Od gorączki bagiennej do zielonej wróżki
W jednych z najpotężniejszych lat, gdy Rzym rozciągał swoje granice od Brytanii po Syrię, gdy Juliusz Cezar przemawiał na Forum i gdy legiony deptały kurz dróg ciągnących się w stronę Eufratu, istniała choroba, której żaden triumfator nie potrafił pokonać. Nie było wtedy ani skutecznej wiedzy, ani cudownej receptury, tylko doświadczenie i instynkt, a jednak każdy Rzymianin znał jej imię, choć wypowiadane nie tak, jak my dziś.

