Ta strona nie może być wyświetlana w ramkach

Przejdź do strony

Jeśli znajdziesz błąd ortograficzny lub merytoryczny, powiadom mnie, zaznaczając tekst i naciskając Ctrl + Enter.

Otia post negotia. Czas wolny i rozrywki w świecie rzymskim

Termy Karakalli
Termy Karakalli. | Autor: Ken Broeders

Otia post negotia – co w tłumaczeniu brzmi odpoczynek po pracy, czyli czas wolny. Największy okres rozwoju wszelakiej rozrywki w starożytnym Rzymie to okres od panowania Oktawiana Augusta i jego słynnego pokoju Pax Augusta (Pax Romana), który wprowadzał pokój na terenie całego Rzymu.

Co prawda był to pokój wprowadzony siłą i dotyczył pokoju wewnętrznego (walki z innymi państwami i nowe podboje nie były nim objęte). Ludzie, nie bojący się o napady bandytów czy bunty niewolników mogli oddać się w spokoju swoim zajęciom, w tym w dużej mierze rozrywkom. To właśnie pierwszy princeps zmienił wygląd Rzymu – Pole Marsowe, wcześniej wykorzystywane do ćwiczeń wojskowych, przemienił w centrum rozrywki, zbudował biblioteki, termy, portyki i przebudował Forum Romanum1.

Spędzanie czasu wolnego nie ograniczało się tylko do miasta Rzym. Dzięki romanizacji, czyli narzucaniu ludności pozostającej pod władzą starożytnego Rzymu kultury rzymskiej i języka łacińskiego, a także uleganie tym wpływom, mówimy o zbliżonych rozrywkach na obszarze całego imperium2. Proces ten polegał na zmianie mentalności ludów podbitych i można powiedzieć odbywał się sam, trzeba było uświadomić ludziom z prowincji, że to Rzym jest cywilizacją i do niego trzeba dążyć. Oczywiście w zachodnich prowincjach było to łatwiejsze. Natomiast wschodnie prowincje, o kulturze wyższej niż rzymska, musiały się pogodzić i połączyć dawną kulturę hellenistyczną z nową. W zjawisko romanizacji wchodzi propagowanie rozrywki rzymskiej, można powiedzieć, że ludzie z prowincji sami pragnęli zostać „opanowani” przez kulturę Rzymu. W ten sposób Agrykola opanował Brytanię, nie siłą, ale zmianą mentalności. Zbudował im termy, świątynie, teatry – przez co ludzie niechętni do przyjmowania kultury najeźdźcy, z czasem sami tego pragnęli. W ten sposób obszar całego rzymskiego świata połączył się kulturą, problemami, językiem3. Żeby dobrze zrozumieć ówczesne rozrywki, trzeba znać poszczególne warstwy społeczne. Jest rzeczą oczywistą, że ludzie mieszkający we wsi pracowali od świtu do zmierzchu, a na odpoczynek mogli sobie pozwolić bardzo sporadycznie albo w ogóle. Inaczej wyglądało życie w mieście – w centrum Imperium, Rzymie, czy mocno do stolicy upodobnionych prowincji, jak Pompeje, czy Aleksandria. Miasta zamieszkiwała zarówno elita, jak i biedota. Do elity należeli patrycjusze, arystokracja rządząca, składająca się z patrycjuszy i plebejuszy – nobilitas i arystokracja finansowa – ekwici. Na biedotę składali się plebejusze, którzy byli drobnymi rzemieślnikami i proletariusze, którzy z czasem stawali się klientami wielkich rodów.  Ci ostatni w zamian za eskortę, poparcie polityczne dla swojego pana, dostawali pomoc materialną, zaproszenia na wydarzenia np. igrzyska czy prezenty – jak toga4.

Moja praca pokaże jak ludzie bawili się i odpoczywali w Rzymie. Opisując stolicę, na początek święta publiczne i miejsca spotkań, potem zacisze domowe bogaczy ustalimy wzór, do którego większość prowincji dążyła. Tymi zajmę się w trzecim rozdziale. Ukażę mnogość miast zbliżonych do Rzymu, ale też różnice i tradycje, których romanizacja nie wyparła.

Panem et circenas – publiczne świętowanie w Starożytnym Rzymie

Rzym to miasto przeciwieństw. Na ulicach podczas gwaru dnia oprócz handlowania, słyszeć można było poetów deklamujących swoją twórczość, niewolników biegających z lektykami, ale także grajków, którzy zabawiali przechodniów grą na bębenkach, talerzach i fletach5. W stolicy było ciasno, obok willi stały insulae, czyli wielopiętrowe domy czynszowe, w których mieszkali drobi rzemieślnicy, handlarze i klienci6. Czas na świętowanie znajdował się wtedy, gdy mieszkańców nie obarczała praca ani problemy pierwszej potrzeby. Wtedy to zarówno elita, robotnicy, którzy umieli wygospodarować sobie w ciągu doby ok. 17 godzin wolnego7, jak i klienci mogli zająć się wypoczynkiem, którego dostarczali im cesarz oraz rzesza urzędników.

Władcy chcąc pozyskać aprobatę ludu organizowali nowe święta, tzw. Ludi, lub przedłużali już obowiązujące8. Od rana można było oglądać wyścigi koni w Circus Maximus, bitwy gladiatorów w Koloseum, występy mimów w teatrze. Aż 128 dni świętowania w Rzymie było obowiązkowe, nie licząc oczywiście dni nieobowiązkowych, którymi były np. święta dzielnic, święta zgromadzeń czy święta ku czci mniej ważnych bogów (np. święto Attisa). W okresie cesarstwa, gdzie trzeba było jeszcze świętować datę objęcia tronu przez władcę, na jeden dzień pracy przypadał jeden lub dwa dni świąteczne9. Większość rozrywek rzymskich wzięła się z bardziej rozbudowanych obrzędów religijnych. Przykładem są walki gladiatorów toczone pierwotnie przez jeńców wojennych na grobie zwycięskiego wodza, jako ofiara dla bogów. Z czasem jednak stały się one wielce popularne wśród obywateli Rzymu.

Darmowy chleb był często sposobem na pozyskanie biednych mas przez wpływowych polityków, urzędników a potem cesarzy.

Plebs rzymski cieszył się wieloma przywilejami, na początku chleb dla nich był sprzedawany za grosze, potem przeszedł on do rozdawnictwa. Oprócz państwowego chleba klienci zawsze mogli liczyć na pomoc materialną od swojego pana. Pierwszą najbardziej rozpoznawalną budowlą rozrywkową w Rzymie jest Koloseum. Wzniesione za czasów Flawiuszów było trzypiętrową budowlą mieszczącą ok. 45 tys. widzów, sam rozmiar mówi nam jak bardzo Rzymianie lubili świętować10. W czasach cesarzy igrzyska stawały się coraz bardziej brutalne, a tłumy mogły oglądać walki, walki ludzi ze zwierzętami, polowania, walki zwierząt, a nawet naumachie, czyli bitwy morskie w zalanym wodą amfiteatrze11. Gladiatorzy to niewolnicy lub jeńcy wojenni szkoleni w tzw. szkole gladiatorów, gdzie uczyli ich walczyć różnymi rodzajami broni12. Rzymianom nudziło się patrzenie wciąż na te same zwierzęta, pantery czy słonie piszące imię cesarza na piasku. Dlatego też cesarz, aby plebs był zadowolony, wysyłał swoich ludzi do prowincji np. Afryki odławiać tam cenne zwierzęta: niedźwiedzi, bawołów, byków, nosorożców, turów, żubrów, hipopotamów13. Inną rozrywką, najbardziej krzywdzącą w opinii współczesnego człowieka, było rozszarpywanie ludzi przez dzikie zwierzęta, tu najpopularniejszym przykładem jest kaźnia chrześcijan oskarżonych o podpalenie Rzymu w 64 r za  czasów Nerona, ale to nie jedyny przykład. Żydzi po nieudanym powstaniu również zginęli zabawiając tłumy w rzymskim amfiteatrze. Aby widowisko było ciekawsze odtwarzano mity, używając do tego skazańców, taki jak mit o Prometeuszu14. (jaka to jest maszyna – cieszy, skazuje, utrzymuje w porządku!).

Do Circus Maximus uczęszczano wcześniej niż do Koloseum. Najpopularniejsze zawody, były to wyścigi czterech stajni oznaczone czterema kolorami: czerwonym, białym, zielonym i niebieskim, ale tak naprawdę liczyły się te dwa ostatnie15. Tu odbywał się hazard, na którym często dorośli tracili cały swój majątek. Tłum zebrany na widowni nie mógł się nudzić, jeźdźcy umieli popisywać się przeskakując podczas jazdy z konia na konia, prowadzone też były wyścigi rydwanów (zaprzężone w nich były od 4 do nawet 9 koni). W Circus Maximus Rzymianie mogli też oglądać liczne występy piechoty i jazdy. Po wielogodzinnych zmaganiach zawodników i ekscytacji tłumu, często cesarz wystawiał uczty, na których rozdawał prezenty, co szczególnie podobało się przegranym w zakładach16.

Za czasów Nerona, powstało zaczerpnięte od Egipcjan święto, polegające na czczeniu boga Serapisa, piciu dobrego wina w wybudowanych wcześniej karczmach i pawilonach ogrodowych oraz występów arystokracji na scenie – jako aktorów, co wcześniej wiązało się z hańbą. Tak też mógł występować cesarz, dla którego zorganizowano to święto17. Już przed III w. p.n.e. lud rzymski zadowalał się występami aktorów etruskich przy akompaniamencie instrumentów.

Teatr zaczął się rozwijać, gdy greckie sztuki zostały przetłumaczone na łacinę i zaakceptowane przez rzymską publiczność. Rzymianie bali się, że ich kulturę zdominuje kultura helleńska, dlatego dopiero Pompejuszowi udało się wybudować stały teatr, ale ludność wielkiego miasta, często prostacka, nudziła się na długich, pełnych dialogów sztukach greckich18. Dialogi więc zostały poskracane lub przerobione na partie śpiewane, a dodatkowo oczy cieszyły elementy taneczne. Śmieszyła też tzw. atellana, rodzaj komedii rzymskiej, w której postacie były tak przerysowane, iż widząc głupiego starca czy żarłoka cała publiczność pękała ze śmiechu. Rzymianie dorobili się też swoich celebrytów, byli to mimowie, którzy w przeciwieństwie do teraźniejszości, byli bardzo rozgadanymi aktorami, śpiewającymi lekkie piosenki, tańczącymi czy w przypadku pań-aktorek rozbierającymi się na życzenie. Występowali oni solo i bez masek, przez co każdy mógł ich podziwiać i rozpoznawać. Tragedia, ciesząca się najmniejszą popularnością, z powodu ciężkiej tematyki, z czasem przerodziła się w bardziej przystępny i chętniej oglądany taniec pantomimiczny (aktor tańcem odgrywał kolejne postaci tragedii)19.

Maska teatralna na mozaice rzymskiej.

Teatr rzymski skrywał także swoje sensacje, aktorzy ze sceny potrafili atakować znane w całym Rzymie osoby, uprawiać politykę przeciwną do władzy, co na pewno bardzo podniecało publiczność. O takiej demonstracji skierowanej przeciw Pompejuszowi pisze Cyceron20. Tematyka spektakli jawiła się różnie, na początku były to sceny historyczne, czy mity, potem nie omieszkano opowiadać się o życiu codziennym, w tym na przykład o pracy kurtyzan, która pokazywana na scenie śmieszyła i ciekawiła publikę, chodź była dla nich codziennością21. Scena rzymska nie mieściła w sobie wysokiej klasy literatury ani nie mogli się na niej wybić młodzi – zdolni bądź nie – pisarze. Oni mieli możliwość pokazać się na zatłoczonych ulicach rzymskich. Czytając swoje prace zyskiwali aprobatę słuchaczy, albo byli po prostu wyśmiewani. Bogatsi budowali w swoich domach specjalne pomieszczenia – auditorium, gdzie głosili często nużące mowy przed swoimi przyjaciółmi. Stało się to na tyle popularne, iż na ulicach można było usłyszeć nawet mowy pogrzebowe, a występujący w auditorium co rusz zamieniali się rolami (występujący – słuchacz). Dzięki tej codziennej rozrywce poziom literatury i uznania, kto poetą może być, bardzo spadł22.

Od czasów cesarza Augusta obywatele mogli cieszyć się publicznymi bibliotekami, w których czytali literaturę grecką i rzymską, a z czasem w Rzymie możemy znaleźć aż 28 bibliotek publicznych23. Na co dzień były otwarte tawerny – odpowiednik dzisiejszej karczmy, do których uczęszczał najczęściej plebs. Było tam miejsce na rozmowy o pracy i odpoczynku, a także na popularną grę w kości, często na pieniądze24. Hazard w Rzymie był tak popularny, że został zakazany. Wyznaczono specjalne dni, podczas których można było to robić legalnie, ale właśnie w tawernie łamało się to prawo najczęściej. Codziennie ludzie spotykali się, robili zakupy, załatwiali swoje sprawy czy nawet chodzili do świątyni na Forum Romanum. Miejsce to spełniało rolę greckiej agory, gdy miasto stawało się większe powstawały nowe fora25. Innym miejscem spotkań były portyki, które budowano w Rzymie za czasów Augusta na skalę masową. Pełniły one funkcje dzisiejszego muzeum na wolnym powietrzu, można tam było przechadzać się pośród dzieł najwybitniejszych artystów, często znajdowały się biblioteki, a niekiedy fontanny. Dzieci grają w bardzo podobne gry jak dorośli – są to liczne zabawy z piłką (zamiast piłki używane też były jabłka i kasztany), gra przypominająca dzisiejszego krokieta i toczenie obręczy26. Oprócz tego bawiły się w wojny, najpierw odtwarzały te z Kartaginą, potem bitwę pod Akcjum.

Podstawowym skojarzeniem z czasem wolnym u Rzymian, oprócz igrzysk są termy. Spędzanie czasu w łaźniach było bardzo atrakcyjnie, dlatego w Rzymie było ich aż tysiąc. Zaraz po przyjściu do łaźni obywatele oddawali się ćwiczeniom gimnastycznym i zabawom, które najczęściej wiązały się z piłką, były to m. in. gra w „trójkąt” polegająca na tym, że gracze ustawieni w trójkąt jedną ręką przyjmowali piłkę, a drugą ją odrzucali. Popularne było też rzucanie ciężką piłką wypchaną piaskiem albo lekką, którą wypełniało powietrze. Można było się też sprawdzić w zapasach, bądź zabawie podobnej do dzisiejszej szermierki. Po tej rozgrzewce następowała kąpiel, składała się ona z trzech etapów, których zawsze przestrzegano. Wpierw kąpiel sucha, porównywalna do dzisiejszej sauny, potem kąpiel w gorącej wodzie, a następnie w zimnej. Czas po kąpieli można było spędzić różnorako, iść do biblioteki, na deptak, oddać się rozmowie, popatrzeć na grających bądź posłuchać deklamujących poetów. Co ciekawe chodzili do nich zarówno mężczyźni jak i kobiety, najpierw razem, a za czasów panowania Hadriana wyznaczono oddzielne godziny użytkowania. Niestety, ta darmowa (od czasów Augusta) rozrywka, nie trwała całą dobę, termy zamykano o zmroku27.

Sport uprawiany w termach, różnił się od tego w starożytnej Grecji. Rzymianie niechętnie odnosili się do publicznej nagości. W okresie republiki Marek Fluwiusz Nobilior urządził igrzyska na wzór grecki wzbogacone m.in. walkami zwierząt, ale nie przyjęły się one. Do tego chciał powrócić Juliusz Cezar, połączył tradycyjne zawody greckie z rzymskimi walkami gladiatorów, ale tak naprawdę cesarz Neron rozpoczął poznawanie kultury hellenistycznej dogłębnie. Zauroczony swym talentem muzycznym i aktorskim sam pojechał do Grecji, gdzie odniósł wiele zwycięstw, a do Rzymu wrócił niczym triumfator, nie przynosząc za sobą greckich zamiłowań w społeczeństwie. Grecki sport w stolicy Imperium Romanum tak naprawdę pojawił się za czasów Domicjana. On to wybudował stadion na Polu Marsowym (wcześniej znajdowały się tam liczne portyki) oraz salę koncertową. Mieszkańcy uczęszczali na igrzyska kapitolińskie ustanowione przez niego, a po jego śmierci stadion zaczęto wykorzystywać do walk gladiatorów, bądź zalewać go wodą i patrzeć na inscenizowane bitwy okrętów28. Dowodzi to, że Rzymianie chętnie przyjmowali kulturę helleńską, ale tylko wtedy, gdy pasowała do ich przyzwyczajeń i sprawiała przyjemność. Byli przyzwyczajeni do swojego trybu życia, czego się nauczyli tego nie chcieli zmieniać, jedynie mogli to urozmaicać.

Bogaci Rzymianie popołudniami odpoczywali w swoich domach z przyjaciółmi i rodziną.

Rozrywki w zaciszu domowym

Bogaci Rzymianie spędzali czas w swoich prywatnych bibliotekach, w willach, często położonych poza stolicą imperium. Podstawowymi dziełami, który każdy ceniący się obywatel musiał znać to utwory Wergiliusza, Horacego, Owidiusza, Stacjusza, Terencjusza, Salustiusza, Cycerona i Liwiusza29. W I w. p.n.e. istniało już wiele wydawnictw italskich, ale także sprowadzano książki greckie pisane na papirusie, które zapełniały przestronne, prywatne biblioteki30. Cyceron, chcąc oddać się studiom literackim, korzystał również z bibliotek swojego sąsiada – Fausta Sulli. Pisał, że czytelnictwo to jego pociecha, w trudnych momentach31. Dla wielu było to miejsce relaksu i spotkania z wieloraką kulturą. Prywatne koncerty gry, np. na kitrze, rozrywka niedostępna dla mas, były bardzo cenione wśród arystokracji32. O zamiłowaniu bogaczy do egzotyki w swoim najbliższym otoczeniu są edykty wydane przez edyli o zakazie trzymania dzikich zwierząt, takich jak niedźwiedzie, psy, pantery czy lwy. Popularne też były hodowle pawi, przepiórek i ryb, które potem spożywano33. Bogaci Rzymianie dbali o wygląd osobisty, jak i domu. Cyceron, który mimo swoich długów, kupował kolejne wille, pisał do przyjaciół o chęci ozdobienia ich cennymi dziełami sztuki34. Arystokracja przed wyjściem na ulicę, spotkanie czy na jakieś widowisko mnóstwo czasu spędzała na pielęgnacji swojego ciała. Kobiety na głowie nosiły najczęściej loki, fryzura, która przetrwała najdłużej to tzw. „gniazdo pszczół” lub diadem.35

Najważniejszym posiłkiem dla każdego Rzymianina była kolacja, składająca się z ciepłych potraw, drobiu, ryb, deserów. Do picia było wino, ale nie pili go dużo w trakcie jedzenia,   tylko po podaniu wszystkich posiłków. Jedzono na leżąco i w dużym gronie przyjaciół, niektórzy wręcz prosili się o zaproszenia, i nie były to tylko osoby niezamożne czy ubodzy artyści, ale też bogaci, chcący się pokazać. Początek biesiady to godzina 13.00 – 15.00, po wizycie w termach. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że ich dzień zaczynał się o wiele wcześniej niż nasz, wstawali oni bowiem przed wschodem słońca, nawet Ci najbogatsi36. Na ogromne uczty dobrze było przyprowadzić swoich niewolników, najlepiej więcej niż jednego, chociażby po to, aby pilnowali butów, które trzeba było zdjąć przed wejściem na łóżko, a które często były kradzione. W międzyczasie można było posłuchać muzyki czy oglądać tancerki. Były to niewolnice szkolone w specjalnych ośrodkach, umiały nie tylko tańczyć i zabawiać rozmową, ale często też grać na lirze, flecie, śpiewać i recytować37. Gospodarz umilał czas loterią, na której można było wylosować od paru daktyli do własnych niewolników. Nie wolno też generalizować, dla części  mieszkańców stolicy, był to posiłek skromny, nie trwający do białego rana, tylko standardowo 3-4 godziny. Często to właśnie ludzie wykształceni i kulturalni spożywali kolację w gronie najbliższych przyjaciół, pośród spokojnych i inteligentnych rozmów. Również o miłości mamy bardzo wyolbrzymiony obraz, a wręcz myślimy, że miłość w starożytnym Rzymie opierała się na orgiach. Takowe zdarzały się najczęściej u cesarzy bądź bardzo bogatych obywateli, a opisane przez Senekę i Petoriusza weszły do podstawowych skojarzeń38.

Rozywki i czas wolny na prowincjach

Dzięki romanizacji i Pax Romana rozrywki zaczerpnięte ze starożytnego Rzymu rozwijały się. Wielu ludzi przeprowadziło się do miast, przyczyną tego zjawiska były m.in. prawa obywatelskie stopniowo nadawane ludziom wolnym z prowincji przez cesarzy. Ukoronowaniem tego procesu było wydane przez Karakallę w 212 r. constitutio Antoniniana. Wiele miast założonych na początku naszej ery przetrwało do dziś, nierzadko, jako stolice wielkich państw: m.in. Lutetia Parisiorum (Paryż), Vindobona (Wiedeń), Aquincum (Budapeszt)39. Struktura miasta odwzorowywała Rzym, więc były tu: termy, teatry, amfiteatry.  Te ostatnie nie znajdowały się tylko w miastach Italli, jak Pompeje czy Werona, były też one w dalekiej Galii, np. w Nimes, Arles. Teatry w Libii (w Sabratha) czy w dzisiejszej Turcji  (w Aspendos)40. Hiszpania i Galia najszybciej przyjęły kulturę rzymską, bo kultura ta nie rywalizowała z inną, tak ja na wschodzie41. Tak samo jak w Rzymie, dzięki rozdawnictwu zboża, ludzie nie musieli martwić się o głód, więc szerzyły się rozrywki42. Wiele świąt ustanawiano w epoce cesarstwa, bo panował tzw. „kult cesarzy”. To on był powodem dla którego np. w Achai ustanowiono igrzyska, w innych organizowano pokazy gladiatorów, czy recytowano hymny pochwalne43. Walki gladiatorów są bardzo rozpowszechnione na prowincjach.

Już w II w. p.n.e. na swój dwór wprowadził je król syryjski – Antioch. W późniejszych czasach szkoły gladiatorów były również m.in. w Kapui, Praeneste (dzisiejsza Palestyna) czy Pompei.44 W Afryce były popularne kaźnie chrześcijan, często dla większej radości tłumu – tak jak w Rzymie, odgrywano tam krwawe sceny mitologiczne, zdarzało się, że towarzyszyła temu orkiestra. Ludzie uwielbiali tę rozrywkę, świadczą o tym mozaiki i naczynia dekorowane scenami z amfiteatru45. W Atenach kwitła filozofia przerabiana na wzór rzymski, Cyceron będąc tam wspominał wykłady filozoficzne, odbywające się w amfiteatrze. Niewątpliwie, zarówno te wykłady jak i odbywające się w gimnazjonie, były rozrywką dla ówczesnych ludzi46.

Każde prowincjonalne miasto, pragnęło być odwzorowaniem Rzymu. Dzięki kanalizacji arystokracja mogła odpoczywać w termach kilka godzin dziennie, dodatkowo często budowano teatry i amfiteatry, które wielkością niekiedy mogły się równać z Koloseum. Do dziś możemy je podziwiać w Galii (w Nemausus, Arelate, Autun)47. Co ciekawe na obszarze Imperium Romanum nie żyło się jedynie według rzymskiego schematu, bo mimo iż stolica nie zaakceptowała igrzysk olimpijskich na styl grecki, tak w większości prowincji było to wyznacznikiem przynależenia do imperium. Oprócz olimpiad „świętych” czyli takich, po których zwycięzca zyskiwał sławę, były też mniejsze, bądź zupełnie rekreacyjne zawody sportowe cieszące oko i ciało48. Biblioteki publiczne również przyjęły się na prowincjach, były one budowane na styl rzymski, czyli podzielone dwie sale z literaturą łacińską i grecką. Często zakładali je bogaci i nazywali swoim imieniem, np. Biblioteka Celsusa w Efezie, Hadrian wybudował specjalne pomieszczenie w Atenach, a i nawet w Afryce, w Timgad możemy znaleźć specjalny gmach49.

Jednym z idealnych przykładów miast w Imperium RomanumPompeje, miasto bogate, w którym często ucztowano, a przy każdym domu znaleziono też ogrody. Te bogatsze mieściły w sobie fontannę i niekiedy winnicę. Pompejańczycy często spędzali czas na wypoczynku. W mieście były oddzielne termy dla kobiet i dla mężczyzn, a co bogatsi mieli łaźnie w domach. Obowiązkową rozrywką był też teatr i amfiteatr. Publiczność tak bardzo emocjonowała się występami, że dochodziło tam do bijatyk. Gladiatorzy pochodzili ze szkoły z Kapui50. Na prowincjach arystokracja nie była mniej wykształcona, świadczy o tym odkryta w 1752 r. biblioteka w jednej z willi w Pompejach, która skrywała wybitne dzieła tamtej epoki51.

Odległa Afryka wcale nie była zapomniana, przykładami rozwoju tej prowincji mogą być trzy miasta Lepis Magna, Sabratha i Thysdrus (dzisiejsze Al-Dżamm w Tunezji). W pierwszym znajduje się palestra – miejsce przeznaczone do ćwiczeń, zaraz obok łaźnie Hadriana. Korzystający z nich mogli oglądać wspaniałe dzieła sztuki, znajdujące się dziś w muzeum w Trypolisie. W mieście był też teatr, najprawdopodobniej ufundowany przez urzędnika miejskiego. Nad morzem, tuż obok Lepis Magna znajdował się amfiteatr mogący pomieścić kilkanaście tysięcy widzów, zbudowany za czasów Nerona. Nie mogło zabraknąć też cyrku, na którym mogło ścigać się 12 rydwanów na raz52. Sabratha, oprócz standardowych obiektów rozrywkowych, mogła poszczycić się wyjątkowym teatrem, który mógł pomieścić 5 tys. widzów, a ściana do dekoracji była wysoka na 25 m.53 Wille afrykańskie, były większe od rzymskich, ale nie miały atrium. Bogacze wypoczywali w przydomowych ogrodach z licznymi fontannami i basenami54. Aleksandia, pomimo stadionu, amfiteatru i hipodromu, niewiele zyskała na wyglądzie rzymskim, nadal najpopularniejsze były tam tradycyjne rozrywki egipskie55. Żydzi, oprócz swoich, tradycyjnych zabaw (np. bąki, kości, gry w loteryjkę, gra zbliżona do naszych warcabów, gra w koło, zapasy, strzały do celu, z procy, gry z piłką), przejęli część rozrywek od Greków i Rzymian. Z chęcią chodzili do term czy gimnazjonów, które niekiedy sąsiadowały z synagogą, jak np. w Sardes. Herod za to rozpowszechnił greckie igrzyska olimpijskie, wybudował hipodrom, możliwe też, że amfiteatr w Jerychu. Ale nie tylko tam można było zaczerpnąć rozrywki, obiekty znajdowały się też m.in. w Cezarei, Tarychei, Samarii – Sebaste. Krwawe walki gladiatorów, publiczne kaźnie, były sprzeczne z judaizmem, więc nie były praktykowane. Jedynie takie, podczas których nie lała się krew, były dopuszczalne, chociaż rabini protestowali, bo i tak zaliczały się one do pogańskich rozrywek56. Na prowincjach żyli też żołnierze, pochodzący z całego imperium, o ich rozrywkach też warto wspomnieć. Typowym elementem, były łaźnie, ponieważ żaden obywatel rzymski nie mógł wyobrazić sobie bez nich życia. Budowane na miejscach stacjonowania jednostki np. w Chester zazwyczaj nie były gorsze niż te miejskie. Tracyt wypominał żołnierzom także żarłoczność, my wiemy tylko z prywatnych listów do rodzin, że walczący nie narzekali na brak delikatesów z całego świata np. szparagi, drób, czy ostrygi57.

Zakończenie

Duża ilość i różnorodność rozrywek w świecie rzymskim, jest dziś mało znana, dlatego może surowo oceniana. Warto jednak spojrzeć krytycznie na dzisiejszy świat. My również uprawiamy hazard w salonach gier, chodzimy do pubów jak Rzymianie do tawern. Chętnie oglądamy występy piechoty i jazdy, a także artylerii jako pokaz siły i potęgi państwa. Cieszymy się szeroko pojętym teatrem, mamy swoich celebrytów, tańce pantomimiczne zastąpił balet, słuchamy oper, operetek, oglądamy komedie i dramaty. Przerysowane postaci z komedii rzymskiej zastępują nam serialowi bohaterowie, jak Ferdynand Kiepski czy panowie z ławeczki w serialu „Ranczo”. Mamy dostęp do bibliotek, debatujemy, słuchamy publicznych odczytów. Prywatne koncerty, zastąpiliśmy muzyką z radia czy płyt, ale nie zrezygnowaliśmy z muzyki na żywo – koncerty odbywają się w klubach, plenerze albo filharmonii. Żyjemy za szybko, by codziennie mieć czas na przynajmniej kilku godzinny posiłek w gronie rodziny, o przyjaciołach nie wspominając. Kiedyś czas umilały osoby wynajęte do towarzystwa, również dzisiaj w krajach najbogatszych (USA, Japonia) kultywuje się ten zwyczaj.

Oczywiste jest, że igrzyska olimpijskie przetrwały w prawie niezmienionej formie i silnie nawiązują do starożytności, ale termy nie znalazły bezpośredniej kontynuacji. Możemy mówić o basenach, często połączonych z siłowniami, ale liczne zabawy na podwórku, spacery, dyskusje nie dzieją się w tym samym miejscu co kąpiele. Dorośli rzadko już potrafią się bawić, ale sama forma nie zmieniła się w ogóle – mamy dziś warcaby, zabawy z piłką, rzucanie kości, w biedniejszych krajach dzieci toczą koła i bawią się w wojnę. Rzymianie hodowali przeróżne zwierzęta, dziś towarzyszą nam zazwyczaj psy, koty i gryzonie, a egzotykę możemy oglądać w zoo. Miejscem spotkań, dawnym Forum Romanum, mogą być dziś galerie handlowe bądź centra miast. Najbardziej trudnymi do spostrzeżenia w naszych czasach są rozrywki brutalne, odbywające się w starożytności w Circus Maximus lub Koloseum. Wyścigi konne, niegdyś tak popularne, dziś zyskały rangę bardziej sportową. Bitwy morskie doczekały się popularności – są to po prostu rekonstrukcje historyczne, które oglądają tysiące ludzi. Walki zwierząt przetrwały do dziś, chociaż jest to zakazane, zmieniono tylko zwierzęta, na arenie zamiast słoni, panter, nosorożców, możemy zobaczyć koguty i psy. Szkolone zwierzęta, takie jak słonie czy lwy możemy zobaczyć w cyrkach.

Na koniec warto zadać pytanie: „Czy pozbyliśmy się żądzy krwi, którą bez wątpienia mieli starożytni Rzymianie?” Obok praw człowieka, zakazu kary śmierci, stosowania przemocy stoją krwawe filmy, dokumenty, seriale. Możemy tłumaczyć, że przecież nikomu nie dzieje się krzywda, ale patrzymy z tym samym podnieceniem na śmierć, cierpienie i ból. Telewizja zabiera nas na arenę, możemy być tak blisko śmierci jak w świecie rzymskim, i jesteśmy.

Autor: Milena Lewandowska
Przypisy
  1. J. R. Kaczyński, Nagroda okrutna dla piewcy miłości, "Mówią Wieki", nr 2/1984, s. 18.
  2. http://sjp.pwn.pl/sjp/romanizacja;2574401
  3. E. Wipszycka-Bravo, Rzym – państwo naszych marzeń, "Mówią Wieki", nr 6/2003, s. 9-12.
  4. K. Kumaniecki, Historia kultury starożytnej Grecji i Rzymu, Warszawa 1977, s. 461.
  5. Tak  żyli ludzie. W cesarstwie rzymskim, tekst P. Miquel, il. Y. Le Gall, przeł. P. Latko, Wrocław 1991, s. 43.
  6. K. Kumaniecki, Historia kultury, s. 358.
  7. J. Carcopino, Życie codzienne w Rzymie w okresie rozkwitu cesarstwa, przeł. M. Pąkcińska, Warszawa 1960, s. 214.
  8. K. Kumaniecki, Historia kultury, s. 375.
  9. J. Carcopino, dz.cyt., s. 233-234.
  10. Historia starożytna, red. M. Jaczynowska, Warszawa 2010, s. 535.
  11. K. Kumaniecki, Historia kultury, s. 462.
  12. Historia starożytna, s. 455.
  13. Tak żyli ludzie. W cesarstwie rzymskim , s. 65.
  14. Szczepańska A., Bestie na arenie, "Mówią Wieki", nr 4/2004, s. 8-10.
  15. K. Kumaniecki, Historia kultury, s. 461-462.
  16. Tak żyli ludzie. W cesarstwie rzymskim..., s. 46.
  17. P. Grimal, Seneka, przeł. J. R. Kaczyński, Warszawa 1994, s. 138-139.
  18. D. Musiał, Dinizos w Rzymie, Kraków 2009, s. 234-235.
  19. K. Kumaniecki, Historia kultury..., s. 518.
  20. K. Kumaniecki, Cyceron i jego współcześni, Warszawa 1989, s. 261.
  21. P. Grimal, Miłość w Rzymie, przeł. J. R. Kaczyński, Warszawa 1990, s. 120-123.
  22. K. Kumaniecki, Historia kultury...,  s. 440-441.
  23. A. Świderkówna, M. Nowicka, Książka się rozwija, Wrocław 2008, s. 177.
  24. Tak żyli ludzie. W cesarstwie rzymskim..., s. 33.
  25. Z. Parandowski, Rzym, wstęp J. Parandowski, Warszawa 1968, s. 14-15.
  26. Tak żyli ludzie. W cesarstwie rzymskim..., s. 39.
  27. K. Kumaniecki, Historia kultury..., s. 477-481.
  28. S. G. Miller, Starożytni olimpijczycy, przeł. I. Żółtowska, Warszawa 2006, s. 186-189.
  29. B. Bravo, E. Wipszycka, Losy antycznej literatury, "Mówią Wieki", nr 5/1978, s. 2.
  30. A. Świderkówna, M. Nowicka, dz.cyt., s. 24.
  31. K. Kumaniecki, Cyceron..., s. 307.
  32. Tak żyli ludzie. W cesarstwie rzymskim..., s. 42-43.
  33. Tamże, s. 66-67.
  34. K. Kumaniecki, Cyceron..., s. 137.
  35. Tak żyli ludzie. W cesarstwie rzymskim..., s. 41, 59.
  36. J. R. Kaczyński, Uczty rzymskie okresu cesarstwa, "Mówią Wieki", nr 6/1978,  s. 30-31.
  37. P. Grimal, Miłość w Rzymie..., s. 117.
  38. Tamże, s. 10.
  39. Historia Starożytna..., s. 538.
  40. K. Kumaniecki, Historia kultury..., s. 496-498.
  41. Historia Starożytna..., s.527.
  42. M. Sartre, Wschód rzymski. Prowincje i społeczeństwa prowincjonalne we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego w okresie od Augusta do Sewerów (31 r. p.n.e. – 235 r. n.e.), przeł. S. Rościcki, Wrocław 1997, s. 197.
  43. M. Sartre, Wschód rzymski..., s. 122-123.
  44. K. Kumaniecki, Historia kultury..., s. 462.
  45. A. Szczepańska, Bestie na arenie, "Mówią Wieki", nr 4/2004, s. 11-12.
  46. K. Kumaniecki, Cyceron i jego współcześni..., s. 89.
  47. Historia Starożytna..., s. 540.
  48. M. Sartre, Wschód rzymski..., s. 203-205.
  49. A. Świderkówna, M. Nowicka, dz.cyt., s.178-179.
  50. P. Connolly, Tak żyli ludzie. W Pompejach, przeł. P. Latko, Wrocław 1992, s. 42, 58-67.
  51. A. Świderkówna, M. Nowicka, dz.cyt, s. 59-61.
  52. J. Kudliński, Leptis Magna, "Mówią Wieki", nr 3/2009, s. 51-53.
  53. J. Kudliński, Sabratha – miasto złotego osła, "Mówią Wieki", nr 3/2010, s. 45.
  54. R. Żubryd, Gladiatorzy i pielgrzymi, "Mówią Wieki", nr 2/2012, s. 47.
  55. M. Sartre, Wschód rzymski..., s. 491-492.
  56. H. Daniel-Rops, Życie w Palestynie w czasach Chrystusa, przeł. J. Lasocka, Warszawa 2001, s. 283-284.
  57. A. Giardina, Człowiek Rzymu, przeł. P. Bravo, Warszawa 1997, s. 146-148.

IMPERIUM ROMANUM potrzebuje Twojego wsparcia!

Aby portal mógł istnieć i się dalej rozwijać potrzebne jest finansowe wsparcie. Nawet najmniejsze kwoty pozwolą mi opłacić dalsze poprawki, ulepszenia na stronie oraz serwer. Wierzę w to, że będę mógł liczyć na szersze wsparcie, które pozwoli mi jeszcze bardziej poświęcić się mojej pracy i pasji, maksymalnie usprawniać stronę oraz ukazywać świat antycznych Rzymian w interesującej formie.

Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Nowości ze świata antycznego Rzymu

Jeżeli chcesz być na bieżąco z nowościami na portalu oraz odkryciami ze świata antycznego Rzymu, zapisz się do newslettera.

Zapisz się do newslettera!

Księgarnia rzymska

Zapraszam do kupowania ciekawych książek poświęconych historii antycznego Rzymu i starożytności. Czytelnikom przysługuje rabat na wszelkie zakupy (hasło do rabatu: imperiumromanum).

Zajrzyj do księgarni

Raport o błędzie

Poniższy tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów