Ta brama stoi tu od lat i będzie stała jeszcze długo po Tobie, bo jest starsza niż większość europejskich krajów!
Kiedy budowano Porta Nigra, to w Polsce… nie było jeszcze nawet państwa, a Imperium Rzymskie było superpotęgą świata! Dzisiejsze miasto Trewir w Niemczech ok. 1800 lat temu było ważną stolicą prowincji rzymskiej i wraz z Porta Nigra jest jednym z najlepiej zachowanych dowodów rzymskiej obecności w tej części Europy. Sekretem trwałości „czarnej bramy” jest nie tylko doskonała rzymska „technologia” budowy bez użycia zaprawy, ale też pewien przypadek…
Nastały ciężkie czasy, bo Imperium upadło, średniowieczne już miasto się zmieniało, a ludzie zaczęli rozbierać jego dziedzictwo kawałek po kawałku. I wtedy pojawił się człowiek, który nie miał armii ani władzy! Miał tylko ciszę.
Symeon z Trewiru zamieszkał w murach bramy. Nie po to, by ją odbudować a po prostu w niej żyć jak Mnich. To, co było tylko kamieniem, stało się miejscem, dzięki któremu Porta Nigra została uratowana przed stopniowym rozkradaniem kamienia i została przerobiona na kościół. Z rozkradanej fortecy i niegdyś doskonałego obiektu militarnego stała się świętym i chronionym miejscem. Symbolem trwania!
Kolejne epoki przynosiły kolejne wojny i kolejnych ludzi chętnych do cofnięcia czasu. Sam Napoleon Bonaparte przyczynił się do przywrócenia rzymskiego wyglądu budowli, chcąc ocalić jej duszę.
Prawdziwa siła tej bramy nie tkwi jedynie w Imperium ani w architekturze. Tkwi w tym, że przetrwała wszystko, co miało być silniejsze od niej!
I może właśnie dlatego, stojąc dzisiaj przed Portą Nigrą, możesz poczuć coś dziwnego. Nie podziw. Nie zachwyt.
Tylko ciszę jakby czas… nie miał znaczenia.




