Lex Rhodia de iactu to przepisy prawa morskiego, wywodzące się z greckiej wyspy Rodos. Dotyczyły one tzw. zrzutu morskiego (iactus), tj. przypadków, gdy kapitan okrętu (tzw. magister navis) zmuszony był do wyrzucenia za burtę części ładunku, w celu uratowania reszty przewożonego towaru, a także załogi i samego statku.
Wyrzucenie za burtę części przewożonego ładunku miało na celu zmniejszenie zanurzenia jednostki, a tym samym miało zapobiec zalaniu pokładu przez wysokie fale.
Warunki zastosowania Lex Rhodia (wszystkie musiały wystąpić łącznie), to:
- wyjątkowo trudna sytuacja dla statku i jego ładunku (zwłaszcza spowodowana burzą),
- konieczność ofiarnego działania w interesie zainteresowanych statkiem i ładunkiem,
- utrata lub uszkodzenie towarów w wyniku zrzutu,
- uratowanie statku i pozostałego ładunku.
Omawiana instytucja prawna oparta była na tzw. wspólnocie niebezpieczeństwa. Chciano więc podzielić szkodę sprawiedliwie, pomiędzy wszystkich. Nie dochodziło więc do sytuacji, gdy kosztem jednych kupców ratowano towary innych. Istniał obowiązek wspólnego wyrównania szkód wynikłych ze zrzutu ładunku.
Właściciele wyrzuconego ładunku występowali wówczas przeciwko kapitanowi ze skargą w postaci actio conducti albo actio locati. Wynikało to z faktu, że Rzymianie nie znali osobnej umowy o przewóz morski (jak ma to miejsce dziś), ale opierali ją na kontrakcie locatio-conductio (kontrakt najmu), który w prawie rzymskim mógł też polegać na świadczeniu usług.
Co ciekawe, zasady wyrównania szkód oparte na Lex Rhodia dotyczyły także innych podobnych sytuacji, w których dochodziło do utraty/uszkodzenia przewożonego ładunku, takich jak:
- oddanie części ładunku jako wykupu danego piratom,
- utrata lub uszkodzenie ładunku, mające miejsce podczas przeładowania towarów na łodzie w celu wejścia do portu,
- uszkodzenie towarów pozostałych na jednostce po zastosowaniu zrzutu morskiego.
Natomiast jeśli korsarze napadli na okręt i przemocą zabrali ładunek, Lex Rhodia de iactu nie miała zastosowania, ponieważ nie było tu świadomego działania załogi oraz spełnienia przesłanki w postaci ofiarności działania w celu uratowania statku. Podobnie, obowiązek wspólnego wyrównania szkody nie istniał przy innych – choćby przypadkowych – zdarzeniach, takich jak rozbicie okrętu.
Poza tym warte odnotowanie są twierdzenia prawników Paulusa i Gaiusa, że rzeczy wyrzuconej do morza w ramach zrzutu nie można traktować jako jej porzucenia (derelictio), ponieważ zamiarem nie było wyzbycie się, lecz ratowanie statku. Z tego powodu wyłączone było (np. w razie wyrzucenia na brzeg przez fale) nabycie własności takiej rzeczy poprzez zawłaszczenie (occupatio) oraz zasiedzenie (usucapio). Podobnie, nie traktowano jako porzucenia rzeczy (i przez to wyłączano możliwość zasiedzenia) przy rozbiciu statku (ius naufragium)
W środowisku naukowym trwają spory, czy ustawa rodyjska została recypowana (tj. przejęta) z prawa greckiego, czy też stanowi oryginalny wymysł rzymski. Jak zwrócił uwagę specjalista tej problematyki, Stanisław Płodzień, autor monografii Lex Rhodia de iactu. Studium historycznoprawne z zakresu rzymskiego prawa handlowomorskiego, nawet jeśli Rzymianie formalnie nie przejęli przepisów rodyjskich, to bez wątpienia przeniknęły one do rzymskiego prawa na skutek rozwoju handlu i styku z kulturą śródziemnomorską, gdzie prawo to było powszechnie stosowane jako prawo zwyczajowe.
W związku z tym niektórzy jednak proponują, aby posługiwać się terminem „zasada rodyjska” zamiast „ustawy”.
Zasady oparte na Lex Rhodia komentowane były często przez rzymskich jurystów (np. Paulusa), a Digesta justyniańskie, a dokładniej drugi rozdział ich czternastej księgi (D. 14,2,1–10), zatytułowany był: De lege Rhodia de iactu. Choć także w tym przypadku doktryna prawa rzymskiego toczy płomienne spory, czy ujęte przez kompilatorów justyniańskich zasady Lex Rhodia nie zostały przez nich po części „sfabrykowane” (historycy prawa rzymskiego fachowo nazywają to „interpolacją”).
Na koniec zauważenie wymaga, że zasady wynikające z Lex Rhodia są nadal obecne we współczesnym prawie morskim (jako tzw. awaria wspólna), w tym w polskim Kodeksie morskim z 2001 r. Świadczy to o niezwykłej żywotności prawa rzymskiego.





