Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Jeśli znajdziesz błąd ortograficzny lub merytoryczny, powiadom mnie, zaznaczając tekst i naciskając Ctrl + Enter.

Czy antyczni Rzymianie znali trucizny?

Mozaika z muzeum Bardo w Tunezji.
Mozaika z muzeum Bardo w Tunezji.

Trucizny nie są czymś niespotykanym w dziejach współczesnych ani też nie były obce ludzkości w czasach wielkich imperiów takich jak Rzym. Trucizny wykorzystywano do zdobywania władzy, z zazdrości, z miłości, z rozpaczy, ale dzięki nim także wyleczono wiele chorób. 

Do dziś nie rozwikłano wszystkich zagadek związanych z tajemniczymi otruciami, ale warto też wspomnieć o tych rozwiązanych bowiem straceni truciciele w jakimś stopniu przyczynili się do zbierania i dokumentowania informacji na temat trucizn przez uczonych, które potem były wykorzystywane także do przyrządzania leków, które do dziś dnia często opierają się na dobrze znanych występujących naturalnie truciznach.

Rzymskie matrony

Za pierwsze udowodnione morderstwo z użyciem trucizny w starożytnym Rzymie uważa się głośną sprawę z 331 roku p.n.e. W całym Rzymie zaobserwowano ludzi umierających na bardzo podobne objawy. Z początku śmierć przypisywano zarazie, lecz zaraza atakowała zbyt wybiórczo (przeważnie mężczyzn) i dlatego postanowiono wszcząć śledztwo. Wysiłki śledczych jednak spełzłyby na niczym gdyby nie informacja od pewnej niewolnicy, która wskazała grupę prostytutek zajmujących się ważeniem trucizn. Informację sprawdzono i po znalezieniu dowodów aresztowano 20 prostytutek i ich adeptki, pałające się niechlubnym trucicielstwem. Prostytutki zeznały, że to są medykamenty posiadające niesamowite uzdrowicielskie moce, lecz śledczy zmusili oskarżone do skonsumowania swoich mikstur co przyczyniło się do ich natychmiastowej śmierci. W miarę jak śledztwo postępowało aresztowano następne 170 prostytutek jednak historyk Liwiusz do końca nie był przekonany o słuszności wszystkich aresztowań i część zgonów przypisywał panującej epidemii.

Ten rok zyskał zły rozgłos, zarówno przez niezdrową pogodę, jak i przez ludzką winę. Chętnie uwierzę – a władze nie są jednomyślne w tej kwestii – że jest to fałszywa opowieść, w której stwierdzono, że ci, których śmierć spowodowała zaraza tak naprawdę zostali zabici przez truciznę. Będę jednak odnosił się do tej sprawy, jak została przekazana w celu uniknięcia nieuznania zasług jakiegokolwiek z pisarzy.

Tytus Liwiusz, Dzieje Rzymu od założenia miasta, VIII.18

Troskliwa matka

W 182 roku p.n.e. przeprowadzano na wielką skalę śledztwo w związku z nagłym wzrostem zgonów spowodowanych zatruciami w kręgach wpływowych ludzi. Ofiarami truciciela padło wielu sędziów, konsul i także inni wybitni ludzie wysokich rang. Zaniepokojony senat zlecił przeprowadzenie inwestygacji mającej na celu rozwikłanie tajemniczych zgonów i doprowadzenie truciciela przed oblicze sprawiedliwości. Śledztwo trwało i zataczało coraz większe kręgi, aż winą obarczono żonę konsula – Quarta Hostilia, która spiskowała w celu zapewnienia konsulatu swojemu synowi i ożenienia go z córką innego bardzo wpływowego konsula. Jej plan jednak rykoszetował ponieważ w wyniku śledztwa aresztowano ponad 3 tysięcy osób, w dodatku wiele z nich zostało oskarżonych i straconych bez dowodów, na podstawie pomówień. Mogła to być czystka opozycji, która wykorzystała okazję do pozbycia się spiskowców, ale czego to matka nie zrobi dla własnych dzieci.

Floralia, Prosper Piatti

Kochankowie

Livilla – siostra cesarza Klaudiusza – zawsze marzyła o władzy. Z tego też względu wyszła za Gajusza Cezara – wnuka i potencjalnego następcę cesarza Oktawiana Augusta – który niestety zmarł nie spełniając marzenia swojej małżonki. Sfrustrowana Livilla postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce razem ze swoim kochankiem Sejanem, który był bardzo ambitnym prefektem pretorianów cesarza Tyberiusza. Kiedy ten opuścił Rzym udając się na swoją niesłynną wyprawę na Capri,  Sejan zyskał sposobność stopniowego przejmowania władzy. Kiedy zdobył jej wystarczająco dużo postanowił wraz z Livillą, że podadzą truciznę jej obecnemu mężowi Drususowi II Kastorowi (syna Tyberiusza) i się pobiorą, co pozwoli kochankom zalegalizować ich związek tak, aby razem mogli cieszyć się cesarskim tytułem po odebraniu władzy Tyberiuszowi.

Trzy słoje Mithridatum.
Wellcome Images | ImagesNa licencji Creative Commons Attribution 4.0 International

Kiedy zmarł Druzus na początku nic nie podejrzewano, dopiero później pod wpływem samego Tyberiusza przeprowadzono dochodzenie, które rzuciło światło na intrygę kochanków. Wszystko to przez matkę Livilli, która ostrzegała Tyberiusza jeszcze za życia jego syna, że Livilla z Sejanem mogą chcieć obalić władzę. Sejan został ostatecznie skazany na karę śmierci wraz ze wszystkimi swoimi dziećmi i zwolennikami. Livilla natomiast – zgodnie z przekazem Kasjusza Diona – została oddana w ręce swojej matki Antonii, która zdecydowała, że córka ma zostać zamknięta w pokoju dopóki nie skona z głodu. Na Livillę dodatkowo pośmiertnie nałożono karę „potępienia pamięci” (damnatio memoriae) i dlatego też ciężko jest dziś zidentyfikować jej wizerunek jako, że wszystkie jej portrety zostały zniszczone.

To rodzinne

Było o Livilli, ale wróćmy jeszcze do żony i zarazem bratanicy jej brata, Klaudiusza. Agrypina młodsza po poślubieniu Klaudiusza ciągle umacniała swoją pozycję polityczną wykorzystując cesarskie wpływy męża. Doszła na tyle wysoko, że senat nadał jej tytuł Augusty. Niestety Klaudiusz wraz z upływem lat na starość popełniał coraz więcej błędów przez co stał się bezużyteczny dla swej wyrachowanej żony i ta postanowiła się go pozbyć poprzez zlecenie podania mu potrawy z trującymi grzybami (prawdopodobnie były to muchomory czerwone). Zrobiła to by dalej umacniać swoją pozycję i żeby utorować drogę do objęcia władzy jej synowi Neronowi.

Niektórzy twierdzą, że została mu podana w czasie uczty z kapłanami na zamku przez eunucha Halota, który pełnił urząd kosztującego potrawy. Inni, że w czasie obiadu domowego, przez samą Agrypinę. Ona podała mu zatrute grzyby borowiki, na którą to potrawę szczególnie był łasy. (…) Wielu głosi, że po zażyciu trucizny natychmiast stracił mowę oraz że udręczony bólami trwającymi całą noc skonał wreszcie przed świtem.

Swetoniusz, Żywoty cezarów: Klaudiusz

Pomysł na nieśmiertelność

Pod koniec I wieku p.n.e., zrodził się zwyczaj dziennego konsumowania mikro dawek mikstury zwanej Mithridatium, w której znajdowały się wszystkie znane w tym czasie trucizny. Miało to na celu wyrobienie w organizmie odporności na ich działanie.

Zapoczątkował ten zwyczaj Mitrydates wielki król Pontu, od którego imienia wzięła się nazwa mikstury. W odkrytym przez archeologów egzemplarzu encyklopedii spisanej przez Aulusa Korneliusza Celsusa zawarty był dokładny opis mikstury, która składała się z (nazwy angielskie i łacińskie):

Najbardziej znanym antidotum jest Mitrydatesa, które mówi się, że król brał dziennie i przez to, sprawiło, że jego ciało było bezpieczne przed niebezpieczeństwem trucizn, zawiera: 1, 66 g costmary, sweet flag 20 gramów, hypericum, gumę, sagapenum, sok z akacji, iliryjski irys, cardamon, 8 gramów, anyż 12 gramów, nalewka galijska, korzeń goryczki i suszone liście różankowe, po 16 gramów, łez-maku i pietruszki, po 17 gramów każda, casia, saksofrazja, darnel, 20, 66 gramów każda, storaks 21 gramów, castoreum, kadzidełka, soku hypocistis, mirry i opopanaxu, po 24 gramy, liści malabathrum 24 gramów, kwiatu okrągłego szczytu, żywicy terpentynowej, galbanum, nasion marchwi kretanowej, po 24, 66 gramów, nard i opobalsam, 25 gramów każda, torebkę pasterza 25 gramów, korzeń rabarbaru 28 gramów, szafran, imbir, cynamon, każda 29 gramów. Te są rozbryzgiwane i rozprowadzane w miodzie. W celu uniknięcia otrucia kawałek wielkości migdału podaje się w winie. W innych miarach ilość odpowiadająca rozmiarowi bobu egipskiego wystarczy.

Celsus, De Medicina, V.23.3

Składniki były mieszane z miodem, a jedna dawka miała mniej więcej rozmiar migdała. Zwyczaj stosowania takiego antidotum przetrwał aż do XIX wieku. Receptura była jednak modyfikowana i często dodawano także opium, mirrę, czosnek, szafran, imbir, cynamon, nard, kadzidło, kasztan, pieprz i goryczkę.

Mikstura ta ewidentnie przynosiła rezultaty, co dowodem jest zapis antycznego historyka Justynusa z życia Mitrydatesa.

W okresie dzieciństwa jego życie było próbowane przez spiski ze strony jego opiekunów, którzy, sadzając go na koniu, zmuszali go do przejechania i rzucania oszczepem, ale gdy te próby się nie udały, ponieważ jego zarządzanie koniem było lepsze na jego lata, próbowali go wyciąć przez truciznę, a jednak na straży przed taką zdradą, często odwoływał się do odtrutki, a tym samym wzmocnił się znakomitymi profilaktykami, przeciw ich złośliwościom, że kiedy był starcem i chciał umrzeć przez otrucie, nie był w stanie.

Marek Junianus Justynus, Epitome, XXXVII.2

Mitrydates tak bardzo bał się śmierci przez otrucie i tak dużo eksperymentował, że nie mógł zakończyć swojego żywota (w celu uniknięcia pojmania po przegranej z Pompejuszem w 63 p.n.e.) poprzez otrucie się, gdyż trucizna nie przynosiła ona żadnego efektu.

Mitrydates starał się wymknąć, i po usunięciu żon i pozostałych dzieci przez truciznę, połknął wszystko, co zostało, ale ani przez to, ani przez miecz nie był w stanie zginąć z własnej ręki. Trucizna, choć śmiertelna, nie przeważała nad nim, ponieważ pokonał jej działanie, codziennie przyjmując zapobiegawczo odtrutki w dużych dawkach, a siła uderzenia miecza była mniejsza ze względu na słabość jego ręki, spowodowaną przez jego wiek i obecne nieszczęścia, a także w wyniku trucizny. Kiedy więc nie podjął swojego życia własnymi wysiłkami i wydawał się przeżywać poza właściwy czas, ci którym na przeciw posłał swego syna spadli na niego i przyśpieszyli jego koniec mieczami i włóczniami, a więc Mitrydates, któremu sprzyjała fortuna, nie miał nawet zwykłego końca swojego życia. Chciał umrzeć, chociaż niechętnie i choć z wigorem targnął się na swoje życie, nie był w stanie tego uczynić częściowo przez truciznę, a częściowo przez miecz, był jednocześnie zabity przez siebie i zamordowany przez swoich wrogów.

Kasjusz Dion, Historia rzymska, XXXVII.13

Śmierć dobrego smaku

Rzymianie znani byli z tego, że poszukiwali dobrze przyprawionego jedzenia i słodkich napoi. Dlatego też szukali substancji będących w stanie zastąpić miód, którego często brakowało i cukier, który był drogi. Co więc było słodkie i było tego pod dostatkiem w Rzymie? Winogrona. Winiarze przez przypadek odkryli, że gotowanie/odparowywanie nieprzefermentowanego soku z winogron daje w efekcie dużo słodszą substancję od samego soku, która nazywała się sapa lub defrutum. Proces tworzenia był bardzo prosty, bo jedyne co trzeba było zrobić to doprowadzić sok do wrzenia i utrzymywać ten stan, aż do zredukowania objętości soku o połowę w przypadku defrutum i do jednej trzeciej w przypadku sapa – wówczas wyprodukowany słodzik świetnie nadawał się do potraw i konserwowania żywności. Problem polegał tylko na tym, że wygotowany sok był trujący. Trucizna powstawała w momencie, gdy winiarze zauważyli, że słodzik sapa przygotowywany w ołowianych naczyniach był słodszy od tego przygotowywanego w miedzianych naczyniach. Długotrwałe gotowanie w dużych temperaturach w naczyniach ołowianych doprowadzało do uwalniania się związków ołowiu (tzw. cukier ołowiany – octan ołowiu(II), które zachodziły w reakcję z kwasem octowym z winogron. Nie zdawano sobie jednak z tego w czasach rzymskich.

Niektórzy ludzie kładą [defrutum] w naczynia ołowiane i gotują by zredukować o jedną czwartą, inni o jedną trzecią. Nie ulega wątpliwości, że ktokolwiek, kto wygotował ją na pół, byłby prawdopodobnie uzyskał gęstszą formę, a zatem bardziej przynoszącą zyski w obsłudze […] Jednak zanim miąższ zostanie być wlewany do wrzącego naczynia, będzie dobrze, jak te, które są wykonane z ołowiu, zostaną pokryte dobrym olejem i zostaną dobrze potarte […] Naczynia, w których zagęszczony moszcz jest gotowany powinny być wykonane z ołowiu, a nie mosiądzu, bo we wrzących, złoconych naczyniach rozrzucona jest rdza miedziana i psuje smak środka konserwującego.

Columella, De re rustica, XII.19.1, 19.6, 20.1

Pliniusz Starszy także rekomendował ołowiane naczynia.

[…] moszcz z młodego wina musi być gotowany, gdy nie ma księżyca, co oznacza na koniunkcji planet, a nie w innym dniu; a poza tym należy używać ołowianych a nie miedzianych słoików, a niektóre orzechy włoskie powinny być wrzucone do alkoholu, ponieważ mówi się, że wchłaniają dym.

Pliniusz Starszy, Historia naturalna, XIV.136

„Trucizna” ta nie zabijała od razu, ale doprowadzała do stopniowego zatrucia organizmu, co mogło objawiać się poprzez wymioty, spadek ciśnienia krwi, bóle i zawroty głowy, niedowłady, znużenie, bezsenność i zaburzenia pamięci. Co więcej, ołów z ludzkiego organizmu jest usuwany bardzo powoli, gromadzi się przede wszystkim w kościach i krwi (a z nią wędruje do wszystkich narządów). Rzymianie nie zdawali sobie sprawy ze złego oddziaływania słodzika na zdrowie i z radością go smakowali.

Środowisko naukowców jest mocno podzielone w tym temacie, ale wielu z nich uznaje zatrucie ołowiem jako bezpośrednią przyczynę upadku imperium rzymskiego. Wielu wybitnych naukowców napisało prace za i przeciwko tej teorii, więc ja nie mogę tego potwierdzić ani zdementować, wiem tylko, że należy o tym wspomnieć.

W miarę jak popularność sapa rosła opracowywano nowe metody, aby jeszcze bardziej udoskonalić proces produkcji, aż w końcu odkryto jak je krystalizować tak, aby konsystencją przypominało sól i dzięki czemu sapa było łatwiejsze w przechowywaniu. W odkrytej przez archeologów rzymskiej książce kucharskiej z IV wieku w 90 na 450 przepisów znajdowały się ww. pochodne ołowiu, co pozwala wyobrazić sobie skalę problemu.

Autor: Michał Król
Źródła wykorzystane
  • Jad na rzymskim dworze, "Gazeta Wyborcza", 21 lutego 2014
  • Lead Poisoning and Rome
  • L. Cilliers, F. P. Retief, Poisons, poisoning and the drug trade in ancient Rome
  • David B. Kaufman, Poisons and poisoning among the Romans
  • Tytus Liwiusz, Dzieje Rzymu od założenia miasta
  • Jerome O. Nriagu, Did Lead Poisoning Contribute to the Fall of the Empire?, 1983
  • Pliniusza Starszy, Historia naturalna
  • H. A. Waldron, Lead and Lead Poisoning in Antiquity, 1985

Z racji na brak polskich tłumaczeń teksty źródłowe są własnym tłumaczeniem autora.

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się dalej rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Nowości ze świata antycznego Rzymu

Jeżeli chcesz być na bieżąco z nowościami na portalu oraz odkryciami ze świata antycznego Rzymu, zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!

Księgarnia rzymska

Zapraszam do kupowania ciekawych książek poświęconych historii antycznego Rzymu i starożytności. Czytelnikom przysługuje rabat na wszelkie zakupy (hasło do rabatu: imperiumromanum).

Zajrzyj do księgarni

Raport o błędzie

Poniższy tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów