Rzymski podbój Mony
Wyspa Anglesey (Ynys Môn), zwana przez Rzymian Moną, położona jest na północno-zachodnim skraju Walii. Oddzielona od reszty lądu cieśniną Menai, liczy sobie ona 678,9 km² powierzchni, będąc tym samym największą wyspą regionu.
Jeśli znajdziesz błąd ortograficzny lub merytoryczny, powiadom mnie, zaznaczając tekst i naciskając Ctrl + Enter.
Państwo rzymskie istniało przez blisko trzynaście wieków, przez ten czas wielokrotnie wywierając ogromny wpływ na bieg historii. Historię starożytnego Rzymu przedstawiam w poszczególnych artykułach zamieszczonych poniżej, które nie zawsze odnoszą się wyłącznie do samego Wiecznego Miasta, lecz obejmują szeroki świat Imperium Romanum.
Zachęcam do przesyłania własnych artykułów oraz do zgłaszania ewentualnych poprawek lub nieścisłości merytorycznych.
Wyspa Anglesey (Ynys Môn), zwana przez Rzymian Moną, położona jest na północno-zachodnim skraju Walii. Oddzielona od reszty lądu cieśniną Menai, liczy sobie ona 678,9 km² powierzchni, będąc tym samym największą wyspą regionu.
W 451 r. doszło do jednej z najkrwawszych bitew starożytności. Na Polach Katalaunijskich zwarli się ze sobą Hunowie oraz Rzymianie i Wizygoci. Rok po tej bitwie nieustraszony Attyla najechał Italię, jednak wycofał się za Dunaj, gdzie wkrótce zmarł, dzięki czemu Rzym mógł odetchnąć z ulgą. Komu Imperium zawdzięcza wybawienie? Wodzowi Aecjuszowi? Cesarzowi Marcjanowi? A może papieżowi Leonowi? Kto tak naprawdę powstrzymał Attylę?
Są obrazy, które wracają jak uporczywy kadr z dawnego filmu: rząd krzyży ciągnący się wzdłuż drogi, ciało przybite do drewna, twarz zastygła w bólu, a na biodrach przepasana szata, skromna, niemal symboliczna, jakby miała osłonić nie tyle ciało, co sumienie widza. W pamięci zbiorowej ten obraz jest już wygładzony, przetworzony przez estetykę kina i ikonografię religijną, oswojony. Krzyż jawi się jako znak wiary albo jako dramat jednostki, a nie jako element państwowej machiny. Tymczasem Rzym, który tę karę uczynił narzędziem polityki, nie był zainteresowany osłanianiem czegokolwiek.
Lex Rhodia de iactu to przepisy prawa morskiego, wywodzące się z greckiej wyspy Rodos. Dotyczyły one tzw. zrzutu morskiego (iactus), tj. przypadków, gdy kapitan okrętu (tzw. magister navis) zmuszony był do wyrzucenia za burtę części ładunku, w celu uratowania reszty przewożonego towaru, a także załogi i samego statku.
Myśląc o akweduktach, wyobrażamy je sobie zazwyczaj jako ciągnące się kilometrami rzędy arkad, zaopatrujące niegdyś największe z miast Republiki, a później Imperium Rzymskiego w wodę pitną. Rzeczywiście, arkady, spośród których wiele zachowało się po dziś dzień, były częścią tego systemu, jednakże przeważająca część akweduktów znajdowała się pod ziemią – były to wydrążone w skałach tunele, ukryte przed wzrokiem wroga oraz zazwyczaj o wiele tańsze i praktyczniejsze w budowie.
Eskulap, rzymski odpowiednik greckiego Asklepiosa, boga sztuki lekarskiej, zawitał do Wiecznego Miasta w okolicach 291 r. p.n.e. Wtedy to senat, mając nadzieję opanować pustoszącą kraj zarazę, wysłał rzymską delegację do greckiego Epidauros, gdzie znajdowało się słynne sanktuarium Asklepiosa. Rzymscy dygnitarze mieli pozyskać dla Wiecznego Miasta posąg tego bóstwa, tym samym uzyskując jego pomoc w walce z epidemią.
Gdy Maximus w „Gladiatorze” wypowiada swoje pełne imię, brzmi to jak deklaracja władzy nad życiem, ale w samym środku tej kwestii siedzi detal, który jest bardziej rzymski niż cała filmowa zbroja: „Decimus”. To nie jest ozdobnik scenarzystów ani przypadkowy łaciński dźwięk. To realny trop, bo w starożytnym Rzymie część imion męskich była dosłownie liczebnikami porządkowymi i znaczyła dokładnie to, co sugeruje ucho: Quintus piąty, Sextus szósty, Septimus siódmy, Octavius ósmy, Decimus dziesiąty. Dzisiejszy odbiorca prawie automatycznie dopowiada do tego prostą historię, że ktoś był piątym synem, szóstym dzieckiem albo dziesiątym potomkiem, a więc dostał „liczbowe” imię jak etykietę na słoiku, tylko że Rzym rzadko działał tak równo, jak lubimy sobie wyobrażać, i właśnie w tej szczelinie między „brzmi logicznie” a „nie da się tego udowodnić” kryje się najlepsza ciekawostka.
Metoda substrakcji polegająca na odejmowaniu od danej liczby umieszczonej po jej lewej stronie liczby mniejszej jest często spotykanym, o ile nie dominującym sposobem zapisu wszelkich wartości, których nie obejmuje siedem podstawowych oznaczeń cyfr. Czasem jednak napotkać możemy na zapis alternatywny, polegający na dodawaniu do siebie liczb – do danej liczby dodajemy umieszczone po jej prawej stronie liczby o mniejszej wartości. W takim wypadku rzymskie IX zapisane metodą substrakcji zamienia się w VIIII.
Crupellarius jest typem gladiatora, o którym zapomnieli badacze antycznego Rzymu. Prawdopodobnym powodem takiego stanu rzeczy jest skąpa baza źródłowa i mity, które wokół niego narosły. Wielu historyków takich jak między innymi Konstantin Nosow, bezrefleksyjnie powtarza w swych publikacjach, przeczytane u Tacyta tezy, według których zbyt ciężkie uzbrojenie crupellariusa, uniemożliwiało mu atak i skazywało go wyłącznie na działania defensywne.
Bruttia Crispina (Kryspina) – cesarzowa nie tylko zapomniana przez historię, ale przede wszystkim żona cezara Kommodusa.