Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Jeśli znajdziesz błąd ortograficzny lub merytoryczny, powiadom mnie, zaznaczając tekst i naciskając Ctrl + Enter.

Naumachie

Ten wpis dostępny jest także w języku: angielski (English)

Naumachia w Rzymie, Ulpiano Checa
Naumachia w Rzymie, Ulpiano Checa

Naumachie (naumachiae lepiej znane, jako navalia proelia), czyli walki morskie były formą widowiska przedstawiającego bitwę morską. Były one prawdopodobnie najbardziej niezwykłymi i kosztownymi spośród organizowanych przez Rzymian widowisk. Naumachia dosłownie oznacza „wojna morska”.

Rycina ukazująca inscenizację bitwy morskiej w amfiteatrze.

Pierwszą naumachię urządził Juliusz Cezar podczas wielkich igrzysk roku 46 p.n.e. W tym czasie Cezar zdołał bezwzględnie zagrabić władzę dyktatorską kosztem setek egzekucji, w których stracono niechętnych mu nobilów. Cezar urządził igrzyska po to, aby zaskarbić sobie poparcie tłumu i umocnić swoją władzę. Ogłosił więc, że oprócz walk gladiatorów, sztuk teatralnych, darmowych uczt i innych rozrywek, odbędzie się bitwa morska. W widowisku miało wziąć udział 3000 ludzi oraz ponad tuzin okrętów.
Aby stworzyć odpowiednie po temu warunki, armia robotników miała wykopać sztuczne jezioro na Polu Marsowym. Jezioro było szerokie, ale niezbyt głębokie, gdyż okręty wojenne tamtych czasów miały bardzo małą wyporność.

Odwzorowana miała być bitwa stoczona kilka wieków wcześniej między Tyrem a Egiptem. Tyryjczycy mieli wówczas okręty o wysokich bokach, napędzane dwoma rzędami wioseł. Ponadto ich jednostka wyposażona była w ostry taran na dziobie tuż pod powierzchnią wody, dzięki którym można było staranować i zatopić jednostkę wroga. Na pokładzie znajdowali się również uzbrojeni żołnierze, którzy mogli dokonać abordażu okrętu nieprzyjaciela.
Nasze informacje na temat floty egipskiej tego okresu są bardzo szczątkowe, ale prawdopodobnie Egipcjanie mogli jedynie dokonywać abordażu.

Liburna (Liburnae) była rodzajem lekkiego rzymskiego okrętu wojennego, z dwoma rządami wioseł i o małej wyporności. Jego kształt był długi i wąski, zaostrzony na obu końcach.

Cezar jednak nie przykładając się za bardzo do detali historycznych zdecydował się wykorzystać w czasie bitwy liburnijskie galery, będące podstawowymi okrętami floty rzymskiej operujących na wodach terytorialnych. Ta jednostka posiadała dwa rzędy wioseł umieszczone jeden nad drugim, co pozwalało umieścić na jednej burcie 60 wioseł. Galera lekko zanurzała się w wodzie i miał dość szeroką pokładnicę. Okręt miał około 33 metry długości i 4, 5 szerokości. Okręt podobnie jak jednostka tyryjska dysponował ostrym taranem, który służyć miał zatopieniu okrętu przeciwnika. Galery liburnijskie mogły również pomieścić 40 uzbrojonych żołnierzy, którzy zbierali się na pomostach na dziobie lub rufie okrętu, gotowi do wdarcia się na pokład wroga.
Sama bitwa nie została w szczegółowy sposób opisana, jednak uważa się mimo wszystko walka nie była krwawą rzeźnią, a po prostu zwykłym przedstawieniem.

Kontynuatorem idei Cezara był jego adoptowany syn, Oktawian August, który kolejną naumachię urządził w 2 roku n.e. Zorganizował ją z okazji poświęcenia świątyni Marsa Mściciela. Ponieważ jednak wody sztucznego jeziora Cezara na Polu Marsowym po kilku latach zastały się, zasypano je. August zarządził w takim wypadku budowę nowego jeziora u brzegów Tybru w okolicach zwanych Trastevere, o wymiarach mniej więcej 548 metrów na 365. Kiedy jeziora nie było wykorzystywane do przedstawień, służyło jako rezerwuar wody.

Tym razem zdecydowano się przedstawić bitwę z V wieku p.n.e. między Ateńczykami a Persami. W bitwie wzięło udział około 30 okrętów przy czym jednostki zdobywać można było tylko i wyłącznie poprzez abordaż. Zabieg ten miał na celu zwiększenie rozlewu krwi i uatrakcyjnienie jak na rzymskie warunki spektaklu. Ponadto na okręty załadowano 5000 gladiatorów. Wioślarze, którymi prawdopodobnie byli zawodowi marynarze mieli za zadanie doprowadzić statki w odpowiednie miejsce, tak aby gladiatorzy mogli dokonać swego krwawego dzieła. Widowisko stworzone przez Augusta spotkało się z ogromnym zachwytem ludu.

Modelowe ukazanie naumachii. Najsłynniejsza i dokładnie opisana przez Tacyta, Swetoniusza i Diona naumachia miała miejsce na wodach Jeziora Fucyńskiego w roku 52 n.e. na polecenie cesarza Klaudiusza. Wiąże się z nią przypisywane gladiatorom zawołanie: „Ave Caesar, morituri te salutant!”

Bitwy morskie cieszyły się takim powodzeniem, że mimo ogromnych kosztów władcy uznali, że warto je od czasu do czasu urządzić. Klaudiusz postanowił uczcić naumachią największe inżynierskie dzieło, jakiego dokonano podczas jego rządów. Przez lata sprowadzeni przez Klaudiusza robotnicy kopali kanał wiodący z Jeziora Fucyńskiego, leżącego parę mil na wschód od Rzymu, do znajdującej się nieopodal rzeki Liris. Osuszenie jeziora pozwoliło przeznaczyć rozległe teren bagienne i trzęsawiska pod uprawę. Wody z jeziora użyto do nawodnienia pobliskiej równiny. Z pewnością było to osiągnięcie godne uczczenia.

Zdecydowano się odtworzyć bitwę pomiędzy Rodyjczykami i Sycylijczykami. W widowisku wzięło udział około 19.000 skazańców, którzy przeszli podstawowe szkolenie marynarskie. Do dyspozycji walczących oddano tanie i słabej konstrukcji statki, co jasno sugerowało że mają to być najkrwawsze naumachiae w historii. Na brzegu ustawiono legionistów, którzy mieli zabić każdego, kto będzie próbował ucieczki oraz katapulty, mające niszczyć statki unikające walki.

Na wieść o ogromnym wydarzeniu na stoki Jeziora Fucyńskiego zaczęły ściągać tłumy. Bitwę oglądać miały setki tysięcy widzów. Zanim skazańcy ruszyli ku okrętom, stanęli przed Klaudiuszem, wznieśli ramiona i oddali mu salut: „Ave Caesar, morituri te salutant!” („Witaj Cezarze, mający umrzeć pozdrawiają Cię!”). Klaudiusz miał odpowiedzieć „Albo i nie”, co nie było standardową odpowiedzią. Więźniowie uznali komentarz władcy za znak, że oto darowano im karę śmikerci, i z miejsca odmówili wejścia na pokład. Ostatecznie Klaudiusz nakłonił skazańców do wejścia na statki, pod warunkiem, że jeśli przeżyją darowane im zostanie życie.

Gdy Klaudiusz dał sygnał do rozpoczęcia bitwy, z jeziora wynurzył się srebrny tryton i zadął w konchę. Był to prawdziwy cud techniki, który wymagał prawdopodobnie mechanizmu dźwigowego. Bitwa toczyła się z ogromnym zapałem. Okręty tonęły, dokonywano abordażu, ludzie ginęli ku uciesze tłumu. W końcu wynurzył się ponownie tryton i wezwał do zakończenia walki.
Całe widowisko zepsuło zakończenie. kiedy to siła spuszczanej wody okazała się tak wielka, że zmiotła pobliskie pomosty, podia i ludzi. Z powodu wielkiej kompromitacji, jaką zakończyła się naumachia na Jeziorze Fucyńskim, bitwy morskie urządzano odtąd w bardziej kontrolowanych warunkach, na terenie samego Rzymu.

Kolejna naumachia miała miejsce w 57 roku n.e. za rządów Nerona, który wybudował nowy drewniany amfiteatr na Polu Marsowym, wyposażony w skomplikowany system rurociągów, dzięki któremu można było arenę zalać lub osuszyć w kilka minut.

Podobną „sztuczkę” zastosował w 80 roku n.e. Tytus podczas inauguracyjnych igrzysk w Koloseum, co spotkało się z ogromnym podziwem ze strony widzów. Zalano wówczas arenę amfiteatru, a na wodę wypuszczono specjalnie wytrenowane konie oraz byki, które rywalizować miały ze sobą. Odbyć się miała także bitwa morska między Grekami, Koryntianami oraz mieszkańcami Korfu. To wydarzenie jednak wciąż poddawane jest krytyce wielu historyków, którzy twierdzą że na arenie nie mogło być wystarczająco miejsca dla statków wojennych oraz jakim sposobem arena była wodoodporna. Uznano jednak, że Rzymianom nie sprawiało trudności z pewnością napełnienie areny wodą.

Obraz ukazujący walkę morską na arenie

Ten sposób rozrywki urządzono jeszcze w 84 roku n.e. za czasów Domicjana i 248 za Filipa I Araba, który chciał w ten sposób upamiętnić tysiąclecie założenia Rzymu. Widowisko zorganizowano na sztucznym jeziorze wykopanym powyżej tego powstałego za Augusta, które nazwano Naumachia Vaticana, od miejsca, które potem dało nazwę dzisiejszej siedzibie papieży.

Później nigdy już więcej nie próbowano odtworzyć żadnych bitew morskich. Możliwe, że koszt takich imprez był po prostu zbyt wielki. Tłum mógł zadowolić się tańszymi zawodami i przedstawieniami. Nie było więc powodu, by władca wydawał pieniądze, skoro mógł tego uniknąć.

Źródła wykorzystane
  • Matthews Rupert, Rzym mroczny, ponury, krwawy, Warszawa 2007

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się dalej rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Nowości ze świata antycznego Rzymu

Jeżeli chcesz być na bieżąco z nowościami na portalu oraz odkryciami ze świata antycznego Rzymu, zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!

Księgarnia rzymska

Zapraszam do kupowania ciekawych książek poświęconych historii antycznego Rzymu i starożytności. Czytelnikom przysługuje rabat na wszelkie zakupy (hasło do rabatu: imperiumromanum).

Zajrzyj do księgarni

Raport o błędzie

Poniższy tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów