiane niegdyś legionistom można porównać z marszami testowymi we współczesnych siłach zbrojnych egzekwujących surowe standardy dla marszów załadowanych (z obciążeniem)5. Reasumując, rzymskich legionistów szykowano do szybkiego chodzenia z ciężkim ekwipunkiem. Dodatkowo zazwyczaj na długie dystanse.

Na koniec intrygujący wątek – jak utrzymywano tempo marszu?

Bęben, instrument kojarzony powszechnie z wojskiem, w starożytności, w kulturze śródziemnomorskiej, właściwie nie występował; był instrumentem obcym, egzotycznym.
W wojskowości rzymskiej podstawową rolę odgrywała tuba (trąba) oraz róg sygnałowy.

Wypada przyznać, że nie wiemy, czy legioniści maszerowali wsłuchani w konkretne instrumenty czy śpiewali. Bardziej przemawia do mnie wizja miles gregarius („zwykły żołnierz” legionu) stawiającego kroki ze śpiewem na ustach, zwłaszcza, że Swetoniusz (zm. 130 n.e.) w biografii Cezara wspomina, że w trakcie poczwórnego triumfu Cezara w 46 roku p.n.e. weterani mieli (prześmiewczo) śpiewać.

Jakże widowiskowa jest scena z filmu „Ben-Hur” (2016) przedstawiająca legion wkraczający do Jerozolimy przy wtórze „Legio, Aeterna, Victrix!” („Legionie, wieczny, zwycięski!”). Niestety ta epicka pieśń marszowa powstała na potrzeby amerykańskiej produkcji, wykorzystano sposób śpiewu znany m.in. w armii amerykańskiej, w którym szeregowi odpowiadają na zawołanie oficera6.

Pomysł śpiewów wydaje mi się przekonujący również dlatego, że znane z rzymskiej wojskowości instrumenty są dość słabo przystosowane do odmierzania rytmu.

Wiemy, że jakoś to tempo utrzymywali.

Przypisy
  1. za: https://pm.szczecin.pl/uploads/legia-akademicka/mat_dyd_LA-part_1.pdf
  2. Druga księga, Secundus liber ueteris militiae continet morem, ad quem pedestris institui possit exercitus [Druga księga o starożytnej sztuce wojennej zawiera opis sposobu organizacji armii pieszej], przedstawia tradycyjne praktyki wojskowe, dzięki którym można stworzyć piechotę.
  3. Ze średnią prędkością 4,7 km/h.
  4. Ze średnią prędkością 5,7 km/h.
  5. W szczególności dotyczy to piechoty brytyjskiej, w której marsze z ładunkiem nazywane są taktycznym podejściem do bitwy (TAB).
  6. Ben Hur (2016) Roman march into Jerusalem: https://www.youtube.com/watch?v=WvS8cvapdMk.
Źródła wykorzystane
  • Dominika Budzanowska-Weglenda „Z dziejów rzymskich caligae” [w:] rocznik „In Gremium. Studia nad Historią, Kulturą i Polityką”, Uniwersytet Zielonogórski, tom 17, Zielona Góra 2023: https://zbc.uz.zgora.pl/Content/82840/in_gremium_17.pdf
  • https://wielkahistoria.pl/
  • https://imperiumromanum.pl/
  • Dźwięki Marsa. O muzyce i jej miejscu na antycznym polu bitwy - spotkanie w ramach cyklu: "Granice starożytności" (projekt stanowiący wspólną inicjatywę Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego im. Stefana Woydy w Pruszkowie oraz Stowarzyszenia Na Rzecz Popularyzacji Kultury Antycznej „Hellas et Roma”); 14 listopada 2025 r.

Warto zapoznać się z materiałami The Roman Military Research Society: http://www.romanarmy.net/marchingtunes.shtml.

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego wsparcia!

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na kanałach społecznościowych, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM

Odkrywaj tajemnice antycznego Rzymu!

Jeżeli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami na portalu oraz odkryciami ze świata antycznego Rzymu, zapisz się do newslettera, który jest wysyłany w każdą sobotę.

Zapisz się do newslettera!

Zapisz się do newslettera

Księgarnia rzymska

Zapraszam do kupowania ciekawych książek poświęconych historii antycznego Rzymu i starożytności. Czytelnikom przysługuje rabat na wszelkie zakupy (hasło do rabatu: imperiumromanum).

Zajrzyj do księgarni

Księgarnia rzymska

Raport o błędzie

Poniższy tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów