Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Jeśli znajdziesz błąd ortograficzny lub merytoryczny, powiadom mnie, zaznaczając tekst i naciskając Ctrl + Enter.

Wielka wędrówka ludów

Inwazja Hunów
Hunowie pod wodzą Attyli najeżdżają Italię.

W ciągu IV w. n.e. cesarstwo rzymskie przechodziło liczne przeobrażenia. Koniec wojen zaczepnych spowodował brak podaży niewolników na terenie Imperium. Liczba vernae (niewolników nie zakupionych, a wychowanych w obrębie gospodarstwa) rosła.

Pociągnęło to humanitaryzację stosunku panów do niewolników – coraz częściej zezwalano im na zakładanie rodzin i użytkowanie małych poletek, z których jedynie część zbiorów odprowadzali dla pana, resztę zostawiając dla siebie. Tę warstwę niewolników nazywano servi casati.

Równocześnie rozwój latyfundiów sięgnął zenitu. Ich uprzywilejowanie (m.in. pod względem podatkowym) spowodowało ruinę wolnych chłopów, których całe rzesze zamiast uprawiać własne ziemie, zaczęły dzierżawić działki w obrębie latyfundiów, płacąc czynsz. Problemy z jego uiszczeniem powodowały coraz większe uzależnienie chłopa od latyfundysty. Proces postępował tak szybko, że w okresie wędrówki ludów servi casati i dzierżawcy działek tworzyli już jedną grupę, kolonów. Dodatkowo wielu z nich oddawało swe działki w zamian za opiekę możnego sąsiada. Zjawisko to nazywano patrocinia vicorum. Poddaństwo takie wyłączało chłopa z obiegu towarów spoza włości pana oraz z powszechnego systemu podatkowego. Doprowadziło to do ruiny gospodarki miast jak i całego cesarstwa. Dodatkowo klęskę miast potęgował edykt o dziedziczeniu zawodów. Kryzys ekonomiczny doprowadzał do częstych wystąpień społecznych (ich uczestników nazywano w Galii bagaudami).

W IV wieku n.e. armia rzymska dzieliła się na dwa rodzaje wojska: limitanei i comitatenses. Pierwsi, stacjonujący na granicach cesarstwa, byli rekrutowani z ludności prowincji, której bronili i zazwyczaj ich wartość bojowa była bardzo niska. Comitatenses natomiast stanowili jednostki doborowe, wchodzące w skład orszaku cesarskiego (comitatus). Dostarczaniem rekruta obarczano w największym stopniu latyfundystów. Coraz częściej, zamiast uszczuplać liczbę swoich kolonów, płacili za nich specjalną daninę (aurum tironicum). Pozwalało to zyskać doświadczonych najemników a nie nieobytych z wojaczką chłopów. Na większą skalę proceder ten zagrażał armii – zaczęło w niej brakować nie tyle Rzymian, co nawet obywateli rzymskich, ponieważ lwią część armii stanowili barbarzyńcy. W armii zanikała rzymska dyscyplina i taktyka, gdyż dzięki swoim umiejętnościom Germanie szybko awansowali na szczeblach kariery wojskowej. Proces ten zaczął się już około 160 roku, ale rozmiary zagrażające państwu rzymskiemu przyjął dopiero w ostatnich latach IV wieku.

Wielka wędrówka ludów na terytorium Cesarstwa Rzymskiego.
Autor: M-Koszowski | Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported

W omawianym okresie nastąpił również wzrost biurokratyzacji państwa. Rozrosły się urzędy (officia, scrinia), na których czele stali odpowiedni komesi (np. comes sacrarum largitionum – zarządca skarbu). Najwyżsi urzędnicy stali wokół cesarza, który na wzór monarchów orientalnych (np. perskich Sasanidów) od czasów Dioklecjana (284-305) stał się władcą absolutnym (dominus) – źródłem wszelkich praw. Tak pojmowana pozycja władcy źle wpływała na senat rzymski. Pochodzący w większości z warstwy latyfundystów senatorowie coraz rzadziej docierali do Rzymu ze swych posiadłości, pozostawiając w nim jedynie senatorów z nadania wyższych urzędników i wojskowych co doprowadziło do przeobrażenia senatu w ciało doradcze.

W 395 roku n.e. cesarz Teodozjusz Wielki zadecydował na łożu śmierci o podziale Imperium między dwóch małoletnich synów, przydzielając im opiekunów. Arkadiusz, pod kuratelą prefekta pretoriom Rufina, otrzymał Wschód. Młodszy Honoriusz, pozostający pod opieką magistra militum Stylichona, miał rządzić Zachodem. Granice ustalono tak, że pokrywały się one z wpływami języka łacińskiego i greckiego. Czynnik ten mocno je utrwalił. Wedle zapatrywań ojca, młodzi współcesarze mieli wspierać się nawzajem i prowadzić wspólną politykę zewnętrzną. Niestety, rywalizacja opiekunów młodych władców doprowadziła do stanu, w którym jedność Wschodu i Zachodu była jedynie fikcją.

Kulturze schyłkowego cesarstwa często zarzuca się dekadencję. Trzeba przyznać, że dokonywały się w niej liczne przeobrażenia, jednakże nie można w nich doszukiwać się jedynie upadku. Zazwyczaj ową „ruinę kulturalną” przypisywano „starzeniu się” cywilizacji antycznej, czy zgubnemu wpływowi Wschodu. Sztukę późnoantyczną cechowała schematyczność rysunku oraz bryły. Długo oskarżano ówczesnych twórców o utratę doskonałości technicznej okresu klasycznego. Obecnie, w dobie zerwania z naturalizmem można zauważyć oczywistą prawdę: zmiany te były objawem zmieniającej się koncepcji piękna, gustów, czy zastosowania nowych środków wyrazu. Popularna stała się mozaika, świetnie nadająca się do symbolicznego kreślenia symboli plastycznych. Przemiana ta miała swoje źródło w nowych nurtach filozoficzno-religijnych. Klasyczny racjonalizm przegrał z mistycyzmem na długo przed rozkwitem chrześcijaństwa. Mitraizm, manicheizm, kult Izydy, judaizm, chrystianizm – wszystkie te nurty dały podstawy neoplatonizmowi – szkole filozoficznej, która zrewolucjonizowała myśl przełomu antyku i średniowiecza.

W literaturze omawianego okresu charakterystyczne było zamiłowanie do swoistego antykwaryzmu. Najpopularniejsze były wszelkiego rodzaju komentarze, prace poświęcone gramatyce, retoryce, wersyfikacji. Język literacki archaizował się, sztucznie zachowując niezmienność w stosunku do naturalnych zmian w języku żywym. Cesarstwo we wszelkich dziedzinach przechodziło przez zmiany. W gospodarce panował kryzys. Armia, ciągle reformowana, coraz bardziej się barbaryzowała. Przebudowy aparatu urzędniczego prowadziły do niepokojów w kręgach władzy i częstych obaleń cesarzy. Niepokoje wyrażały się w ucieczce ludzi od racjonalizmu w mistycyzm, poszukiwanie lepszego świata, oczyszczenia, bądź w ślepym pragnieniu zachowania starej cywilizacji. Właśnie w tym okresie lęku i rozprężenia na ziemie cesarstwa uderzyli barbarzyńcy.

Germania

Główną rolę w okresie wielkiej wędrówki ludów odegrały plemiona germańskie. Ich kolebką najprawdopodobniej była Skania oraz Jutlandia, skąd w pierwszym tysiącleciu p.n.e. rozpoczęli wyprawę na południe, wypierając z terenów dzisiejszych Niemiec Celtów, tworząc grupę Germanów Zachodnich. Częstokroć nękali granice cesarstwa na Renie (za który wyparł ich Cezar w 58 roku p.n.e.). Rolę hegemona wśród tych plemion odgrywali początkowo Swewowie, później Markomanowie, a od III wieku Frankowie. W początkach naszej ery kolejna grupa ludności skandynawskiej opuściła swą ojczyznę i wylądowała u ujść Wisły i Odry, dając początek Germanom Wschodnim. Około III w. najpotężniejsze plemię spośród nich, Goci, osiadło nad brzegami Morza Czarnego, tworząc silny związek plemienny, do którego należały również plemiona słowiańskie, alańskie i sarmackie.

Przy ogromnym zróżnicowaniu w rozwoju społeczno-gospodarczym Germanów, można uogólnić, że były to w omawianym okresie ludy o półstałym trybie życia, uprawiającerolnictwo ekstensywne systemem odłogowym, rządzone według zasad demokracji wojennej. Często braki w zbiorach uzupełniały napadami na sąsiadów. Oddziaływania międzyGermanami a Rzymem były bardzo silne i stałe. Prowadzone wojny, stosunki dyplomatyczne i handlowe sprzyjały przepływowi towarów i krzewieniu kultury śródziemnomorskiej wśród plemion zza Renu i Dunaju. Wodzowie starali się naśladować rzymskie obyczaje, styl życia, modę i wspierali wymianę handlową. Ich najczęstszym marzeniem było otrzymanie statusu sprzymierzeńca Rzymu (foederati) i zezwolenie na osiedlenie się wraz z plemieniem w granicach Imperium Romanum. Z drugiej strony Rzymianie cenili sobie Germanów za waleczność i męstwo. Często korzystali z ich pomocy w toczeniu wojen. W razie problemów z rekrutacją żołnierzy w granicach państwa sięgano do Germanii, jako niekończącego się rezerwuaru walecznych wojowników, skąd wielokrotnie ściągano pod komendę rzymską całe oddziały z własnymi wodzami. Sytuacja stała się groźna, gdy zamiast małych, autonomicznych grup żołnierzy, w granicach cesarstwa zaczęły się osiedlać całe plemiona z królami, rządzące się według własnych praw.

W drugiej połowie IV wieku rozpoczęto chrystianizację plemion germańskich. Pierwszy biskup – Got, Wulfila, aby ułatwić ten proces, przetłumaczył na swój język Biblię, zapisując ją autorskim alfabetem. Był to okres, gdy cesarz i biskupi konstantynopolitańscy byli związani z arianizmem, stąd właśnie ta doktryna została zaszczepiona Germanom, co miało być zarzewiem licznych konfliktów w przyszłości.

Pod koniec IV wieku plemiona germańskie dokonały konsolidacji pod rządami silnie wykrystalizowanej warstwy rządzącej po upadku struktury rodowej. Po pierwszych udanych wyprawach zauważyli poważne osłabienie cesarstwa. Przyciągani magnetyczną siłą cywilizacji znad Morza Śródziemnego ruszyli na jej podbój. Rolę głazu poruszającego lawinę, spełniło plemię Hunów.

Pojawienie się Hunów

Hunowie, lud turecko-mongolski, wywodził się ze stepów Azji Środkowej. Już w kronikach chińskich z II w. p.n.e. notowano liczne ataki koczowniczego ludu Xiongnu. Właśnie przed nimi Państwo Środka miało być chronione przez Wielki Mur. W drugiej połowie IV w. nastąpiły istotne zmiany w klimacie – step w wielu miejscach zaczął pustynnieć. Dodatkowo lud Rouran (utożsamiany z Awarami) rozbił związek plemienny Hunów, przez co spowodował ich exodus na zachód. Część z nich, Hunowie Biali – Heftalici, utworzyli silną organizację na terenie dzisiejszego Afganistanu, zagrażając Persji i Indiom. Reszta ruszyła dalej, około 370 roku wkraczając na stepy czarnomorskie. Było to jedną z głównych przyczyn marszu Słowian i Scytów na zachód, co wymusiło również podobne ruchy Germanów.

Żaden rzymski historyk – ani Priskos, ani Ammianus Marcellinus, ani Jordanes – nie wspominają co było powodem agresji Hunów na Gotów i ich ziemie. Pewnym jednak jest, że jeźdźcy ze wschodnich stepów wzbudzali strach i przerażenie wśród kolejnych plemion. Sami Rzymianie opisują ich jako niskich, krępych, skośnookich, o wygiętych nogach – od ciągłego dosiadania wierzchowców – dziko wyjących i stosujący pozorowaną ucieczkę (fortel). Nie znali oni ponoć ani trochę ówczesnej cywilizacji, preferowali koczowniczy tryb życia i słynni byli z mistrzowskiego stosowania łuku refleksyjnego, który miał znacznie większy zasięg i siłę rażenia od tradycyjnych łuków. Ammianus Marcellinus twierdzi, że swoją odzież rzadko myli i nosili ją do momentu aż zbutwiała oraz odżywiali się surowym lub półsurowym mięsem. Co więcej, aby zapobiec rośnięciu zarostu nacinali twarze ostrzami tworząc szpecące blizny. Sami Rzymianie postrzegali ich jako fałszywych, niegodnych zaufania i bez wyznania. Niezależenie od tego jak wiele z tych opowieści jest prawdziwych, należy jasno stwierdzić, że wskazują one, jaki strach powodowały hordy Hunów.

Pierwsza inwazja wizygocka

Rozbijając związek plemienny wschodniego odłamu Gotów, Ostrogotów, Hunowie w 375 r. wzbudzili wielką panikę wśród Germanów czarnomorskich. Ostrogoci kierując się na zachód zmusili do podobnego działania Wizygotów, zamieszkujących na północ od Dunaju. Część Wizygotów, pod wodzą Fritigerna, zwróciła się do cesarza Wschodu Walensa o azyl w granicach cesarstwa (w prowincjach Tracji lub Mezji). Cesarz zgodził się, w zamian żądając kontyngentu gockich wojowników dla armii cesarstwa. Wizygoci osiedli w Mezji, dokąd miała zostać wysłana żywność. Rzymianie jednak nie wywiązali się z obietnicy, urzędnicy często blokowali wysyłki i działali na szkodę licznych barbarzyńców – to z czasem spowodowało głód wśród napływających mas. Doszło do buntu Wizygotów, wspieranego przez miejscową ludność, ciemiężonych cesarskim fiskalizmem. Cesarz Walens, źle oceniając siły powstańcze, ruszył na nich, bez wsparcia wojsk swojego bratanka Gracjana – cesarza Zachodu. W bitwie pod Adrianopolem, dnia 9 sierpnia 378 roku, wojska rzymskie poniosły sromotną klęskę, a sam cesarz poległ. Co więcej, ciała władcy nie odnaleziono.

Przegrana Rzymian rozbiła bezpieczeństwo granicy na Dunaju. Wciąż nowe fale germańskie pierzchające przed Hunami zalewały Półwysep Bałkański, łupiąc go niemiłosiernie. Gracjan, śpiesząc się i bojąc pogłębienia kryzysu, mianował na cesarza wschodniego – Teodozjusza I. Ten początkowo stawiając się napływającym Wizygotom musiał ostatecznie zawrzeć z Wizygotami układ (382 roku n.e.), wedle którego zostali oni ponownie uznani za sprzymierzeńców Rzymu (foederati) – tym razem o zagwarantowanej autonomii, zapewnionej ziemi i stałym dostawom pożywienia  – pod warunkiem dostarczania sił zbrojnych cesarstwu. Należy jednak zaznaczyć, że wsparcie wojskowe polegało na tym, że Wizygoci mieli stawać w bitwie w ramię w ramię z Rzymianami, będąc jednak pod swoim dowództwem.

Inwazja Wizygotów pozornie zakończyła się triumfem Imperium (układ przetrwał do śmierci Teodozjusza w roku 395 n.e.), jednakże w rzeczywistości prestiż Rzymu został wyraźnie podważony. Nie bez powodu datom 378 i 382 n.e. w niektórych kręgach historiografii zachodnioeuropejskiej przypisuje się rolę cezur między starożytnością, a średniowieczem.

Wędrówka Wizygotów

W okresie po śmierci cesarza Teodozjusza Wielkiego, cieszącego się wielkim autorytetem wśród barbarzyńców, nastał okres wielkiego niepokoju, który doprowadził do walk niszczących Imperium od środka. Nasycenie armii elementem germańskim sięgnęło szczytu. Praktycznie Zachodem rządził Wandal Stylichon, opiekun małoletniego Honoriusza. Z jego polecenia został zamordowany prefekt Flawiusz Rufin przez powracającego z wyprawy wojennej przeciw Wizygotom Gainasa, na oczach cesarza Wschodu Arkadiusza. Germańskie oddziały niezdyscyplinowane i dzikie, plądrowały tereny Imperium, co przy nasilaniu się antagonizmów między ariańskimi Gotami a katolicką ludnością, zaostrzało jeszcze niechęć do Germanów.

W latach 395-400 n.e. na wodza Wizygotów wybrano Alaryka, który prowadził skuteczne najazdy na całe Bałkany i Peloponez. W roku 400 n.e. doszło do zamieszek w Konstantynopolu, w efekcie których wymordowano 7 tys. żołnierzy gockich, po czym przystąpiono do oczyszczania bizantyjskiej kadry oficerskiej z barbarzyńców. Przerażony wódz wizygocki, Alaryk, nie pomścił swych współplemieńców, a ruszył zgodnie z ugodą ze zwycięskim stronnictwem antygermańskim na Zachód. W 401 n.e. Alaryk wraz z wojskiem obległ Mediolan – siedzibę cesarską. Stylichonowi udało odeprzeć go spod murów miasta, jak również pokonać w paru innych bitwach (m.in. pod Pollentią). W efekcie tych walk Goci zostali przejściowo zmuszeni do opuszczenia Italii i powrotu na Bałkany.

Przerwanie linii Renu i wtargnięcie Wizygotów do Italii

Katastrofa przyszła niespodziewanie. Stylichon do walki z Alarykiem użył oddziałów zwyczajowo stacjonujących na granicy Renu. 31 grudnia 406 roku zamarznięta rzeka została sforsowana przez luźne oddziały niedobitków z różnych plemion pod wodzą Radagajsa. Stylichion rozpoczął z nimi walkę, jednak w styczniu następnego roku w okolicach Moguncji i Wormacji rzekę forsowały już nie pojedyncze oddziały, a całe plemiona – Wandalowie, Swebowie, Alanowie oraz Burgundowie.

Dramaturgia tych wydarzeń spowodowała oskarżenie Stylichiona o politykę progermańską. Armie brytyjskie i galijskie zbuntowały się i ogłosiły cesarzem jednego ze swych wodzów – Konstantyna. W samej Italii, zszokowanej pojawieniem się barbarzyńców na południe od Alp dochodziło do napaści na żołnierzy pochodzenia germańskiego. Ostatecznie sam Honoriusz obrócił się przeciw Stylichonowi, zwabił go do nowej siedziby cesarskiej – Rawenny, gdzie Wandal został zamordowany 22 sierpnia 408 roku n.e.

Wskutek tego zabójstwa nastąpiły dalsze wstrząsy. Żołnierze Stylichona, bojąc się powtórzenia sytuacji z Konstantynopola, masowo dezerterowali i przechodzili na stronę Alaryka, który obozował w Noricum, gdzie prowadził rokowania w sprawie wejścia swoich oddziałów pod władzę Zachodu w zamian za wygórowany żołd. Zamieszki jednak zmieniły plany Alaryka, który ruszył na Rzym, po drodze wchłaniając napotykanych dezerterów. „Wieczne miasto” pierwszy raz od czasów Hannibala ujrzało wroga u bram. Alaryk podjął kolejne oblężenia Rzymu w latach 408 i 409. Za każdym jednak razem udało się dojść do porozumienia. Jednak w roku 410 doszło do kolejnego oblężenia miasta. Rokowania z senatem nie powiodły się i 24 sierpnia 410 roku wyposzczone miasto znalazło się w rękach Germanów, którzy przez kolejne trzy dni łupili je, palili i wywozili jego mieszkańców jako niewolników.

Zdobycie Rzymu nie rozwiązało problemów Alaryka. Ruszył na południe, pragnąc przeprawić się do północnej Afryki, by tam stworzyć niezależne od cesarstwa państwo. Sztorm zniweczył te plany, niszcząc jego flotę gotową do wypłynięcia. Alaryk zawrócił na północ, ale w drodze zmarł w pobliżu Cosenzy, co było dla niego wybawieniem z beznadziejnej sytuacji. Wizygoci pod wodzą nowego przywódcy Ataulfa ruszyli do pogrążonej w chaosie południowej Galii, gdzie chcieli wywalczyć sobie stałe siedziby. Nadarzyła się ku temu świetna okazja, gdyż prowincja ta właśnie była areną zmagań zbuntowanych legionów, oddziałów wiernych cesarzowi oraz wędrujących na zachód barbarzyńców. W Galii pozostali Burgundowie, część Alanów oraz Frankowie, którzy walcząc jako foederati, zajęli dla siebie północną część kraju. W końcu 409 roku n.e. reszta – Wandalowie, Swewowie i większość Alanów – przekroczyła Pireneje i najechała do tej pory spokojny Półwysep Iberyjski. Rzymowi udało się utrzymać nominalną władzę nad Galią. Przy pomocy zdolnego wodza Konstancjusza, Honoriusz zredukował obszary barbarzyńców do narzuconych przez Rzym obszarów osadniczych i formalnie podjął z nimi umowy o sprzymierzeniu. Śmierć Konstancjusza oraz Honoriusza zakończyły chwilowe odprężenie na Zachodzie.

Opanowanie Półwyspu Iberyjskiego przez barbarzyńców

Inwazja z 409 roku udała się – Swebowie zajęli tereny dzisiejszej Galicji i północnej Portugalii, Alanowie osiedlili się w Luzytanii, a Wandalowie opanowali Betykę, od ich imienia nazywaną Andaluzją. Jednakże rolę hegemona na półwyspie mieli odegrać Wizygoci. Plemię to, po licznych wędrówkach, otrzymało od cesarza Honoriusza galijską Akwitanię na prawach sprzymierzeńców (foederati). Szybko ich królestwo zaczęło obejmować tereny również za stokami Pirenejów. W 429 roku n.e. Wandalowie przeprawili się przez Cieśninę Gibraltarską do Afryki Północnej.

W tym czasie Wizygoci rządzili prawie całym Półwyspem z wyjątkiem państwa Swebów oraz Kraju Basków. Po 507 roku, na skutek bitwy z Frankami pod Vouille, po której stracili Akwitanię, zaczęli napływać wielką falą do Hiszpanii. Dopełnieniem romanizacji ich królestwa było przeniesienie stolicy z Narbony do hiszpańskiej Barcelony, a następnie do Toledo. Po kampanii Justyniana (550) rozpoczął się powolny upadek państwa wizygockiego, związany równocześnie z silną asymilacją Germanów z miejscową, mocno zromanizowaną ludnością ibero-celtycką.

Afrykańskie Państwo Wandalów

Objęcie władzy przez małoletniego Walentyniana III spowodowało nową walkę o wpływy między rzymskimi wodzami. Bonifacjusz, namiestnik prowincji Africa, nie zawahał się wezwać na pomoc w 428 roku Wandalów. Dostarczył im floty, na której przeprawili się przez Gibraltar pod wodzą króla Genzeryka. Ten – jeden z najwybitniejszych germańskich wodzów swojej epoki – był świadomy, że jego lud nie utrzyma się w Hiszpanii pod naporem wizygockim i ruszył do Afryki, by tam utworzyć nowe państwo germańskie. Mimo pogodzenia się Bonifacjusza z dworem raweńskim Genzeryk, wspomagany przez Berberów i szykanowanych donatystów, zaatakował prowincję afrykańską i pokonawszy Rzymian pod Hipponą, zajął większość kraju. Zajęcie Kartaginy pozwoliło Wandalom na stworzenie niezwykle niebezpiecznej floty korsarskiej, którą atakowali nabrzeżne porty Cesarstwa Zachodniego, a nawet Wschodniego.

W 435 roku Aecjusz, ówcześnie najważniejsza persona na dworze cesarskim, swoją kampanią afrykańską zmusił Genzeryka do uznania się „sprzymierzeńcem” i uszczuplenia swoich posiadłości. Już w cztery lata później Wandalowie wznowili wojnę i bezsilny cesarz musiał układem z 442 roku zatwierdzić nabytki wandalskie w Afryce. Ich państwo zyskało suwerenność w zamian za dostarczanie zboża do Rzymu. Sytuacja ta była groźna dla Imperium, gdyż wyżywienie całej Italii zależało od dostaw zboża z Afryki. Aecjusz zatem starał się utrzymywać dobre stosunki z Genzerykiem. Dodatkowo Wandalowie rozbudowali swoją flotę, stając się prędko panami morza od Gibraltaru po Grecję, uniemożliwiając stosunki handlowe między Wschodem a Zachodem Imperium Rzymskiego.

Migracja Wandalów na tereny Afryki.
Autor: Krzysztof Marcinek | Mapa znajduje się w książce Aecjusz i barbarzyńcy Wydawnictwa Atryda

W roku 455 n.e. Generyk po raz pierwszy zaangażował się w wewnętrzne spory w Cesarstwie Zachodnim. Zmiany na tronie zachęciły Wandalów do najazdu Rzymu i jego złupienia. Co więcej, w roku 468 n.e. flota Wandalów pokonała cesarza wschodniorzymskiego Leona I, gwarantując w praktyce suwerenne państwo Wandalów i Alanów w Afryce. Fakt ten potwierdził cesarz Zenon w roku 474 n.e. Warto dodać, że Wandalowie i ich struktura istniały do 534 roku n.e., kiedy to Justynian I – cesarz Bizancjum – przywrócił dawne panowanie.

Królestwa anglosaskie w Brytanii

Zagadnienie odseparowania Brytanii od reszty Imperium i opanowania jej przez plemiona germańskie do dziś pozostaje niewyjaśnione. Już w III wieku obserwujemy zarówno cofanie się granic rzymskich, jak i gospodarki rzymskiej Brytanii i jej powolną barbaryzację. Już wtedy obok nieustannych najazdów Piktów od strony Szkocji, właśnie wtedy od morza zaczęli wyspę atakować Sasi, mieszkańcy północno-zachodniej Germanii. Ludność rzymska chroniła się za fortyfikacjami. Jednym z ostatnich ciosów zadanych jeszcze rzymskiej Brytanii był najazd plemion piktyjskich z 367 roku, który spustoszył całą rzymską część wyspy.

Zazwyczaj w historiografii za końcową cezurę władzy rzymskiej nad Brytanią uznawało się rok 407, w którym legiony opuściły wyspę. Obecnie jednak granicę przenosi się na okres po roku 440, tj. aż do czasów najazdu na wyspęAnglów, Sasów i Jutów, ludów zamieszkałych nad Wezerą i na Półwyspie Jutlandzkim, które już wcześniej próbowały osiedlić się na brytyjskich wybrzeżach.

Sam przebieg podboju jest nieznany. Mówią o nim wyłącznie późniejsze podania, które wzmiankują o legendarnych wodzach germańskich – Hengiscie i Horsie oraz wspominają walecznego celtyckiego obrońcę wyspy Artusa (szerzej znanego jako król Artur). Około 450 roku najeźdźcy silnie już usadowili się w Brytanii. W toku dalszych walk z czasem wyłoniło się osiem najpotężniejszych państewek. Podczas gdy Jutowie stworzyli tylko jedno królestwo (Kent), Sasi podzieli się na zachodnich (Wessex), wschodnich (Essex) i południowych (Sussex), Anglowie założyli, licząc od południa: Mercję (w centralnej części wyspy), East-England, Deiry i Bernicję; dwa ostatnie królestwa z czasem połączyły się w Nortumbrię, stąd schyłkowy okres wędrówek ludów w Brytanii często nosi miano czasów heptarchii – tj. siedmiu królestw.

Ludność celtycka i romańska nie mogła pogodzić się z panowaniem Germanów. Dlatego jej część wylądowała na galijskim półwyspie Armoryka, gdzie w ciągu drugiej połowy V wieku założyła liczne osady, które z czasem jednoczyły się w obronie przed najazdami Franków. Dzięki temu teren ten później zwany Bretanią zdołał uchronić swą niezależność od potomków Meroweusza, a potem Karolingów. Jednak większość rdzennej ludności Brytanii pozostała na wyspie, w ciągu V-VI wieku sukcesywnie spychana na zachód – do Walii, Kornwalii i tzw. Strathclyde, gdzie w walce z najeźdźcami korzystała z pomocy mieszkańców Irlandii, wówczas zwanych Szkotami. Najbardziej cywilizowani wycofali się do Irlandii, gdzie dzięki swej działalności, przyczynili się do rozkwitu tego terytorium. Tam też, w licznych klasztorach, zachowano liczne dzieła antyczne i znajomość klasycznej, niezwulgaryzowanej łaciny, która w czasach Karola Wielkiego miała wrócić na kontynent.

Kampanie Attyli

Kiedy zachodnia część Imperium pogrążała się w chaosie wynikającym z migracji barbarzyńców i wojen domowych, Wschód stał się obiektem zainteresowania potężnego związku plemiennego Hunów. Lud ten, zakładając centrum swej organizacji na stepach nad Cisą, narzucił zwierzchnictwo sąsiednim plemionom germańskim, tureckim i słowiańskim. Na czele tego związku stanął w 443 roku Attyla z bratem Bledą, aż do jego zamordowania w 445 roku. Attyla stał się jedynym władcą olbrzymiego związku koczowników i ludów podbitych, swoją pozycją budzącym respekt sąsiadów. Już od ok. 430 roku dwór konstantynopolitański, splątany intrygami wrogich klik i pogrążony w sporach teologicznych, zdecydował o płaceniu ciężkiego dorocznego trybutu Hunom w złocie. Pomimo tego Attyla napadł Wschód w 441 r., a w 447 r. ponowił atak, docierając pod Termopile i Konstantynopol. Od oblężenia Hunowie odstąpili dopiero po oddaniu przez dwór konstantynopolitański pasa twierdz nadgranicznych i potrojeniu trybutu.

W tym czasie zachodnia część cesarstwa broniła się przed katastrofą. Największy udział w tym miał patrycjusz Aecjusz, zwany Ostatnim Rzymianinem, który stał się praktycznym władcą Italii oraz resztek posiadłości w Galii i Hiszpanii. Swą pozycję utrzymywał dzięki pomocy Hunów, u których będąc w młodości zakładnikiem, wypracował sobie wielki autorytet. Huńska gwardia przyboczna udaremniła wiele zamachów na jego życie. Dzięki ustawicznemu przerzucaniu sił z jednego krańca Galii na drugi trzymał w ryzach Wizygotów, Burgundów, Franków i Alemanów, chcących podporządkować sobie resztki posiadłości Imperium. Wojny te, prowadzone zarówno przeciw barbarzyńcom, jak i z ich pomocą straszliwie pustoszyły kraj. Polityka opierana na pomocy Hunów możliwa była tylko dopóki Attyla nie przejawiał tendencji agresywnych wobec Zachodu.

Od 448 r. król Hunów szukał pretekstu do uderzenia na zachodnie cesarstwo. Wkrótce zażądał siostry cesarza, Honorii, i połowy zachodniego cesarstwa jako posagu. Kiedy jego żądania zostały odrzucone, przekroczył Ren i zaczął pustoszyć Galię. Na spotkanie wyszły mu połączone siły rzymsko-germańskie, pod dowództwem Flawiusza Aecjusza, które zadały klęskę Hunom na Polach Katalaunijskich (451). Po wycofaniu się Attyla w roku następnym złupił północną Italię, zburzył Akwileję i dotarł pod Rzym. W tym czasie Wschód zaatakował siedziby Hunów, co zmusiło Attylę do wycofania się. Inne relacje wskazują na rolę perswazji papieża Leona I. Dalsze kampanie przerwała nagła śmierć wodza (453). Osłabienie Hunów wykorzystali podbici Germanowie, którzy wszczęli bunt pod wodzą króla Gepidów Ardaryka. Po bitwie nad rzeką Nedao Hunowie wycofali się na stepy czarnomorskie, a jedynie część została osiedlona przez cesarza Marcjana na Półwyspie Bałkańskim.

Upadek zachodniego cesarstwa

Klęska Hunów nie uchroniła Zachodu przed katastrofą. Aecjusz stał się bezsilny bez pomocy Hunów. Wykorzystał to cesarz Walentynian III, do tej pory spychany na dalszy plan. Przy wsparciu Genzeryka, króla Wandalów, zamordował „Ostatniego Rzymianina” w czasie osobistej audiencji (454). Pół roku później sam cesarz stał się ofiarą zamachu podczas wizyty w obozie wojskowym (455). Armia obwołała cesarzem Petroniusza Maximusa, który został wkrótce zamordowany na wieść o zbliżaniu się Genzeryka. Ogłaszając się mścicielem Walentyniana, najechał Italię, złupił Rzym, niszcząc jego ocalałe zabytki (stąd sformułowanie „wandalizm”), wywożąc z niego wszystko, co tylko było można wraz z kilkoma tysiącami jeńców. W 455 roku n.e. praktycznie nastąpił kres zachodniego cesarstwa. Zabrakło pretendentów do purpury. Dopiero prefekt Galii Awitus ogłosił się cesarzem pod egidą wizygockiego króla, Teodoryka Wielkiego, jednakże szybko został zamordowany (456) przez Swewa Rycymera, któremu przypadła rola grabarza Imperium. Sytuację próbował jeszcze opanować wspierany przez cesarza wschodniego Leona I wódz Majorian, jednakże i jego spotkała śmierć z rozkazu Rycymera (461).

Następcy Majoriana byli już tylko marionetkami. Jedni powoływani byli przez cesarzy wschodnich (Antemiusz, Juliusz Nepos), inni przez Rycymera (Libiusz Sewer), czy zgoła wandalskiego Genzeryka (Gliceriusz). Po śmierci Rycymera (472) nowym rozdawcą korony został Orestes, który w 475 powołał na tron swego nieletniego syna Romulusa; temu w historii przypadł przydomek Augustulus („Cesarzątko”). Zbuntowani przeciw niewypłacalnej władzy Rzymu żołnierze obrali zwyczajem germańskim na swego króla Odoakra (476). Zamordował on Orestesa, odsunął Romulusa od władzy, którą przejął osobiście, nominalnie w imieniu cesarza wschodu Zenona Izauryjczyka, któremu odesłał insygnia cesarskie. Posiadłości Zachodu poza Italią szybko zostały zagarnięte przez barbarzyńców. Jedynie w Dalmacji do roku 480 władzę sprawował Juliusz Nepos obalony przez Orestesa, ale uznawany za prawowitego cesarza przez Konstantynopol oraz rzymskiego namiestnika Galii, Sjagriusza. Ten ostatni utrzymywał się na północ od Loary aż do 486 r., kiedy to uległ ekspansji Franków pod wodzą Chlodwiga.

Rządy Odoakra nie trwały długo. Choć istotnie poprawiły wyżywienie Italii, władza barbarzyńcy w dawnym sercu Imperium była nie do zaakceptowania ani dla Konstantynopola, ani dla ocalałych jeszcze rodów senatorskich. Szybko znaleziono osobę do usunięcia Odoakra – był nim Teodoryk, król Ostrogotów na służbie wschodniorzymskiej, wielki miłośnik kultury rzymskiej. Wojna toczona między Teodorykiem a Odoakrem w latach 488-493, zakończyła się kapitulacją, a wkrótce śmiercią niszczyciela zachodniego cesarstwa w Rawennie.

Teodoryk rządził Italią formalnie jako magister militum, jednakże nosząc ostrogocki tytuł królewski, często przywdziewał purpurę i uzurpował sobie w inskrypcjach tytuły augustus i dominus noster. Mimo swej fascynacji rzymskością Teodoryk rządził niezależnie od Konstantynopola. Gotów skupił w północnej Italii, rezerwując dla nich sprawy wojskowe, Rzymianom pozostawiając administrację. Integracji między oboma ludami przeszkadzały również antagonizmy religijne między ariańskimi Gotami a Rzymianami, wśród których coraz większy autorytet zyskiwałbiskup rzymski.

Czasy Teodoryka Wielkiego były dla Italii okresem małego odrodzenia. Odbudowywano gmachy, gospodarka zaczynała się budzić ze stagnacji. Goci oparli granice Italii o Dunaj, udało im się zatrzymać pochód Franków ku Morzu Śródziemnemu, odzyskując Prowansję. Teodoryk uzyskał również regencyjną zwierzchność nad wizygockim królestwem w Hiszpanii. Jednak jego śmierć w 526 roku ukazała słabość jego misternie budowanego państwa gocko-rzymskiego. Jego córka Amalasunta nie potrafiła już oprzeć się tarciom wewnętrznym, jak i rosnącemu zagrożeniu z zewnątrz, ze strony Konstantynopola, który wreszcie był na tyle potężny, by upomnieć się o odwiecznie rzymskie ziemie.

Podsumowanie

Ciężko jest mówić o „wielkiej wędrówce ludów” i najeździe na rzymskie granice przez barbarzyńców, jako zaplanowanych działaniach. Co więcej, z pewnością obecność plemion i ludów na terenach rzymskich nie miała na celu destrukcji rzymskiego organizmu państwowego. Bardzo szybko barbarzyńscy wodzowie zauważyli, że umiejętne poruszanie się po administracji rzymskiej może przynosić wymierne korzyści dla własnego ludu, bezpieczeństwo oraz żywność. Bardzo często to sami Rzymianie, swoim lekceważącym i negatywnym nastawieniem do napływających mas, powodowali wrogie ataki i dalsze żądania.

Wódz Wizygotów, Alaryk był przykładem przywódcy, który potrafił świetnie „wysysać” z potężnego organizmu rzymskiego kolejne pokłady bogactwa, pożywienia i dobra. Jego następca Ataulf – zgodnie ze swoim słowami – biorąc sobie za żonę cesarską siostrę Gallę Placydię (rodzeństwo Honoriusza) porzucał swój dawny cel – walkę Gotów z Rzymianami, na rzecz budowy nowego tworu geopolitycznego łączącego Gotów i Rzymian. Goci tutaj mieli pełnić zwłaszcza funkcję wojskową. Jak się jednak okazało była to fikcja i sojusznicze relacje między barbarzyńcami a Rzymianami były niezwykle słabe.

W zależności od sytuacji politycznych w regionie łamano porozumienia i zawierano nowe, co rodziło kolejne kryzysy w państwie rzymskim. Brak wyraźnego przywództwa, walki wewnętrzne, kryzys gospodarczy, bardzo niskie wpływy z podatków, a w związku z tym spadek pieniędzy na armię, która i tak miała coraz mniejszą liczbę dostępnych rekrutów, spowodowały dramatyczne osłabnięcie organizmu zachodnio-rzymskiego.

Upadek Rzymu nie był jednak całkowity. Na ziemiach byłego Cesarstwa Zachodnio-rzymskiego zachowały się m.in. municypalne podziały administracyjne, które zaadoptowano w strykturach państwowych królestw barbarzyńskich. Język i kultura łacińska – przynajmniej w połowie – zostały przyjęte. Co więcej, w ramach aneksji ziem rzymskich rozwijało się chrześcijaństwo, które miało w nadchodzących wiekach wieść prym i kształtować losy Europy.

Źródła wykorzystane
  • Peter Heather, Upadek Cesarstwa Rzymskiego, Poznań 2007
  • Maria Jaczynowska, Marcin Pawlak, Starożytny Rzym. Wyd. 2, Warszawa2011
  • Marek Wilczyński, Wielka wędrówka ludów - migracja w V wieku n.e., "Mówią Wieki", grudzień 2015

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się dalej rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Nowości ze świata antycznego Rzymu

Jeżeli chcesz być na bieżąco z nowościami na portalu oraz odkryciami ze świata antycznego Rzymu, zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!

Księgarnia rzymska

Zapraszam do kupowania ciekawych książek poświęconych historii antycznego Rzymu i starożytności. Czytelnikom przysługuje rabat na wszelkie zakupy (hasło do rabatu: imperiumromanum).

Zajrzyj do księgarni

Raport o błędzie

Poniższy tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów