Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Jeśli znajdziesz błąd ortograficzny lub merytoryczny, powiadom mnie, zaznaczając tekst i naciskając Ctrl + Enter.

Pecunia olet? – pierwsze rzymskie pieniądze

Ten wpis dostępny jest także w języku: angielski (English)

Rzymska mozaika ukazująca woły
Rzymska mozaika ukazująca woły

Pecunia non oletpieniądze nie śmierdzą – wedle legendy bon mot ten popełnił cesarz Wespazjan ucinając narzekania swego syna, Tytusa, na czerpanie dochodów do cesarskiego skarbca z opodatkowania publicznych toalet.

Etymologia słowa „pecunia” – „pieniądz” podpowiada nam jednak, że dla dzisiejszego mieszczucha wygodnie siedzącego w możliwe, że klimatyzowanym pokoju przed ekranem komputera pierwsze rzymskie pieniądze byłyby co nieco cuchnące.

Zanim jednak przejdziemy do sedna, czyli opowieści o początkach rzymskiej waluty warto sobie przypomnieć, że początki Rzymu to zamieszkujące na nadtybrzańskich wzgórzach społeczności dość prostych rolników i pasterzy. Żyjący na zboczach Palatynu, Eskwilinu czy Kwirynału wieśniacy epoki żelaza nie byli też zbyt zasobni w kruszce – stąd ograniczona wymiana handlowa w tamtych czasach musiała opierać się na czymś innym.

Pecus – owce i woły: oto waluta pierwszych Rzymian. Dla nieprzyzwyczajonego do naturalnych zapachów współczesnego człowieka na pewno nie jest to coś nieśmierdzącego, ale mieszkaniec antycznego Rzymu, choćby i możny senator republikański z IV wieku p.n.e. był przede wszystkim rolnikiem i nie widział nic zdrożnego w chodzeniu za pługiem. Od słowa pecus właśnie i pecunia – pieniądze.

Agrarny charakter społeczeństwa rzymskiego utrzymał się bardzo długo – jeszcze w czasach upadku Republiki poszczególni wodzowie dbali o zapewnienie swoim weteranom nadziału ziemi po odbytej służbie. Mimo to w tych czasach nie płacono już żołdu poczciwymi owcami czy pracowitymi wołami.

Rozwój latyńskich osad z Palatynu czy Kwirynału sprawiał, że oprócz pecus w obiegu zaczęły pojawiać się także ich – jakbyśmy dziś powiedzieli – ekwiwalenty gotówkowe. Ówczesny przedsiębiorca rolny z Eskwilinu mógł jednak z całą mocą powiedzieć, że aurum et argentum nihil me est – ponieważ walutą nie był żaden z tych drogocennych metali, a aes rude – odważona bryłka brązu. Aes – as – to także nazwa późniejszej drobnej monety rzymskiej, ale w tych czasach monet w Lacjum zwyczajnie nie było (a jeśli się pojawiały to tylko jako importy, zapewne wielkiej wartości).

Dopiero w 289 roku p.n.e. w Rzymie powołani zostali triumviri monetales, urzędnicy mający nadzorować mennicę państwową. Późno, zważywszy, że w tym czasie w basenie Morza Śródziemnego gospodarka pieniężna miała się od dawna bardzo dobrze. Cóż, wyglądało na to, że potomków owczarzy znad Tybru w tamtym czasie handel, zwłaszcza dalekobieżny, zwyczajnie nie interesował – możliwe, że jako zapaleni rolnicy odczuwali nawet niejaki wstręt do uzyskiwania dochodu z niecnych spekulacji handlowych. Dość powiedzieć, że w traktatach z Kartaginą – wtedy jeszcze nie zaprzysięgłym wrogiem Republiki – zawieranych w IV wieku p.n.e. Rzymianie sprawy handlu zagranicznego odpuszczają, przyznając afrykańskim kupcom monopol w basenie zachodniego Morza Śródziemnego. Wkrótce miało się to zmienić, ale póki co decydentów italskiego miasta-państwa (a właściwie już sporego organizmu państwowego obejmującego większość „włoskiego buta”) jak wspominałem – to nie dotyczyło.

Zwłaszcza, że owa rzymska mennica nie produkowała nawet monet sensu stricte. Co prawda archaiczne grudki brązu zdołały przekształcić się najpierw w bardziej regularne sztaby a potem w czworokątne oznakowane blaszki z lanego brązu (aes sigantum – taki pieniądz jako pierwszy wytwarzała owa mennica), ale nadal żeby poznać wartość owej płytki należało ją zważyć – sygnując walutę jakoś nikt nie wpadł na umieszczenie nań wartości owego środka płatniczego.

Wkrótce jednak i to się zmieniło: mennica rozpoczęła odlewanie, jeszcze nie bicie, prawdziwych monet. Były to okrągłe aeses (aes grave), asy, o wadze jednego funta (libra = c.a. 272 gramów) i oznaczone cyfrą „I”. Poza tym monety te ozdabiane były popiersiami bóstw Janusa i Merkurego, potem zaś – i taki wzór stał się najpopularniejszy za czasów Republiki – Janusa z jednej i okrętowego dziobu z drugiej strony.

Te monety nie śmierdziały już jak pierwotne pecus – przynajmniej w sensie dosłownym, bo wczesny rzymski rolnik miałby zapewne o tym inne zdanie – a wkrótce Rzym stał się także wiodącą potęgą handlową w basenie Morza Śródziemnego. Ale to już zupełnie inna historia.

Autor: Adam Adamas
Źródła wykorzystane
  • M. Cary, H. H. Scullard, Dzieje Rzymu, Warszawa 1992
  • A. Kunisz, Numizmatyka rzymska [w] Vademecum historyka starożytnej Grecji i Rzymu Warszawa 1982

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się rozwijać, potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM

Nowości ze świata antycznego Rzymu

Jeżeli chcesz być na bieżąco z nowościami na portalu oraz odkryciami ze świata antycznego Rzymu, zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!

Zapisz się do newslettera

Księgarnia rzymska

Zapraszam do kupowania ciekawych książek poświęconych historii antycznego Rzymu i starożytności. Czytelnikom przysługuje rabat na wszelkie zakupy (hasło do rabatu: imperiumromanum).

Zajrzyj do księgarni

Księgarnia rzymska

Raport o błędzie

Poniższy tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów